If you can fill the unforgiving minute with sixty seconds worth of distance run...
Blog > Komentarze do wpisu

My marionetki

Właśnie skończyłem oglądać WŁADCÓW MARIONETEK Tomka Sekielskiego. Przy kilku słabościach to z pewnością najlepszy dokument ostatnich lat o polskiej polityce.

Zacznę od słabości, żeby mieć to z głowy. Po pierwsze - historia z dekretem Bieruta jest bardzo niejasno pokazana. Widzimy tylko człowieka, który twierdzi że dzieje mu się wielka krzywda i to na podstawie dekretu Bieruta. Być może tak jest. Być może, bo nie wiem nic o tym, co uważa druga strona, czyli urząd miasta.

Druga historia to historia szpiegowska pana Tylickiego. Nie mam wątpliwości, że Tomek ma rację twierdząc, że sprawa była prowokacją polityczną wymierzoną w posła Gruszkę. Tak zapewne było. Ale to nie jest dowód na to, że na pana Tylickiego nic nie było. Uniewinnienie pana Tylickiego w sądzie nie oznacza również automatycznie, że nic w tej sprawie nie było.

Pan Barcikowski, który występuje we WŁADCACH, ma rację mówiąc, że czasem sprawy szpiegowskie tak się w sądach kończą, bo kontrwywiad nie chce ujawnić dowodów. Tak było w USA dziesiątki razy, bo do lat 90. FBI nie chciało ujawnić w sądzie, że podsłuchuje radziecką amabasadę. Sprawy szpiegowskie nie są typowymi sprawami karnymi. Czasem zdarza się, że służba ponad potrzebę ukarania szpiega woli postawić np. utrzymanie w tajemnicy metod swej pracy. W sprawach o kradzież czy morderstwo takie sytuacje się nie zdarzają.

Ale to nie znaczy, że twierdzę, że pan Tylicki był szpiegiem. Pewnie nie był - w najlepszym razie zagraniczny wywiad szykował się dopiero do zwerbowania go. Ale być może było tak, że kontrwywiad coś tam miał, ale prokuratura - już na wyraźne zlecenie polityczne - nie zaczekała na dokończenie śledztwa i wysłała sprawę do sądu, bo trzeba było uderzyć w Tylickiego. Takie sprawy w historii służb zdarzają się na całym świecie. Albo że ABW odmówiło przekazania do sądu części dowodów. Albo że sprawa dopiero się rozwijała i ABW myślało że coś ma, a politycy wysłali to do sądu, spalili sprawę i okazało się, że dowodów (jeszcze) nie ma.

Na filmie pan Barcikowski proponuje Tomkowi, by się z nim spotkał na piwie, to mu opowie, co kontrwywiad miał na pana Tylickiego. Szkoda, że do tego spotkania nie doszło.

Tyle o słabościach. Teraz o sile filmu. Na mnie największe wrażenie zrobiły dwie historie. Po pierwsze Erika Steinbach. Gazeta Wyborcza od lat pisała o tym, że sprawę Steinbach rozdumuchują w Polsce politycy (głównie PiS, ale też LPR) dla własnych celów. Tomek to świetnie pokazał i chwała mu za to.

Moja druga ulubiona historia z WŁADCÓW jest mała, ale tylko pozornie i rozumiem dlaczego Tomek ją włączył do filmu. To opowieść o sklepie z alkoholem oddalonym 15 metrów od sejmowej kaplicy, co jest ewidentnie złamaniem prawa. Kluczowe w tej historii jest zdanie posła (tego od Big Brothera), który mówi, że KTO NIE SZANUJE PRAWA MAŁEGO, NIE BĘDZIE SZANOWAŁ PRAWA DUŻEGO.

Absolutnie tak - ale posłowie podpiszą cyrograf z diabłem, gdyby ten im obiecał kurek z wódką w pokoju sejmowym. Tu już sympatie polityczne nie mają znaczenia, następuje wielkie pojednanie ponad podziałami. Dyrdymały, które na temat alkoholu opowiadają bohaterowie Tomka, w zderzeniu z dramatem właściciela przydworcowego sklepu są skrajnym i otwartym przykładem obłudy polityków.

Jakiś czas temu jednemu z mediów odmówiłem prowadzenia programu o polityce krajowej. Jestem bowiem zdegustowany polskimi politykami potwornie. Tak, w jednych partiach jest takich darmozjadów więcej niż w innych, ale to nie zmienia faktu, że polska polityka leży i kwiczy (po pijaku). Nie mogę podawać większości polskich polityków ręki, bo mam wrażenie, że nie ukryję swego obrzydzenia.

W przeciwieństwie do Tomka nie jestem jednak tym faktem oburzony i zaskoczony. To myśmy spowodowali, że polska polityka jest jaka jest. My dziennikarze pozwalając politykom chrzanić głupoty i pozwalamy im się zachowywać jak pajacom. Ale i przede wszystkim my wyborcy - pozwalając politykom nie ponosić za to wszystko odpowiedzialności. Politycy są lustrzanym odbiciem wszystkich dorosłych Polaków, także tych którzy nie głosują, bo nie głosując w rzeczywistości pozwalają tylko innym zagłosować za siebie.

WŁADCY MARIONETEK to dobry tytuł. Nie wiem, kim zdaniem Tomka są te marionetki. Bo moim zdaniem jesteśmy nimi my.

Władcy marionetek, reż. Tomasz Sekielski, TVN24

niedziela, 14 marca 2010, bartosz.weglarczyk

Polecane wpisy

  • Jestem na Facebooku

    Tutaj - http://www.facebook.com/people/Bartosz-Weglarczyk/1469924538#!/profile.php?id=1469924538

  • Zdrowy Obama

    Do późnej nocy kongresmani głosowali nad ustawą o reformie służby zdrowia , ostatecznie przyjmując ją o 22.48 (ustawę o przyjęciu Polski do NATO też głosowali p

  • Dla miłośników Hitchcocka

    Wielki reżyser znany był z tego, że musiał się pokazać - choć na sekundę - w każdym swym filmie. Poniżej kapitalny montaż tych cameo:

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Manipulacją w manipulacje z Lewy Sierpowy
Tomasz Sekielski postanowił spróbować sił jako dokumentalista i udowodnić przy okazji, że politycy kłamią i manipulują. Praca nad filmem zajęła mu półtora roku i... I, szczerze mówiąc, Tomasz Sekielski schrzanił próbę. Przede wszystkim ujął ... »
Wysłany 2010/03/17 22:35:40
Komentarze
intel-e-gent
2010/03/15 00:00:08
Podoba mi się bicie w piersi, bo świadczy o dużej dozie samokrytycyzmu. Nie zgodzę się jednak z tezą, że to dziennikarze są marionetkami polityków. A przynajmniej nie wszyscy.

