If you can fill the unforgiving minute with sixty seconds worth of distance run...
piątek, 18 sierpnia 2006

Uciekam do 4 września. Potem wracam i od razu rzucam się w wir przygotowań do 5. rocznicy ataków 11 września. Będzie o czym pisać i dyskutować.

Pozdrawiam wszystkich, dziękuję za fantastyczne pierwsze dwa tygodnie blogu i do zobaczenia we wrześniu.

Bartek

19:52, bartosz.weglarczyk
Link Komentarze (15) »

@ Olgierd: proszę wskazać artykuł w GW, w którym napisaliśmy, że kobiety w Iranie muszą chodzić z zasłoniętą twarzą.

@Marta: oczywiście ma Pani rację, że formalnie pod antysemityzm podpada też niechęć do Arabów. I choć Irańczycy Arabami nie są, to oczywiście Arabów nie nienawidzą. Ale oczywiście antysemityzm, już się przyjęło, oznacza niechęć do Żydów. I w takim znaczeniu to napisałem.

@ Ange Pitou: koncepcja z szarańczą w nazwie wystawy Holocust bardzo ciekawa. Ale ponieważ szarańczy nie ma na plakacie, więc przypuszczam, że to jednak raczej błąd :)

16:13, bartosz.weglarczyk
Link Komentarze (2) »

Irańczycy otworzyli wystawę karykatur poświęconych Holocaustowi. Tak twierdzą, choć oficjalny plakat wystawy mówi o czymś, co się nazywa Holocust:

Nie będę sobie robił żartów z faktu, że Irańczycy nie potrafią prawidłowo napisać nazwy Holocaustu.

Ten hełm na plakacie to od góry hełm izraelski przykrywający hełm amerykański. No i wszystko jest jasne, bo przecież w czasie Holocaustu Izrael jeszcze nie istniał. Ale co tam!

W rzeczywistości wystawa jest o Izraelu, a nie o Holocauście. Karykatury mają niewiele wspólnego z mordowaniem Żydów w czasie wojny, a wiele wspólnego z nienawiścią Iranu do Izraela. Oto jeden z rysunków na wystawie w Teheranie:

Izrael depcze świat. Co to ma wspólnego z Holocaustem? Nic. Prawdziwa godzina nienawiści rodem z Orwella. Z błędem ortograficznym w tytule wystawy.

Wystawa ma być odpowiedzią na opublikowanie w Danii karykatur proroka Mahometa. Ignorancja wymieszana z antysemityzmem.

13:44, bartosz.weglarczyk , Bliski Wschód
Link Komentarze (18) »

@PZ: będę wykasowywał każdy komentarz, który jest albo antysemicki, albo wulgarny. Nie chcesz, nie pisz. Chcesz wyrażać opinie skrajne? Miej minimum przywoitości i się podpisz. Pisząc anonimowo sam siebie wykluczasz z cywilizowanej dyskusji.

@DZUDZON: potrzebę edytowania komentarzy zaraz zgłoszę naszym komputerowcom :)

@aate146.neoplus.adsl.tpnet.pl: drogi PZ, teraz to już nawet boisz się podpisać PZ. Znajdź sobie może inny blog, proszę, do wypisywania tych głupot. Zdaje się, że na stronie Bubla też jest forum.

12:22, bartosz.weglarczyk
Link Komentarze (5) »
czwartek, 17 sierpnia 2006

Prof. Zbigniew Brzeziński udzielił wywiadu ”Polityce”. No i wywiad ten już stał się głośny, jest szeroko komentowany, a wielu przedstawicieli różnych skrajnych środowisk wykorzystuje słowa Profesora do własnych celów.

Kilku czytelników Endgame wywołało mnie do tablicy. Pominę komentarze podszyte antysemityzmem lub głupotą, odpowiem na te starające się przynajmniej zachować ślady jakieś cywilizowanej dyskusji.

