If you can fill the unforgiving minute with sixty seconds worth of distance run...
piątek, 05 lutego 2010

Prezydent Lech Wałęsa pojechał kilka dni temu do Chicago poprzeć w tamtejszych prawyborach Adama Andrzejewskiego, Polonusa ubiegającego się o nominację Partii Republikańskiej na kandydata na gubernatora Illinois. No i stało się.

Andrzejewski jest skrajnym konserwatystą, działaczem Tea Party, ruchu który od dwóch lat łączy mniej i bardziej skrajną opozycję natyobamowską. Ruch oficjalnie sprzeciwia się dużym wydatkom rządowym, ale ruch ten nie powstał w czasach, gdy administracja Busha nakręciła największy w historii USA deficyt budżetowy. Powstał, gdy prezydentem został Obama. I tak się składa, że ruch ten jednoczy naprawdę skrajnych krytyków Obamy.

Ale to oczywiście nie jest wielki problem, bo powinniśmy promować w amerykańskiej polityce Polonusów bez względu na ich poglądy (jeśli się mieszczą w szeroko pojętym spektrum politycznym). Ale pan prezydent Wałęsa otwarcie na spotkaniach w Chicago mówił o tym, że Ameryka jest fatalnie zarządzana, że traci pozycję mocarstwa, że ”nie przewodzi już światu moralnie i politycznie”.

Te wypowiedzi są od kilku dni wykorzystywane przez największych oszołomów amerykańskiej prawicy - Glenna Becka i Rusha Limbaugha. Ludzie ci z powodu fatalnego tłumaczenia jeszcze przekręcają słowa Wałęsy twierdząc, że powiedział on, że Ameryka idzie w stronę socjalizmu (nie powiedział, o czym można się przekonać w klipie poniżej).

No, ale poszło. Teraz pan prezydenta stał się ikoną radykalnej antyobamowskiej prawicy w USA. Jest uwielbiany przez najgorszych oszołomów. Tym samym pan prezydent stracił wszelkie wpływy (jeśli je miał lub miał nadzieję mieć) w obecnej administracji i w Partii Demokratycznej w ogóle.

Nie rozumiem, po co panu prezydentowi taka awantura. Mógł poprzeć Andrzejewskiego ze wzglęgu na jego polskie korzenie. Nie musiał wypowiadać kwestie, które powodują, że jest on teraz postrzegany jako zwolenników skranej, totalnie oszołomskiej prawcicy. A Andrzejewski oczywiście prawybory przegrał, bo w Illinois oszołomstwo szans nie ma.

 

12:44, bartosz.weglarczyk , USA
Link Komentarze (20) »
środa, 20 stycznia 2010

Mija pierwszy rok prezydentury Baracka Obamy. W sumie więcej pozytywów niż negatywów, choć wyobrażam sobie, że ci z jego zwolenników, którzy spodziewali się cudu, nie doczekali się wszystkiego.

Fot. AFP

Pozytywy:

- ratowanie gaospodarki na dobrej drodze;

- projekt reformy służby zdrowia w bardzo zaawansowanym stadium;

- utrzymanie tempa wojny z terroryzmem, a nawet zwiększenie go (trzykrotnie zwiększenie liczby nalotów samolotów bezzałogowych na Pakistan);

- rozsądek w sprawie Guantanamo;

- kapitalne przemówienie przy odebraniu Nobla;

- świetna reakcja na trzęsienie ziemi na Haiti;

- zachowanie twardej ręki w sprawie Iranu;

Negatywy:

- fatalny początek stosunków z Rosją;

- brak pomysłu na Bliski Wschód (no, ale kto go ma?);

- fatalne potraktowanie (na szczęście odkręcone później) europy Srodkowej;

- katastrofa w Massachusetts.

Zgodnie z przewidywaniami Obama szybko zdał sobie sprawę, że świat z Gabinetu Owalnego wygląda inaczej niż ze sztabu wyborczego i z wiecu. W sporej części polityki zagranicznej Obama podąża śladami poprzedników, w tym Busha. W innych - np. w sprawie efektu cieplarnianego - Obama słusznie tę politykę zmienił.

Drugi rok będzie dla Obamy dużo trudniejszy. Część jego zwolenników się od niego odwraca i ta tendencja będzie narastać. Mało kto zauważył, że po pół roku Obama miał najniższe notowania od kilkudziesięciu lat. Teraz to się trochę wyrównało, ale widać wyraźnie, że wyborcy czekają na konkrety i doskonałe wystąpienia już nie wystarczą.

 

13:08, bartosz.weglarczyk , USA
Link Komentarze (23) »

Mój ulubiony poseł Wasserman powiedział podczas przesłuchania w komisji hazardowej, że WARTAŁO się dowiedzieć, jak wygląda obieg tajnych dokumentów w kancelarii prezydenta. podobno to wyrażenie z gwary krakowskiej. Czy ktoś z czytelników bloga może to potwierdzić urodzonemu warszawiakowi?

12:56, bartosz.weglarczyk , Polska
Link Komentarze (11) »
wtorek, 19 stycznia 2010

Pentagon skierował do Haiti jeden z bezzałogowych samolotów szpiegowskich, który miał w tych dniach lecieć do Afganistanu. Global Hawk spędził w poniedziałek 14 godzin nad Haiti, dziś ma spędzić 16 godzin w powietrzu.

Amerykanie przekazują zdjęcia zrobione przez samolot organizacjom pozarządowych, co ma im pomóc w planowaniu akcji pomocowych. Poniżej - wykonane przez Global Hawk w poniedziałek zdjęcie katedry w Port-au-Prince:

 

14:48, bartosz.weglarczyk , Ameryka Płd.
Link Komentarze (19) »
piątek, 15 stycznia 2010

Cytat dnia. Z tekstu Michała Karnowskiego w dzisiejszej POLSCE o tym, że wrze już praca w sztabach wyborczych kandydatów na prezydenta. Anonimowy - od polityka PiS. Anonimowy chyba dlatego, że jest tak grafomańsko-bombastyczny, że też bym się wstydził coś takiego mówić pod nazwiskiem:

Spotkania są częste i intensywne. To już nie prace koncepcyjne, ale ciężka robota sztabowa.

Chorągiewki są przestawiane na mapach, strzałki wskazują cele przyszych ataków, telefony z raportami z terenu dzwonią bez przerwy, prezes z cygarem w ręku waląc pięścią w stół krzyczy: - We will never surrender! (Sorry, ale czytam właśnie książkę o Churchillu w czasie wojny i tak mi się kojarzy z War Room).

13:43, bartosz.weglarczyk , Polska
Link Komentarze (14) »

Oto fragment rosyjskiego horroru POTWORY z 1993 roku. Grupa naukowców bada teren elektrownii nuklearnej, w której doszło do strasznego wypadku. W jego wyniku pojawiły się tam wielkie zwierzaki. Oto najstraszniejszy z nich - krwiożerczy, gigantyczny żółw! Nie można się przed nim schronić! Dorwie cię wszędzie! Nie możesz przed nim ucieć!

Dla odważnych fragment filmu. Będzie wam się śnił po nocach:

10:39, bartosz.weglarczyk , Film
Link Komentarze (7) »
wyborcza.pl
Bartosz Węglarczyk

Szef działu zagranicznego Gazety Wyborczej

↑ top | © Agora SA | design by kate_mac
Schronisko dla Zwierząt w Łodzi

Endgame

↑ Grab this Headline Animator

Subscribe to Endgame by Email