Pamięta Pan program Tomasza Sekielskiego i Andrzeja Morozowskiego z Wojciechem Jaruzelskim? Przykład manipulacji emocjami widzów.

Albo słynne "Tusku musisz" "Polityki", które było niczym innym jak przekonywaniem czytelników tego tygodnika, że głos na inną partię opozycyjną wobec PiS niż PO jest głosem straconym? (tu oczywiście można się spierać, w każdym razie tytuł był genialny :) ).

Manipulacja odbywa się w obie strony, przynajmniej moim zdaniem. Politycy (np. Tusk, Kaczyński) starają się podrzucać wygodne dla siebie tematy. Można tak powiedzieć, chociażby o prawyborach (choć i nie można zaprzeczyć, że są ciekawą inicjatywą). Natomiast i dziennikarze manipulują, czasem nieświadomie, czasem świadomie, a czasem z czystego lenistwa (czyli posługiwania się stereotypami).

Nie wypowiem się na temat samego filmu, jeszcze nie obejrzałem. Mam nadzieję, że będzie gdzieś w sieci legalnie dostępny :)
-
2010/03/15 00:18:01
@INTEL: pisząc "my marionetki" miałem raczej na myśli wyborców, nie dziennikarzy :)
-
intel-e-gent
2010/03/15 00:34:03
@ Bartosz Węglarczyk

Ups :) Jeżeli tak, to pełna zgoda :)
-
2010/03/15 02:10:01
TVN ma go dziś pokazać o 22.35.
-
2010/03/15 09:19:35
I tym sposobem Węglarczyk dołączył do Kurskiego i Kaczyńskiego - wyrok wyrokiem ale szeł działu zagranicznego ma wyrok w d... , bo nie wiadomo czy naprawdę nic nie było na Tylickiego nie było, bo Barcikowski chciał coś opowiedzieć Sekielskiemu przy piwie.
I kto tu jest bezwolną lalką prowadzoną przez służby specjalne?

Pewnie nie doczekam się nigdy dokumentu/artykułu o niedouczonych dziennikarzach z pierwszych stron gazet i z prime time telewizji (każdej) - gdy plotą bzdury, wręcz bredzą nie mając najmniejszego pojęcia o temacie materiału ale w końcu nie o rzetelność przekazu.

-
2010/03/15 09:24:58
Winą dziennikarzy jest to ,że nie sprawdzają tego co mówią politycy.Jeden polityk mówi ,że ma statystyki(tylko nigdy ich nie ma przy sobie), które pokazują ,że w Polsce ubyło firm.Dziennikarze nawet nie sprawdzili czy faktycznie ubyło.co łatwo można sprawdzić na stronie GUSu.To jest rzecz,która z braku kompetencji dziennikarzy(ten zarzut nie tyczy się Pana) możemy sami sprawdzić.Są rzeczy,których nie da się sprawdzić w internecie,i tutaj wyborca pozostaje bezradny.
-
2010/03/15 09:39:58
Wy nie POZWALACIE im chrzanić głupot i robić z siebie pajaców.
Wy ich do tego ZMUSZACIE. Jak ktoś nie przyniesie świńskiego łba do studia, tylko zacznie mówić o rzeczach istotnych, a nie naparzać poduszkom po głowach z innym klaunem, to już go więcej nie zaproszą.
Bo nudzi.
I oglądalność spada.
Oczywiście wy też jesteście do tego zmuszani. Przez nas, pilotami do telewizorów i kliknięciami w "interesujące" linki na jedynce.

A polityków mamy dzięki temu dokładnie takich na jakich sobie zapracowaliśmy.
-
2010/03/15 09:53:05
@LUSTER: proponuję nie mówić o wszystkich w ten sposób. Pracuję w gazecie, która nie pozwala przynosić świńskiego łba na wywiad. Zrobiliśmy w całej historii GW jeden większy wywiad z Lepperem i jestem z tego dumny.
-
2010/03/15 10:05:30
OK, nie mówię o każdym, mówię o mediach jako takich.
A co do Agory - GW może nie, ale już gazeta.pl to da na jedynkę co tylko się kliknie (jak teraz spojrzałem na box Wiadomości to jest zaskakująco dobrze, ale często się widzi że na 10 newsów 4 to morderstwa i wypadki, a kolejne to "ciekawostki ze świata").
Takie mechanizmy tym wszystkim rządzą.
Jak się któryś polityk im nie poddaje to znika, a zostają pajace.
-
2010/03/15 10:08:46
@LUSTER: Gazeta.pl ma tyle wspólnego z GW co TOK FM z Plotkiem.pl. Czyli właściciela i nic poza tym. Zgadzam się, że Gazeta.pl idzie na klikalność - jak każdy portal na świecie.
-
2010/03/15 11:20:39
Tak i gazeta.pl psuje polską politykę. Podobnie jak TVN24. I parę innych mediów.
Trochę ją poprawia GW, czy TOK FM. Tyle że niestety tylko trochę, bo wciąż częściej się tam mówi o Palikocie niż o Bonim.
-
2010/03/15 12:25:30
@LUSTER: nieprawda - na Wyborcza.pl MICHAŁ BONI pokazuje się 504 razy, a JANUSZ PALIKOT 455 razy. Więc i tu się mylisz.
-
2010/03/15 12:34:12
Eh, gdzie te czasy gdy można było swobodnie coś powiedzieć, a żeby zrobić taką statystykę to trzeba by było kilka dni siedzieć.

OK, Boni jest nieco częściej. Ale chyba się zgodzisz że powinien być 10 razy częściej, a Palikot powinien pojawiać się głównie jako szef komisji PP?
A tak się nie dzieje. I na imieninach babci nic o Bonim nie było, a o Palikocie i owszem :-/
-
2010/03/15 12:34:39
No dobra ta na jakich polityków pan redaktor głosuje? Bo ja jak spojrzę na jakąkowiek partię, to widzę właśnie żenadę, prywatę i brak jakichkolwiek ideałów.
-
michal.gwiazdowski
2010/03/15 12:53:43
@bartosz.weglarczyk
Uniewinnienie pana Tylickiego w sądzie nie oznacza również automatycznie, że nic w tej sprawie nie było

dla mnie to jest właśnie najmocniejszy moment tego filmu. Jest wyrok w imieniu Rzeczypospolitej. Uniewinniający Tylickiego. To dla nas jedyna podstawa - niewinny człowiek przesiedział w areszcie i dostał odszkodowanie za według sądu oczywiście niesłuszne aresztowanie.

Nie mam pojęcia co tajne służby miały na Tylickiego, bo proces utajniono ("gotowość do współpracy" asystenta drugorzędnego posła nie brzmi jednak jak śmiertelne zagrożenie bezpieczeństwa państwa). Wiem natomiast na pewno, że jak nie utrzymamy tajnych służb na smyczy np. niepodważalnych wyroków sądowych to się obudzimy w państwie policyjnym.