Otóż nie zgadzam się z panem Profesorem w każdej sprawie, choć zawsze słucham jego opinii z dużą uwagą, a moje rozmowy z nim i wywiady, jakie z nim zrobiłem, uważam za jedne z najciekawszych w mojej karierze. Pan Profesor zawsze żąda od rozmówcy najwyższego skupienia, koncentracji i doskonałego przygotowania, co nauczyło mnie pokory i pomogło mi stać się lepszym dziennikarzem.

Ale czego wielu polskich komentatorów nie rozumie, to fakt, że wychowany w USA Profesor nie zakłada, że każdy musi się z nim zgadzać w stu procentach. Profesor wierzy w sens dyskusji i publicznej debaty i taką właśnie można z nim podejmować, zamiast wyrywać jego wypowiedzi i przyklejać do nich ideologiczne łatki.

Uważam więc na przykład w przeciwieństwie do Profesora, że coś takiego jak ”państwo bandyckie” istnieje i takim państwem był Irak Saddama Husajna, a nadal jest nim Iran ajatollahów.

Zgadzam się z panem Profesorem, że w polityce zagranicznej kluczowy jest realizm. Chciałbym bardzo, że Profesor przekonał do tego naszego Prezydenta i naszego Premiera, bo bardzo taki wykład by im się przydał.

Ale moim zdaniem to właśnie realizm nakazuje Ameryce utrzymywanie ścisłego sojuszu z Izraelem. Interesy USA i Izraela są zbieżne. Izrael chce żyć w spokoju, Iran i Syria chcą zniszczyć Izrael. Arabowie zasiadają w Knesecie i liczą się w wyborach, Żydzi nie mają nic do powiedzenia w Syrii czy Iranie i są tam mniejszością trzymaną jak małpki w klatce, żeby właściciel mógł powiedzieć, że lubi zwierzęta.

Taki sojusz nie zakłada jednak ślepej wiary i o to właśnie chodzi Profesorowi, a nie o to - jak już się cieszą nasi skryci antysemici - że Profesor jest antyizraelski, czy wręcz, jak idiotycznie sugeruje jeden z komentatorów, jest antysemitą.

Czy interesy Izraela są zbieżne w stu procentach z interesami USA? Oczywiście, że nie są. Podobnie, jak interesy Wielkiej Brytanii nie są stuprocentowo zbieżne z interesami USA. Interesy Holandii nie są stuprocentowo zbieżne z interesami Belgii, ale to jakoś nie przeszkadza tym dwóm krajom być w ścisłej przyjaźni, prawda?

Hezbollah rzeczywiście nie jest na liście UE organizacji terrorystycznych. UE umieściła na tej liście Hamas, ale nie Hezbollah. Kryteria wpisywania na tę listę są dla mnie zupełnie niejasne i niezrozumiałe. Z drugiej strony Francja zakazała transmisji telewizji Hezbollahu Al Manar. A czy Polska dałaby wizę szejkowi Nasrallahowi? Czy powinna?

No i jeszcze jeden mały kamyczek do ogródka UE - Hezbollahu na liście nie ma, ale już jego członkowie są. Na przykład Imad Mugnija, szef działań specjalnych Hezbollahu, który ma na rękach krew tysięcy ludzi. Mugnija jest członkiem Hezbollahu i bliskim współpracownikiem Nasrallaha. Czyli UE wychodzi z założenia, jak rozumiem, że całej organizacji karać nie wolno, tylko jej poszczególnych członków. To jak to jest z tym Waffen SS, co? Wszyscy członkowie byli zbrodniarzami, czy nie?

Wenezuela nie jest krajem bandyckim i nikt tak o niej nie mówi. Pan profesor wrzucił po prostu do jednego worka wszystkie kraje niechętne USA. Od razu dodam, że Wenezuela może sobie wkrótce zyskać miano kraju bandyckiego, bo wiele wskazuje na to, że Chavez szykuje się do sponsorowania lewackich bojówek w krajach swojego regionu. Będzie więc eksportował terroryzm i wówczas stanie się krajem bandyckim.


