If you can fill the unforgiving minute with sixty seconds worth of distance run...
sobota, 05 sierpnia 2006

Andrzej Sadoś został przedstawicielem ministra spraw zagranicznych ds. wizerunku Polski.
Nawet nie wiem, od czego zacząć komentowanie tej nominacji. Więc może zacznę od elementu pozytywnego. Pan Sadoś jest drugim po 1989 roku rzecznikiem MSZ – po Bogusławie Majewskim – który w ogóle odbiera telefony od dziennikarzy. Stara się jak może, choć ze względu na specyficzną miłość pani minister do mediów, nie zawsze mu wychodzi. Ale się stara.
Tyle, że mianowanie tego młodego, uczącego się urzędnika na takie stanowisko to chyba jakiś żart. Nie wyobrażam sobie, że p. Sadoś będzie poważną stroną w debacie, jaka już się w USA zaczęła po publikacji nowej książki p. Prof. Grossa o antysemityźmie w Polsce.
Czy p. Sadoś będzie walczył z „tageszeitung”? Czy może pojedzie do Moskwy na rozmowy z rosyjskimi dziennikarzami? Jak będzie budował wizerunek Polski w Afryce?
Coś mi się przypomina, że jeszcze niedawno źródła w rządzie obiecywały, że przedstawicielem ds. wizerunku Polski będzie ktoś, z kim przynajmniej w Europie i w USA będą musieli się liczyć. Pan Sadoś może kimś takim będzie za 20 lat, ale na pewno nie jest nim dziś.
Moja druga wątpliwość dotyczy tego, że od lat mamy już przedstawiciela MSZ ds. wizerunku Polski na świecie. A dokładniej – mamy ich kilkudziesięciu. To każdy attache prasowy w każdej polskiej ambasadzie na świecie. Wielu z tych attache swą pracę ogranicza do czytania gazet i tłumaczenia ich dla MSZ, ale teoretycznie powinni się również zajmować „sprzedawaniem” wizerunku Polski w podległym im kraju. Jeśli tego nie potrafią robić – a wielu nie potrafi – to należy ich wyrzucić.
Pracę przedstawiciela ds. wizerunku powinni również wypełniać inni dyplomaci. Attache kulturalni powinni tworzyć wizerunek Polski jako kraju bogatego w doskonałych artystów. Attache handlowi powinni tworzyć wizerunek Polski jako kraju doskonałych, nowczesnych biznesmenów. Attache wojskowi powinni tworzyć wizerunek Polski jako kraju nowoczesnych sił zbrojnych itd itp.
Nie zgadzam się z rządem PiS-u w wielu sprawach dotyczących polityki zagranicznej, ale jestem pierwszym, który przyzna im rację w jednym – MSZ jest zapuszczoną instytucją, pełną ludzi, którzy z rozmaitych powodów – biografii, ignoracji, arogancji czy małego IQ – nie powinni tam pracować.
Ale pan Sadoś tego nie zmieni. Jego praca jako pełnomocnika ds. wizerunku Polski ograniczy się więc do pisania listów do kolejnych gazet, które odważą się napisać coś nie tak o naszym prezydencie lub premierze. I to będzie na tyle tej dumnej i szumnej instytucji.

piątek, 04 sierpnia 2006

Każdy, kto wie cokolwiek o Hezbollahu, wie, że jest to organizacja, która posunie sie do najbardziej podłych uczynków.

Anderson Cooper z CNN zrobił kilka dni temu materiał w Bejrucie, w którym dość szczegółowo opisał machinę propagandową Hezbollahu. Cooper opisuje m.in., jak działacze Hezbollahu starannie kontrolują to, co mogą zobaczyć i nakręcic dziennikarze.

Jedną z czarnych sztuczek, jakich używa Hezbollah, jest manipulowanie informacjami o zabitych cywilach (czy ktoś z Państwa zauwazył, że w niewyjasniony sposób liczba ofiar zawalenia sie budynku mieszkalnego w Kanie spadła o polowe?). Możliwość manipulacji wynika m.in. z faktu, że bojówkarze Hezbollahu walczą bez mundurów, w cywilnych ubranach, więc zawsze można o nich powiedzieć, ze to ofiary cywilne.

Poniżej zdjecie z australijskiej gazety, zrobione przez Libanczyka australijskiego pochodzenia. Pokazuje dzialko przeciwlotnicze Hezbollahu, ustawione w srodku cywilnej dzielnicy mieszkaniowej. Zwróccie uwagę, że jego zaloga jest w całości ubrana w cywilne ubrania.

Jeśli więc Izraelczycy uderzą w to działo to - po pierwsze - mają dużą szansę trafić w któryś z budynków mieszkalnych. A po drugie - oczywiście zniszczone działko zniknie, a jego załoga zostanie przedstawiona jako niewinne ofiary nalotu.

09:41, bartosz.weglarczyk , Bliski Wschód
Link Komentarze (18) »
środa, 02 sierpnia 2006

Francuskojęzyczny magazyn Libanoscopie, wydawany przez bejruckich chrześcijan, twierdzi w najnowszym numerze, że Hezbollah sam sprowokował masakrę w Kanie.

Otóż według tej gazety Hezbollah umieścił na dachu budynku mieszkalnego wyrzutnię rakiet, a w budynku zgromadził grupę cywili. Oczywiście nie ma żadnych niezależnych potwierdzeń tej historii, ale jeśli ktoś się łudzi, że Hezbollah to organizacja dobrotliwych opiekunów dzieci i wdów, no... to powiedzmy, że się głęboko myli.Jedna z australijskich gazet opublikowała dwa dni temu zdjęcia bojówek Hezbollahu. To ludzie bez mundurów, w cywilnych ubraniach. Gdyby ktoś ich zastrzelił, to wystarczy zabrać im broń i voila - są zabici cywile.Oczywiście żołnierze sił pokojowych ONZ w Libanie tez mogą opowiadać bez końca, jak Hezbollah wykorzystuje bazy ONZ jak tarcze dla własnych działań. Oto zdjęcie, które to potwierdza:

 


Po lewej flaga posterunku ONZ, po prawej flaga Partii Boga. Każdy ostrzał tej pozycji Hezbollahu oznacza niemal pewny ostrzał również posterunku ONZ. Skoro Hezbollah tak chętnie chowa się za niebieskie hełmy, to kto uwierzy, że nie chowają się także za cywilów?

19:42, bartosz.weglarczyk , Bliski Wschód
Link Komentarze (12) »
1 ... 356 , 357
 
wyborcza.pl
Bartosz Węglarczyk

Szef działu zagranicznego Gazety Wyborczej

↑ top | © Agora SA | design by kate_mac
Schronisko dla Zwierząt w Łodzi

Endgame

↑ Grab this Headline Animator

Subscribe to Endgame by Email