Barcikowski to wszystko, całe to zamieszanie za które ponosi pełną odpowiedzialność kwituje w filmie Sekielskiego butą, śliskim spojrzeniem i chamską wobec Tylickiego uwagą. Następnie sugeruje, że na piwie wszystko prywatnie Sekielskiemu powie (czyli zapowiada, że złamie tajemnicę państwową) i całość podsumowuje nieudanym fraternizowaniem ("schudł pan").

Po tym co zobaczyłem to Barcikowskiemu kury szczać prowadzać, a nie do ABW wracać.
-
2010/03/15 13:19:04
Panie Bartoszu, a co ze sprawą piekarza z Legnicy, rzekomo zniszczonego przez Skarbówkę za rozdawanie darmowego chleba, który to okazał się pospolitym oszustem podatkowym? Sprawa opisana z resztą przez GW, też została w filmie mocno zmanipulowana.
-
2010/03/15 13:39:06
@BW
Możemy się nie zgadzać co do szczegółów, ale dla mnie kluczowa jest Twoja pointa. Za taki, a nie inny stan debaty publicznej i za dobór naszych "przedstawicieli" odpowiadamy my. I trzeba się nad tym zastanowić. I trzeba to zmienić. I w tym temacie będę miała dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia :)
-
2010/03/15 14:18:27
@LUSTER: Palikot to jest moje największe polityczne rozczarowanie. Ja należę do tego grona, któremu jego wygłupy nie przeszkadzają. Nie mam z tym problemu. Tyle, że do tej pory zakładałem, że poza wygłupami Palikot będzie wykonywał bardzo potrzebną pracę w swej komisji ds. durnego prawa. Gdyby robił to i to, nosiłbym go na rękach. Ponieważ jednak komisja działa bardzo słabo, więc jestem potwornie rozczarowany.
-
2010/03/15 14:26:57
@SHADOW: czekam na propozycję :)
@ AWESOM: masz rację, ta historia została zmanipulowana, ale faktem jest, że zaczęło się od chleba oddawanego ubogim. Dlatego Izba Skarbowa wzięła człowieka na celownik i to jest potworne.
@MICHAŁ G: co do oceny Barcikowskiego zgadzam się całkowicie. Zgadzam się, że w demokratycznym państwie wyrok zamyka sprawę i Barcikowski będzie się zapewne smażył w piekle za to, co zrobił. Chodzi mi tylko o to, że sprawy szpiegowskie są czasami - nie wiem czy tak było tutaj - o wiele bardziej skomplikowane niż inne sprawy.
@ MRBLUESKY: za każdym razem na kogoś innego :)
-
2010/03/15 14:52:50
wyglada na to ze Sekielski dojrzewa jako dziennikarz -i z media workera, nabijającego oglądalność infotainment actora staje się własnie -dziennikarzem.

Dobrze byłoby żeby tez we własną pierś się uderzył, bo np ja, jako jeden z szarych widzów byłem zdegustowany tym że takiego Piskorskiego, nawet po wykpieniu jego mętnych tłumaczeń, tyle razy zaprasza się do Teraz My -programu w ogólnopolskiej TV. Czyżby Sekielski i Morozowski nie chcieli pamiętać (tak jak politycy z jego filmu), że Piskorski powinien siedzieć nie w studiu, tylko w więzieniu za przekręty? Że nawet skoro się wykpił przedawnieniem i innymi kruczkami, to nobilitowanie go zaproszeniem do telewizji jest z lekka nie na miejscu?

Film dzisiaj chętnie obejrzę, mimo ostrzeżeń o jego populistycznej wymowie. Może to początek jakichś zmian w symbiozie media/politycy?
-
2010/03/15 16:22:36
@BW Mam z Palikotem to samo :-)
Efekty PP jakieś mizerne, a jego popisy coraz bardziej drażniące.
Ale jeżeli Palikot jest czymś, co mamy znosić, po to żeby gdzieś tam na tyłach pracował Boni to to chętnie zniosę.
Byleby te prace przynosiły faktyczne efekty
-
2010/03/15 16:24:30
Cytuję: "Druga historia to historia szpiegowska pana Tylickiego. Nie mam wątpliwości, że Tomek ma rację twierdząc, że sprawa była prowokacją polityczną wymierzoną w posła Gruszkę. Tak zapewne było. Ale to nie jest dowód na to, że na pana Tylickiego nic nie było. Uniewinnienie pana Tylickiego w sądzie nie oznacza również automatycznie, że nic w tej sprawie nie było."
Tyle czasu spędził Pan w USA, a na uniewinniający wyrok niezawisłego sądu zdaje się Pan mówić "wyrok wyrokiem, ale to nie znaczy że on niewinny" bardzo to nieprofesjonalne za to ludowe.
-
2010/03/15 16:52:37
@KOJOM: szybko mnie oceniłeś, szkoda że nie przeczytałeś tego co napisałem. No, ale jak na anonima w necie to jesteś bardzo typowy.
-
2010/03/15 17:32:44
Nie oceniałem Pana, ale Pana wypowiedź. Gdybym był posłem powiedziałabym "proszę o sprostowanie błędnie zrozumianej wypowiedzi. " Chodziło mi tylko powagę rzeczy osądzonej, bo Pańskie sformułowanie, że -uniewinnienie nie oznacza, że niczego nie było - jest niefortunne. Niestety to właśnie oznacza uniewinnienie. Anonimowy - to argument ad personam nie widzę związku, ale pozdrawiam bo mimo wszystko dobrze się Pan czyta.
-
2010/03/15 17:46:07
@pwrzes
"Pewnie nie doczekam się nigdy dokumentu/artykułu o niedouczonych dziennikarzach z pierwszych stron gazet i z prime time telewizji (każdej) - gdy plotą bzdury, wręcz bredzą nie mając najmniejszego pojęcia o temacie materiału ale w końcu nie o rzetelność przekazu."

