If you can fill the unforgiving minute with sixty seconds worth of distance run...

Polska

piątek, 19 marca 2010

Jestem w połowie książki Artura Domosławskiego o Ryszardzie Kapuścińskim. Jest to jedna z najbardziej fascynujących książek wydanych w Polsce w ostatnich latach. Dyskusja wokół książki jest porywająca, ciekawe, ile z niej zostanie. Bo bez wątpienia Artur wrzucił granat w środowisko polskich reportażystów i odłamki jeszcze latają w powietrzu.

Napiszę jeszcze o tym, co chodzi mi po głowie czytając tę niezwykłą historię, ale polecam poniższy zapis arcyciekawej debaty w Muzeum Sztuki Nowoczesnej o książce Artura z udziałem m.in. Stasiuka i Bonieckiego. Pod koniec Romek Kurkiewicz wygłasza najciekawszą jaką do tej pory słyszałem ocenę książki Artura:

 

08:15, bartosz.weglarczyk , Polska
Link Komentarze (21) »
wtorek, 02 marca 2010

No i rozpętała się afera wokół panelu dziennikarskiego na kongresie PiS-u w Poznaniu. Opowiem więc, jak ta historia wygląda z mojego punktu widzenia.

Kilka tygodni temu europoseł Marek Migalski zaprosił mnie do udziału w panelu na kongresie PiS. Mieliśmy w kilku dziennikarzy opowiadać o tym, dlaczego naszym zdaniem PiS jest tak ostro traktowany przez media. Zestaw dziennikarzy nie podobał mi się do końca, bo siedzenie za jednym stołem z Rafałem Ziemkiewiczem przypomina jednak odwiedziny w klatce z małpami, ale mimo wszystko była to propozycja nie do odrzucenia, ekstremalna jak skok bungee. Nie mogłem przegapić takiej okazji :)

Kiedyś byłem (zresztą z Piotrkiem Zarembą) na balu polonijnym w Chicago. To było surrealistyczne - Polonusi bardzo chętnie robili sobie ze mną zdjęcia, by już po tym powiedzieć mi coś w rodzaju ”Fajny z pana dziennikarz i człowiek, szkoda, że zdrajca narodu”. Piotr syszał to samo, ubaw mieliśmy po pachy. Kto normalny by coś takiego przegapił? :)

No i w Poznaniu mieli być także Piotrek Zaremba i Konrad Piasecki, dwaj dziennikarze których lubię i szanuję. W sumie więc jechać chciałem.

Ale minęły ze dwa tygodnie i europoseł Migalski zadzwonił ponownie. Ponieważ poprosił mnie o nieujawnianie treści tej rozmowy, więc ograniczę się do kilku faktów, przekręconych w tekście w Rzeczpospolitej.

Według europosła wiceprezes Gosiewski nakazał mu dosadzenie do panelu Targalskiego i Czabańskiego. Migalski nie był zachwycony tym pomysłem. I nie dziwię mu się. Z Targalskim i Czabańskim dyskusja o tym, dlaczego PIS jest tak łomotany w mediach, zamieniłaby się w łomotanie przez Targalskiego i Czabańskiego pozostałych członków panelu i w debatę o tym, czy GW należy tylko zamknąć, czy jeszcze aresztować jej dziennikarzy za zdradę państwa. Patrząc na debatę na blogu Łukasza Warzechy jestem przekonany, że Targalski jest człowiekiem głeboko chorym i niezdolnym do jakiejkolwiek dyskusji.

Nie mam pojęcia, jak zareagowali pozostali uczestnicy panelu. Ze swej strony mogę powiedzieć, że zgodziłem się na udział w panelu z trzema innymi dziennikarzami i już obecność Rafała Ziemkiewicza była wystarczającym powodem do obrzydzenia. Doklejenie do panelu Czabańskiego i Targalskiego zmieniało sytuację i dotychczasowe ustalenia. I ja, i pozostali uczestnicy panelu mieliśmy pełne prawo zdecydować ponownie, czy chcemy dalej brać w takim panelu udział.