PS @HOST-62-141-247-3.TOMASZOW.MM.PL . Pana mentalność nie pozwala Panu dopuścić myśli, że w redakcji GW mogą istnieć rozbieżne stanowiska na różne tematy. Żyje Pan w przekonaniu, że GW to jakiś Kościół, który tępi wszelkie odstępstwa ogniem. Ale to już problem Pana i Pana mózgu. A porównanie Brzezińskiego do Bubla czy Michalkiewicza istnieje tylko w Pana głowie i świadczy fatalnie tylko o Panu.

14:53, bartosz.weglarczyk , USA
Link Komentarze (7) »
środa, 16 sierpnia 2006

Kilka tygodni temu spotkałem się na dyskusji o polskiej polityce zagranicznej ze studentami Uniwersytetu Warszawskiego. Uwielbiam takie dyskusje, bo młodzi ludzie się nigdy nie boją i atakują na odlew. A ja lubię ostre debaty.

W czasie tej dyskusji jeden ze studentów kpiarsko żartował sobie, że jakoś tak dotąd Amerykanie nie znaleźli w Iraku broni masowego rażenia.

Tłumaczyłem, że sprawa z WMD (Weapons of Mass Destrucion -- Broń Masowego Rażenia) nie jest taka prosta, bo nie jest. Jest wiele informacji, które wskazują na to, że Irak jednak program budowy takiej broni miał. Piszę o programie, bo od czasu tej debaty okazało się, że broń taką iracka armia miała na bank. I to w sporej liczbie.

Sprawa WMD jest w amerykańskich mediach spychana już na daleki plan i nikt nie chce o niej debatować. Powszechnie dziennikarze uznają, że WMD w Iraku nie było i tyle.

Tymczasem była.

Tyle, że informacje na ten temat nie przebiły się na pierwsze strony.

Dyrektor Wywiadu Narodowego John Negroponte w liście do szefa komisji służb specjalnych w Izbie Reprezentantów Kongresu USA z dnia 21 czerwca 2006 r. pisze, że od zakończenia działań wojennych w 2003 r. Amerykanie znaleźli w Iraku ponad 500 pocisków artyleryjskich z ładunkami chemicznymi.

List w jego odtajnionym skrócie można poczytać tutaj.

Według moich informatorów w Waszyngtonie mniej więcej jedna czwarta z tych pocisków została znaleziona w składach zwykłej amunicji artyleryjskiej w pojedyńczych sztukach. Można więc zakładać, że w bałaganie, jaki panuje w większości arabskich armii, te pociski się po prostu zagubiły i nikt o nich nie wiedział. Więc w zasadzie można ich nie liczyć.

Ale pozostałe to pociski, które były składowane w rozmaitych zakamuflowanych miejscach z pełną świadomością, że są to pociski z ładunkiem chemicznym. Większość pochodzi sprzed 1991 roku. Były więc ukrywane przez wszystkie te lata przed inspektorami ONZ.

Teraz kilka uwag:

1. Amerykanie znaleźli ponad 500 sztuk, a ilu nie znaleźli? Ile zostało wywiezionych z Iraku? Ile zostało zakopanych tak, że Amerykanie ich nigdy nie znajdą? Dwie zakopane skrzynie na środku pustyni z czytnikiem GPS i życzę szczęścia w poszukiwaniach;

2. Broń ta mogła wpaść w ręce terrorystów. Kto wie, może już wpadła?

3. Wiele z tych ładunków jest bardzo starych. Każdy chemik wie, że z czasem ich przydatność maleje. Ale proszę wszystkich, którzy będą tę informację komentować, żeby nie mówili, że te ładunki są niegroźne. Jakoś jestem dziwnie przekonany, że żaden z komentujących nie odważyłby się stanąć nad takim pociskiem bez zabezpieczenia, gdy będzie on otwierany.

A teraz czekam na krwiożercze komentarze :)

21:00, bartosz.weglarczyk , Bliski Wschód
Link Komentarze (16) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
wyborcza.pl
Bartosz Węglarczyk

Szef działu zagranicznego Gazety Wyborczej

↑ top | © Agora SA | design by kate_mac
Schronisko dla Zwierząt w Łodzi

Endgame

↑ Grab this Headline Animator

Subscribe to Endgame by Email