E, coraz częściej sie o tym mówi, bogu dzięki. Miałeś na przykład artykuł Pacewicza wyrażający zdegustowanie wyborem Rymanowskiego ("on nazwał pana człowiekiem bez honoru, co pan na to?") na dziennikarza roku. Była z tego niezła afera i się TVN mocno obraził że mu Gwiazdę szkalują a w ogóle to zazdroszczą.
-
2010/03/15 23:28:28
My marionetki USA !
Witam. A ja napiszę coś o paru kwestiach z tego dokumentu, tyczących się Iraku. Czy Ci żołnierze biorąc udział w operacji ściśle militarnej, naprawdę nie wiedzieli co to Irak, co to Operacja Pustynna Burza, co to George BUSH JR i SR, na co się piszą itd. Moim zdaniem to byli ludzie wykształceni i inteligentni. Ja oczywiście składam IM honor, jak i rodzicom, którzy stracili swoje dzieci. Ale na Boga, tam jest i była WOJNA. Czy lekarz jest potrzebny tam gdzie niema ofiar? Odpowiedź jest oczywista: Lekarz jest potrzebny tam gdzie są ofiary. Poza tym czy ci ludzie służyli tam za darmo? Służyli dla dobra kraju i dla dobra ojczyzny zginęli. Natomiast kto ich tam wysłał: zapewniam szczerze tu obecnych, że moim zdaniem decyzja niezależnie od partii rządzącej zawsze byłaby ta sama. Wysłało ich tam USA.
-
2010/03/16 09:22:21
No wszystko fajnie, ale jak wygląda sprawa pielęgniarki ze Skarżyska? Wynika z tego, że jest, i że dziennikarz naciąga rzeczywistość- ergo, jest władcą marionetek (by nie powiedzieć szmatą)
-
2010/03/16 11:55:48
Mnie uderzyło w tym dokumencie coś innego. Scena, w której Tomasz Sekielski w holu gmachu ITI prosi o wypowiedź do kamery Donalda Tuska. Premier wyraźnie chce uniknąć rozmowy i mówi coś o tym, że jego współpracownicy dostawali od wydawców (domyślam się, że chodzi o wydawców programu "Teraz my") groźby jeśli nie zgodzą się na wizytę w programie. Padło zdanie, że "zostaną zniszczeni". Nie jest istotne to czy jest to prawda czy też nie. Z punktu widzenia Tomasza Sekielskiego upublicznienie tego fragmentu rozmowy nie musi być korzystne a jednak to zrobił. Wielki szacun za to!
-
2010/03/16 14:47:07
hmm czy naprawde z poslami nie mozna sie umowic na powazna rozmowe tylko ganiac za nimi po sejmie proszac o chwilke rozmowy. gdy sie godza to celuje sie w nich kamerami i zadaje mega powazne pytanie: czy politycy klamia? i oni maja nagle odpowiedziec cos ciekawego? dlatego nie dziwi mnie reakcja np. kaczynskiego, bo przy takiej metodzie od razu mozna domyslac sie jakiegos podstepu. z tego tez powodu stracilem troche sympatii do sekielskiego/morozowskiego po ich programie z drzewieckim. dopadanie go na otwarciu orlika i zadawanie pytania: czy byl pan kiedys aresztowany? troche to niepowazne.
-
phaust
2010/03/17 12:52:07
Film ogląda się bardzo przyjemnie. Co prawda miesza mnóstwo tematów, ale i tak wart jest obejrzenia.

Drobne uwagi:
1) Czy będzie follow up? Czy coś z tego wynika? Czy uznajemy, że posłowie mogą kupować wódę przy kaplicy, Palikot może składać obietnice i je "olewać", Platformerzy mogą przemielić 700 tysięcy podpisów, a ABW może usadzać kogo im się tylko żywnie podoba. Czy ktoś temat pociągnie, czy uznajemy że sprawa pokazana = spraw załatwiona.

2) Najpiękniejsze w całym filmie są miny polityków zderzonych z bezpośrednim pytaniem - czy pan kłamie, panie pośle / premierze / ministrze / marszałku. I każda mina mówi to samo - tak, kłamałem, kłamię i będę kłamał.

3) Tak, te marionetki, to my. Nas się łowi. Jak ławice.
-
vajda
2010/03/17 14:27:41
Też oglądałem, ciekawe problemy poruszone, ale .....
-
2010/03/18 09:47:47
1. my wszyscy jesteśmy bombardowani informacja w coraz większym stopniu i jako jednostki coraz gorzej sobie radzimy z percepcją informacji. Oczekujemy by informacja była krótka, zwarta i prawdziwa. A to nie tak prosto zrealizować. Skutkiem tego jest powszechne dążenie do uproszczeń, co też wpływa na jakość odbieranej informacji. Ponieważ powyższe dotyczy również polityków i dziennikarzy, więc gdy stają się źródłami informacji, to emitują informację coraz gorszej jakości. I mamy coś co się nazywa sprzężeniem zwrotnym rozbieżnym. Kłania się znane prawo o wypieraniu lepszego przez gorsze. W dodatku media usiłują skutecznie w podawanej nam papce informacyjnej podwyższać udział informacji o triviach. Przepraszam, ale co jest istotnego w tym, że np. Anna Mucha ma taki a nie inny stosunek do psich ekskrementów. ale to jest informacja łatwa w przyswajaniu, więc my chętniej ją przyswajamy niż np. informacje o tym jak powstaje budżet, czy deficyt. A media o tym wiedzą i tu działa prawo podaży i popytu.
Nie jest żadnym odkryciem, że internet coraz bardziej dominuje jako źródło naszej informacji o świecie, więc nie ma co opowiadać, że w gazetach jest lepiej. Pewnie jest. A i tak gazety są daleko za telewizją i internetem.

2. nie mam wątpliwości, ze do niestety naturalnego procesu opisanego powyżej politycy i dziennikarze (nie mówię, ze wszyscy) dokładają swoją cegiełkę. Robią to zupełnie świadomie - w końcu to co napisałem powyżej nie jest żadną wiedzą tajemną.
I to nie jest tylko kwestia kłamstw. Mnie np. nie boli sprawa pielęgniarki ze skarżyska, bo informacja była prawdziwa i źródło było prawdziwe a jaką drogą ta informacja dotarła do premiera jest już mniej istotne. Ważne było, że pośredników było niewielu, co świadczy o jakimś zainteresowaniu premiera. Ale jeśli do mojego miasta przyjeżdża prominentny przywódca partii opozycyjnej i ,,pochyla się'' nad rzeczywistym, prawdziwym i znanym co najmniej od 40 lat problemem kolejnego mostu przez Wisłę, to mnie to delikatnie mówiąc irytuje i czuję, że ktoś tu mnie ma za idiotę. Bo gdy rządziła partia dziś opozycyjnego przywódcy most jako inwestycja centralna był na liście rezerwowej - obecnie jest na podstawowej liście inwestycji ,,centralnych''. A przecież prezes nie kłamał.
Krótko mówiąc prawda w informacji jednostkowej wcale nie oznacza, że informacja jest rzetelna.
I na to też należy zwrócić uwagę.
Irytuje mnie też gdy politycy snują jakieś konstrukcje np. ostatnio w ramach dyskusji parytetowych pojawia się argument, że parytet spowoduje lepszą konkurencyjność. Sorry, ale jak to się ma do tego, że w parytetowym raju czyli Szwecji swego czasu wprowadzono parytet płci przy rekrutacji na studia. Teraz się Szwedzi z tego wycofują, bo spowodowało to iż na studia np. na kierunkach sfeminizowanych dostawali się często słabsi merytorycznie kandydaci zamiast lepszych kandydatek. Pomijając już to, że pełnomocnik ds równego statusu mówi, że krajów z ustawowymi parytetami jest 5 a apostołki parytetu mówią o kilkudziesięciu. Itd. (Żeby nie było niejasności: mi nie przeszkadzałaby np. kobieta prezydent, drażni mnie również gdy kobieta dostaje mniejszą kasę za taką samą pracę jak mężczyzna itd. - czyli problem jest, ale to nie znaczy, że parytety, czy kwoty go rozwiążą.) Oczekuję poważnej dyskusji nie tylko na ten temat, a nie wszechobecnego kitu propagandowego.