Gosiewskiemu w ogóle nie zależy na usłyszeniu, dlaczego PiS jest nielubiany w mediach. Bez względu na to, czy pan poseł mnie lubi, czy nie (a nie lubi, kiedyś mi nawet przysłał list, że nie jestem patriotą), mógłby potraktować taki panel po prostu jako próbę lepszego poznania rzeczywistości i być może nauczenia się czegoś lub poprawienia własnych metod uprawiania polityki.

Ale PiS nie chce się niczego uczyć, czegokolwiek u siebie zmieniać, to świat ma się dopasowywać do PiS-u. I niech Gosiewski z prezesem tak dalej myślą - do zepchnięcia PiS-u w niebyt media nie są im w ogóle potrzebne, bo PiS w ten sposób spycha się w niebyt sam. Po naszej rozmowie mam wrażenie, że europoseł Migalski to doskonale rozumie.

17:37, bartosz.weglarczyk , Polska
Link Komentarze (13) »
środa, 20 stycznia 2010

Mój ulubiony poseł Wasserman powiedział podczas przesłuchania w komisji hazardowej, że WARTAŁO się dowiedzieć, jak wygląda obieg tajnych dokumentów w kancelarii prezydenta. podobno to wyrażenie z gwary krakowskiej. Czy ktoś z czytelników bloga może to potwierdzić urodzonemu warszawiakowi?

12:56, bartosz.weglarczyk , Polska
Link Komentarze (11) »
piątek, 15 stycznia 2010

Cytat dnia. Z tekstu Michała Karnowskiego w dzisiejszej POLSCE o tym, że wrze już praca w sztabach wyborczych kandydatów na prezydenta. Anonimowy - od polityka PiS. Anonimowy chyba dlatego, że jest tak grafomańsko-bombastyczny, że też bym się wstydził coś takiego mówić pod nazwiskiem:

Spotkania są częste i intensywne. To już nie prace koncepcyjne, ale ciężka robota sztabowa.

Chorągiewki są przestawiane na mapach, strzałki wskazują cele przyszych ataków, telefony z raportami z terenu dzwonią bez przerwy, prezes z cygarem w ręku waląc pięścią w stół krzyczy: - We will never surrender! (Sorry, ale czytam właśnie książkę o Churchillu w czasie wojny i tak mi się kojarzy z War Room).

13:43, bartosz.weglarczyk , Polska
Link Komentarze (14) »
poniedziałek, 28 grudnia 2009

Od kilku godzin TVN24 transmituje obrady komisji hazardowej. Nudy potworne. Ale jeszcze bardziej potworne jest kaleczenie języka polskiego przez posłów. Zaczęło się od posła, który SKERUJE wnioski do przewodniczącego. Potem inny poseł powiedział, że WYŁANCZA mikrofon.   Świadek nie jest w stanie wymówić ę na końcu żadnego słowa. Co za koszmar. Jedynie słowo POLSKA wszyscy są w stanie wymówić w każdym przypadku i na wdechu.

18:49, bartosz.weglarczyk , Polska
Link Komentarze (21) »
czwartek, 22 października 2009

Dlatego, że zajmują się np. takimi sprawami. Przeczytajcie - to najśmiejszniejszy tekst roku w GW:

Półtora roku trwa sądowy bój o plastikowe wiadro. Koszty wielokrotnie przekroczyły wartość wiadra. Dziś zajął się nim sąd II instancji.

A jak wam jeszcze mało dowodów na bezgraniczne ograniczenie mózgowe polskich urzędników i połacie wolnego czasu, jakim najwyraźniej dysponują, to przeczytajcie opowieść o pośle (z PO! Panie premierze, litości!), który tropi wrogie torty bananowo-czekoladowe oraz o pracownikach IPN, którzy uważają, że poseł PO jest zdrowych zmysłów.

 

17:07, bartosz.weglarczyk , Polska
Link Komentarze (12) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 40
wyborcza.pl
Bartosz Węglarczyk

Szef działu zagranicznego Gazety Wyborczej

↑ top | © Agora SA | design by kate_mac
Schronisko dla Zwierząt w Łodzi

Endgame

↑ Grab this Headline Animator

Subscribe to Endgame by Email