Krótko mówiąc ja przełknę koloryzację - typu ,,zapytałem p. Ewę'' bo jest w sumie nieszkodliwa, ale na pewno nie będę znosił traktowania mnie jak idiotę. (NB nie należy wnioskować, że jestem fanem PO - nie jestem).

3. To co poruszono w filmie, to oczywiście jest ważne, ale również oczywiście dotknięto jedynie wierzchołka góry lodowej. Problem w rzetelności informacyjnej a kłamstwo to tylko jeden z elementów układanki. Znów sprzedano nam coś lekkostrawnego i sensacyjnego.
-
b.oh
2010/03/19 15:03:23
"Gazeta.pl ma tyle wspólnego z GW co TOK FM z Plotkiem.pl. Czyli właściciela i nic poza tym." You wish... Nie przypominam sobie, żeby Tomasz Janiszewski wypowiadał się dla Plotka, natomiast Twoje wypowiedzi w Gazeta.pl - w tym wideo - to nic niezwykłego.
-
2010/03/19 17:41:49
@BOH: no naprawdę, jesteś błyskotliwy że ho ho. Jestem też często w 3 Programie Polskiego Radia, TVN24, miesięczniku Press i kilku innych miejscach. I co z tego? Co to ma niby znaczyć? Janiszewski jest też często na gazeta.pl. I jakie wnioski z tego wyciągasz? Jeszcze raz powtórzę: Gazeta.pl ma tyle wspólnego z GW co TOK FM z Plotkiem. Jeśli nie jesteś w stanie tego zrozumieć, to już na to nic nie poradzę.
-
b.oh
2010/03/19 19:20:12
Po pierwsze - podając przykład Tomka Janiszewskiego chciałem pokazać na szybko, że związek między Plotkiem a TOK FM jest jednak luźniejszy niż między gazeta.pl a GW i że Twoje porównanie jest nietrafione. Ale mogę szerzej: ja po prostu nie wierzę... inaczej: ja wiem, że za Twoim odcinaniem się od gazeta.pl niewiele stoi. Bo możesz się odcinać, ale to nie zmienia fakt, że zarówno Ty, jak i Twoi koledzy z GW bierzecie udział w tworzeniu portalu.

Żeby była jasność - ja nie uważam (wygląda na to, że w przeciwieństwie do Ciebie), żeby taki związek między GW a portalem był czymś złym. Jest w GW kilku dziennikarzy, którzy radzą sobie z tym znakomicie.

Po drugie - Twój udział w gazeta.pl zarówno jakościowo, jak i ilościowo jest znacznie większy niż w każdym z wymienionych mediów przez Ciebie mediów. I to zarówno jako autora jak i szefa działu zagranicznego GW, któremu podlegają dziennikarze. Dlatego - powtórzę jeszcze raz - takie odcinanie się to pustosłowie.

Po trzecie - rzeczywiście masz prawo tego nie wiedzieć (choć nie jest to wiedza tajemna i jest zaledwie dwa kliknięcia od mojego nicka), więc wyjaśniam: ja pracuję w Agorze i wiem dokładnie jakie są związki między Gazeta.pl, a GW, między TOK FM, a Plotkiem i miedzy TVN24, a naszą firmą - zarówno biznesowe jak i redakcyjne - więc nie chodzi o to, co ja rozumiem, a czego nie, tylko o to co, wiem z czysto zawodowego punktu widzenia. Masz pełne prawo mieć na ten temat inne zdanie, ale skoro dyskutujemy, to mógłbyś się wznieść ponad drobne złośliwości ("Jeśli nie jesteś w stanie tego zrozumieć, to już na to nic nie poradzę") i udowodnić mi, że masz rację. Naprawdę z chęcią przeczytam rzeczowe argumenty za tym, że GW i gazeta.pl wspólnego mają tylko właściciela. Jeśli będą przekonujące, to na pewno przyznam Ci rację. Ale ostrzegam - będzie Ci trudno uniknąć rozmowy o np. Sport.pl czy Wyborcza.biz, czyli wspólnych przedsięwzięciach papieru i internetu.

Rzeczywiście jest tak, że etos niektórych dziennikarzy, także w GW, wymaga odcinania się od internetu, w szczególności tego robionego dwa biurka dalej. A jeśli to nie etos to zawodowa duma, czy, w niektórych wypadkach, pycha. Ja to w pełni rozumiem. Ale problem polega na tym - i chciałbym Cię do tego przekonać - że gazeta.pl jest tym, czym ją robimy. Są dwie drogi: w jednej będziemy się odcinać i udawać, że nic nas nie łączy. W drugiej będziemy się od siebie nawzajem uczyć. Ale nic na siłę, oczywiście.

Po czwarte - w żadnym momencie nie chodziło mi o to, żeby być błyskotliwym.
-
2010/03/20 18:05:10
@BOH: no pięknie. Nie wierzę, że pracujesz w Agorze, a jeśli pracujesz, to raczej w okolicach kuchni, bo takie masz pojęcie o zależnościach między GW a internetem. Dawanie jako przykładu Sport.pl czy Wyborcza.biz nie ma najmniejszego sensu, bo to są z założenia wspólne projekty internetu i GW. Daj jeszcze przykład Wyborczej.pl, bo tam to już w ogóle pracują wyłącznie dziennikarze GW. Ale my nie mówimy o Sport.pl czy Wyborczej.pl, lecz o Gazeta.pl i GW. Więc jeszcze raz powtórzę - Gazeta.pl ma tyle wspólnego z GW co TOK FM z Plotkiem. Jak chcesz pogadać jeszcze na ten temat, to wpadnij do mnie na trzecie piętro.
-
2010/03/20 18:06:36
@BOH: teraz jak o tym myślę, to TOK FM ma więcej wspólnego z Plotkiem niż Gazeta.pl z GW, bo strona internetowa TOK FM i Plotka są w tym samym pionie Agory, a strona internetowa GW i Gazety.pl nie są. Ale ty to oczywiście wiesz, bo przecież pracujesz w Agorze.
-
2010/03/21 04:21:09
@BOH: jesteś tchórzem, jak wielu anonimów w sieci. Jesteś kłamcą. W sumie jesteś typową internetową mendą.
-
2010/03/21 10:34:56
Ja również uważam, że zwiazek między gazeta.pl a GW i jej różnymi dodatkami jest znacznie większy niż tylko wspólny właściciel i nie bardzo rozumiem dlaczego nastąpiło takie straszne oburzenie po przedstawieniu takiej opinii. Bardzo wiele osób zarówno z wewnątrz jak i z zewnątrz Agory często uważa ten związek/ zależności za zbyt silne, ale z pewnością powiedzenie, że wspólnym mianownikiem jest tylko ten sam właściciel to jest mocne niedoszacowanie!! Takie jest moje zdanie i bardzo bym nie chciała usłyszeć, że jestem mendą internetową.
PS. Menda internetowa .. to było szalenie mało eleganckie i na miejscu kolegi BOH z pewnością przeszłabym się do Ciebie na III p. :(
-
2010/03/21 12:37:21
@DZIAŁKOWIEC: nie, nie jesteś mendą :) każdy może mieć zdanie jakie chce. Jeśli ktoś uważa, że spoza Agory wie więcej o tym, jak działa ta firma od osoby, która w tej firmie pracuje od 20 lat właśnie przy tych tematach, to jego problem. Nie świadczy to o tej osobie najlepiej, ale do bycia mendą jest stąd jeszcze bardzo daleko :) a kolega BOH się nie przejdzie na trzecie piętro właśnie dlatego, że jest przedstawicielem internetowego mendziarstwa.
-
2010/03/21 18:08:41
czy powyższa dyskusja (chyba ocenzurowana?) świadczy o tym że red Węglarczyk wstydzi się za gazeta.pl i stara odcinać? Jest to ta mniej chlubna działalność biznesowo-informacyjna, jaką papierowa GW nie ma prawa się stać? Nie jestem z Agory więc nie wiem, ale może być także ta wstydliwa działalnośc zarabia na szlachetne papierowe wydanie.

Problem w tym że hasło "Gazeta Wyborcza" i "Gazeta" jako synonim występuja w odbiorze czytelników. Sama Wyborcza rekalmuje się chyba hasłem "dzisiaj w Gazecie".
Skoro dwie rózne marki, z jednego koncernu tak podobnie się nazywają, to skąd zdziwko że ktoś mysli że gazeta.pl to internetowe wydanie GW?

Zdarza mi się kupować papierowe GW, a czytam regularnie wyborcza.pl. Wielu różnic nie znajduję -więc nie wiem czym się różnią, ale jak rozumiem szanujący się redaktorzy nie splamią się pisaniem do interentu? Trochę to wszystko pokręcone...

A swoją drogą, materiał do przemyśleń dla strategów Agory -może jednak warto aby portal gazeta.pl reprezentował poziom nieco wyższy niż onet, wp czy interia?
-
2010/03/21 18:09:14
czy powyższa dyskusja (chyba ocenzurowana?) świadczy o tym że red Węglarczyk wstydzi się za gazeta.pl i stara odcinać? Jest to ta mniej chlubna działalność biznesowo-informacyjna, jaką papierowa GW nie ma prawa się stać? Nie jestem z Agory więc nie wiem, ale może być także ta wstydliwa działalnośc zarabia na szlachetne papierowe wydanie.

Problem w tym że hasło "Gazeta Wyborcza" i "Gazeta" jako synonim występuja w odbiorze czytelników. Sama Wyborcza rekalmuje się chyba hasłem "dzisiaj w Gazecie".
Skoro dwie rózne marki, z jednego koncernu tak podobnie się nazywają, to skąd zdziwko że ktoś mysli że gazeta.pl to internetowe wydanie GW?

Zdarza mi się kupować papierowe GW, a czytam regularnie wyborcza.pl. Wielu różnic nie znajduję -więc nie wiem czym się różnią, ale jak rozumiem szanujący się redaktorzy nie splamią się pisaniem do interentu? Trochę to wszystko pokręcone...

A swoją drogą, materiał do przemyśleń dla strategów Agory -może jednak warto aby portal gazeta.pl reprezentował poziom nieco wyższy niż onet, wp czy interia?
-
2010/03/21 19:13:04
@VILLAIN:
1. dyskusja została ocenzurowana, ponieważ nie pozwalam nikomu na tym blogu anonimowo wyzywać mnie od arogantów lub ignorantów. BOH przysłał mi przed chwilą maila, w którym się grzecznie przedstawił domagając się traktowania go z godnością. Ale niestety domaganie się godnego traktowania po tym, jak się opluwa kogoś anonimowo, jest po prostu śmieszne.
2. zgadzam się, że hasło GAZETA WYBORCZA i GAZETA są uważane za synonimy. Dlatego chętnie to tłumaczę. Ale raz. Tłumaczyć sześć razy już mi się nie chce. Dlatego twoje, drogi villianie, zdziwienie, że GW i Wyborcza.pl są podobne, jest załamujące. To są takie chwile, gdy zastanawiam się, czy prowadzenie dyskusji na blogu ma sens. Przecież kilka komentarzy wyżej tłumaczę szczegółowo, że Wyborcza.pl to jest GW. Więc podobieństwo obu mediów jest NIEPRZYPADKOWE, a wręcz zamierzone. Redaktorzy nie tylko się plamią, ale wręcz lubią i chcą pisać na Wyborczą.pl. Nie mam sił tłumaczyć tego po raz n-ty.
-
2010/03/22 00:09:37
senkju, teraz juz ciut więcej rozumiem. Jakoś mi umknął ten kawałek o wyborcza.pl, a raczej jego sens, sorry.

W zasadzie skoro lubisz pisać na blogu, to napisz raz, a porządnie o co chodzi z gazeta.pl łacznie z jej nazwą -mającą wszak się kojarzyć? Wyjaśnienie że nie ma nic wspólnego z GW poza nazwą i firmą-matką, i siedzibą redakcji, i głównym tematem dnia -trochę mało przekonuje. Jesli są różnice, a sama gazeta.pl Wam, redaktorom papierowego GW nie pasi -dobrze byłoby to porządnie wyjasnić. Z korzyścią dla wszystkich.

Nie wiem jak cie zwymyslał wpisywacz b.o.h, ale skoro kasujesz wpisy, to kasuj wszystkie obraźliwe -także swoje pod jego adresem. Trochę tak głupawo wychodzi -że niby mu przygadałeś (kasując jego wypowiedż i zostawiając swoją odpowiedź). Troche mało w stylu GW

A propos załamującego poziomu intelektualnego wpisywaczy -czasem dobrze zejśc ze szklanej wieży. Skoro widać że ludzie nie kumają, to można wytłumaczyć, nie? Jak się będziecie nadymali że czytelnicy nie dorośli do poziomu -stracicie czytelników. Ale mam nadzieję że to tylko ty, a nie ogólne nastroje w GW...
-
2010/03/22 09:18:13
@VILLIAN: no widzisz, znowu robisz to samo. To znaczy nie czytasz tego co napisałem, ale bardzo chętnie to komentujesz. Piszesz: "A propos załamującego poziomu intelektualnego wpisywaczy -czasem dobrze zejśc ze szklanej wieży. Skoro widać że ludzie nie kumają, to można wytłumaczyć, nie? Jak się będziecie nadymali że czytelnicy nie dorośli do poziomu -stracicie czytelników. Ale mam nadzieję że to tylko ty, a nie ogólne nastroje w GW..."

A ja przecież wyraźnie napisałem, że nie mam problemu z tłumaczeniem czegoś, tylko nie sześć razy. I masz tu świetny przykład. Napisałem to, po czym ty i tak piszesz swoje, bo nie czytasz mojego tłumaczenia.
-
2010/03/22 14:22:52
dobra, juz skończmy bo się komletnie nie rozumiemy
-
2010/03/22 20:18:21
Kompletnie się z panem nie zgadzam, film był słaby i zmanipulowany. Czytałem już w sieci kilka recenzji, ale żadnej tak pozytywnej... Myślę, że najbardziej zbliżoną do moich poglądów prezentuje Zgredaktor na swoim blogu www.pruchniewicz.pl . Jedynie nie podzielam jego zachwytów na samym Sekielskim jako dziennikarzu. Co do reszty ma swieta racje.
-
miguelm75
2010/03/23 08:36:53
napisałem notkę na temat filmu na swoim blogu, więc by się nie powtarzać, pozwolę ją sobie zalinkować tutaj: michalm.info/index.php/2010/03/marionetki-i-zaangazowane-dziennikarstwo/

polecam również lekturę cytowanych w mojej notce tekstów Magdaleny Błędowskiej i Cezarego Michalskiego.
-
2010/03/23 19:45:47
Dość nieswojo się czuję biorąc BOH w obronę, bo poglądy i metody ich bronienia mamy różne, ale nie pozostawiasz Bartku wyboru. Rozbijając, jak powyżej, sprawę na kwestie poglądów i sposobu ich prezentowania, uważam że:
Gazeta.pl i GW mają wspólną ze sobą ogromną ilość treści (Jak Wyborcza.biz i Sport.pl, które - dla Twojej "popartej 20 latami pracy w tej firmie" wiedzy - są elementami Gazeta.pl). Nawet wiadomości codziennie publikują dużą część GW, a i GW zdarza się korzystać - chociaż zazwyczaj czyni to bez informowania czytelników - z twórczości Gazeta.pl.
Przykład materiałów wideo, który podał BOH, jest może o tyle nietrafiony, że w portalu łatwo jest zmierzyć co do ludzi trafia, a co nie, a komentarze - zarówno Bartka, jak i właściwie wszystkich innych nagrywanych osób - popularne wśród internautów nie są. Pewnie bardziej ze względu na formę, niż treść.
Natomiast już wszystkie, bez wyjątku, lokalne redakcje GW, które pracują bardziej gorliwie dla portalu, niż papieru - i piszę tę opinię z pełną świadomością jej kontrowersyjności - są tu mocnym dowodem. Przykładów jest zresztą więcej, ale ten bodaj najlepiej pokazuje jak ta "niska, odpychająca" cecha portalu, jaką jest "parcie na newsa" jest raz do zaakceptowania, raz nie. Ty odrzucasz ją na tyle stanowczo, że chciałbyś zaprzeczyć jakimkolwiek związkom papieru z portalem. Dziennikarze lokalni portal rozumieją świetnie i wielokrotnie domagają się publikacji - i uwierz mi jest to codzienność - wiedząc, że do papieru ich teksty trafiają raz na dziesięć, do portalu mogą trafić i co dzień. Jeśli się napracują.
Kończąc w ten sposób kwestię, która miała szansę dać merytoryczną dyskusję, napiszę o tym, na czym tracisz Bartku bardzo. Czyli o ogładzie.
Pomijam już fakt, że BOH - jako "pracujący 20 lat w agorze" - powinieneś, na prawdę powinieneś - po prostu znać, albo chociaż kojarzyć, to wystarczyło kliknąć w jego pseudonim, żeby dowiedzieć się kim jest. Akceptuję Twój "fetysz" na internetową dyskusję podpartą nazwiskiem, ale Ty zdajesz się nie akceptować że nie jest on obowiązującym prawem internetu. Zresztą znów okazałeś się w tej kwestii niekonsekwentny, bowiem zamiast sprawdzić - zacząłeś wyzywać. I to wyzywać wyjątkowo głupio, bo niezależnie od tego co pisał BOH w komentarzach, które usunąłeś, nie miałeś podstaw, żeby podważać jego stwierdzenie o pracy w tej samej firmie i nazywać go kłamcą.
-
2010/03/24 14:43:40
@SZYMON: 1. tak, zapędziłem się i przeprosiłem BOH w oddzielnym mailu; 2. tak, masz rację (i BOH też) że związków papieru z netem jest więcej niż przypuszczałem; powinienem był uważniej formułować tę tezę, ale generalnie chodzi mi o to, że obciążenie odpowiedzialnością dziennikarzy GW za błędy robione przez Gazetę.pl czy mówienie, że GW o czymś poinformowała bo wiadomość ukazała się na Gazecie.pl jest bez sensu i tu się chyba zgodzimy; 3. zdania co do tego, co anonimowość oznacza dla stanu dyskusji w internecie nie zmienię i ciągle uważam, że krytykowanie ludzie bez podpisania się nazwiskiem pod tą krytyką jest nie w porządku, ale jednocześnie rozumiem, że ze względu na rosnącą przewagę netu nad papierem ta dyskusja jest przegrana [co nie znaczy, że nie mam w tej sprawie racji :)].
Pozdrawiam,
BW
-
2010/03/24 14:46:12
@SZYMON: jeszcze jedno w sprawie anonimowości, bo to może nie jest do końca jasne: jeśli w dyskusji biorą udział dwie osoby i jedna z nich jest podpisana imieniem i nazwiskiem, a druga skrótem, to uważam, że osobie podpisanej skrótem wolno mniej. Wolno również mniej osobie, która komentuje osobisty, prywatny blog kogoś, ponieważ jest gościem u tego kogoś w domu - domu otwartym, ale jednak domu.
-
2010/03/24 17:35:54
jako anonim trzymam z anonimami:

na grzeczny, rzeczowy, nawet w akapitach komentarz b.oh odpisałeś że pewnie pracuje w kuchni, oraz że jest kłamcą, tchórzem i internetową mendą.

Jak się okazało że koleś nie mieszka na drugim końcu kraju, tylko jest rzeczywiście z Agory, oraz że ma kolegów, którzy się za nim wstawią -prywatnie go przeprosiłeś (chociaż publicznie znieważyłeś) -przyznałeś się nawet do błędu...

I teraz się zastanawiam -kto tak naprawdę zachowuje się jak internetowa menda? Jesli sądzisz że masz z gościem kontakt tylko internetowy -mieszasz go z błotem, jak się okazuje że możesz się z nim spotkać, lub współpracować -czyli nie jest dla ciebie tylko kontaktem internetowym -od razu grzeczniej.
Wiem jakie chamstwo panuje w internecie, ale chamstwo nie powinno rodzić chamstwa. Większośc ludzi tu wpisujących, na twoim prywatnym blogu, wpisuje rzeczowo, w temacie, uprzejmie i anonimowo. Czy tylko dlatego że są anonimowi, (oraz że krytykuja, bo głosów pochlebnych nie kasujesz) mozna ich gorzej traktować?

Piszesz że
"Wolno również mniej osobie, która komentuje osobisty, prywatny blog kogoś, ponieważ jest gościem u tego kogoś w domu - domu otwartym, ale jednak domu."

-a ja uważam że Gospodarz powinien przede wszystkim trzymać klasę. Jesli ktoś obraża -napisac że obraża i poprosić o odejście. Atakowanie prewencyjne kogoś kto ma inne zdanie (tak jak b.oh) nie jest fajne.
Ja jako anonim, ale myslę że i inne anonimy doceniamy bicie się w pierś w twoich ostatnich wpisach. I prosimy o kulturalne traktowanie Gospodarza, u którego mamy przyjemnośc gościć.

Chyba że wszystkie komentarze mają być tylko pochlebne?

podpis -żeby nie było żem podły anonim
janusz stankiewicz (tak, znaliśmy się) -adres i nr tel moge podać w prywatnym mejlu (celem dodatkowego uwiarygodnienia ;))
-
2010/03/30 20:05:14
@villain:

IMHO czy prowadząc blog, czy go komentując należałoby być wiernym dwom zasadom:

1. dostrzec belkę we własnym oku przed dywagacjami na temat źdźbła w cudzym
2. dbać o to, by palce nie były szybsze niż myśl

I nauce rabbiego Hillela - nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe - to cała Tora, reszta to komentarz. (To wbrew pozorom nie wyklucza negatywnych opinii o kimś).

Ja staram się tego przestrzegać.

I naprawdę nieważne jest jak się nazywasz. Co Tobie, czy komukolwiek powie nazwisko szarego faceta, nie dziennikarza, nie polityka z,- co tu kryć - bynajmniej nie metropolii - a z miasta ca dwustutysięcznego, identyfikowanego we własnym mieście przez odsetek populacji ponizej 1%.
I niezależnie od tego jak się zachowuję.
Login to przezwisko obowiązujące na danym podwórku - na jednym mogę być identyfikowany jako ,,ten łysy'' (no jeszcze nie całkiem), a na innym jako ,,pan Kosmaty'' - bo ci faceci spod trzepaka widzą, że łażę z podobno dość pokaźnych rozmiarów kosmatym psem a czasem nawet facet spod trzepaka chce być kulturalny.
Czyli nie ,,kosmaty'' ale ,,pan kosmaty''.

Kolejnym podwórkiem jest domena internetowa. Dokładnie ten sam mechanizm.
Fakt, że to duże podwórko.

Pt. Redaktor uważa ten blog, nie bez pewnej racji, za prywatny. Ale powiedzmy sobie szczerze, że gdyby to wszystko pisał anonimowo i bez logo GW to na ten przykład ja pewnie na ten blog bym nie trafił.
I pewnie nie tylko ja.

Więc w jakimś sensie marka Bartosz Węglarczyk - ten z GW pomogła w rozpropagowaniu w zamyśle prywatnego blogu tegoż Bartosza Węglarczyka..

I ta marka poza tym, że BW jest gospodarzem a my gośćmi jest drugim kryterium wyróżniającym gospodarza.

Więc to ma sens, że pt. Redaktor podpisuje się imieniem i nazwiskiem a na dodatek w tle widać logo GW (I nie ma to oczywiście nic wspólnego z reprezentowaniem lub nie linii GW, cokolwiek pojęcie ,,linia GW'' miałoby oznaczać)

A jaka ja mam markę?
Żadną -, mógłbym co najwyżej umieścić kosmatą mordę mojego psa - fakt, że pies jest wyjątkowej urody, na dodatek w przeciwieństwie do właścicieli innych psów moi bliscy i ja nie są jedynymi osobami, które o tym wiedzą.
Mimo wszystko jest to trochę mało na markę.

Ponadto tak ja, jak i inni komentatorzy tego blogu jeśli są zawodowo czynni to gdzieś pracują. Ja się swoich poglądów nie wstydzę, ale czasem np. zdarza mi się w tzw. przerwie śniadaniowej wrzucić jakiś krótki komentarz. I gdybym podpisywał się imieniem i nazwiskiem to może ktoś by mi w pracy marudził, że zajmuję się nie tym co trzeba. To prozaiczne, ale bywa i tak.
A jeśli nie ja - to pewnie dowolny inny podpisujący się pseudonimem - mógłby mieć takie problemy..

Póki jestem szarym zjadaczem chleba - uważam, że mogę być anonimowy..

Jakbym został jakimś odpowiednikiem kataryny na ten przykład, to pewnie bym się zastanawiał, bo to chyba nie jest takie proste. Z jednej strony ona nie żyje z komentarzy politycznych zresztą jak na polską politykę rzetelnych, choć niekoniecznie muszę się z nią zgadzać. W jakimś sensie jest szarym obywatelem a nie którąś władzą.
Stąd jakaś anonimowość jest uzasadniona.
Ale wyrobiła sobie pozycję taką, że jej anonimowość wyłazi poza wiadome podwórko.
I ma pewne atrybuty publicysty. Więc tu bym się wahał.
Tzn. pewnie w dobrym tonie byłoby tu ujawnienie personaliów.
-
oponowy
2011/01/12 23:49:16
Program niezły warto obejrzeć, choć po obejrzeniu miałem podobne odczucia
-
w-domu
2011/02/04 16:36:48
Marionetką może być każdy z nas, chodzimy na sznurku mediów, a sterowanie naszymi odczuciami [a="www.klimatyzacjapolska.pl]klimatyzacja Warszawa[/a] to rzecz codzienna.
-
2013/02/12 15:47:50
Nie jest lekko tak naprawdę to nie ma na kogo głosować bo wszyscy są podobnie muszę odpocząć od tego zakładamy z żoną kurtki narciarskie i lecimy na narty :)
wyborcza.pl
Bartosz Węglarczyk

Szef działu zagranicznego Gazety Wyborczej

↑ top | © Agora SA | design by kate_mac
Schronisko dla Zwierząt w Łodzi

Endgame

↑ Grab this Headline Animator

Subscribe to Endgame by Email