If you can fill the unforgiving minute with sixty seconds worth of distance run...
Blog > Komentarze do wpisu

Na pożegnanie Johna Allena Muhammada

Za cztery godziny w więzieniu w Wirginii odbędzie się egzekucja Johna Allena Muhammada, jednego z dwóch snajperów, którzy w 2002 r. sparaliżowali Waszyngton zabijając 10 przypadkowych osób i raniąc trzy.

John Allen Muhammad na swoim procesie

Pod więzieniem już stoją demonstracje przeciwników kary śmierci, ale nie sądzę, by znalazł się polityk, który zdecydowałby się na odroczenie egzekucji. Na pewno nie zrobi tego gubernator Wirginii, na terenie której zginęła część ofiar Muhammada.

Jestem w tej sprawie bardzo podzielony. Przez wiele lat byłem zwolennikiem kary śmierci. Do dziś nie widzę absolutnie niczego złego w zrzuceniu bomby na faceta Al-Kaidy w Afganistanie, nie żal mi też np. bandytów z IRA zastrzelonych w Irlandii Północnej przez żołnierzy SAS. Wojna z terroryzmem jest faktem, można się tylko sprzeczać o to, jak ją prowadzić.

Ale po wielu latach doszedłem do wniosku, że nawet jeśli choćby jeden niewinny człowiek został stracony w procesie sądowym, to nie warto w ogóle takich wyroków wydawać. A wiemy, że to się zawsze może zdarzyć. Lepiej już, żeby przestępcy godni najwyższego wymiaru kary po prostu gnili w więzieniu. Bez możliwości warunkowego zwolnienia rzecz jasna.

W sprawie Muhammada mam jednak także bardzo osobistą opinię, byłem bowiem jedną z ofiar waszyngtońskich snajperów. Nie w dosłownym sensie - po prostu jako mieszkaniec Waszyngtonu tak samo jak wszyscy przeżywałem tamte strasznie kilka dni. Strach naprawdę był wielki - moja stacja benzynowa zawiesiła wielkie prześcieradła, żeby ludzie mogli tankować bez obawy, że ktoś ich wypatrzy z daleka. A i tak ludzie tankowali siedząc na progu auta tak, żeby nie wystawać ponad jego dach.

Ludzie nie joggowali. Nie spacerowali. To był naprawdę paraliż miasta. I bardzo żałowałem, że Muhammad dał się wziąć policji żywcem. Gdyby zginął podczas zatrzymania, wszyscy wyszliby na tym lepiej.

Ale to nie ofiary decydują o wyroku. I słusznie, bo w takim razie w Polsce na pewno znaleźliby się chętni, żeby skazywać np. na chłostę za kradzież chleba w sklepie i na powieszenie za kradzież auta. Ofiary mają prawo do sprawiedliwości, ale nie do zemsty. Kiedyś ktoś mi ukradł kurtkę. Gdybym dorwał drania, pewnie bym go pobił, bo bardzo tę kurtkę lubiłem. Na szczęście od łapania go była policja, nie ja.

Nie będę żałował Muhammada, nie stałbym w jego obronie pod bramą więzienia. Ale wolałbym, żeby spędził następne 40 lat w celi. Nie chcę, żeby państwo w moim imieniu wlewało komuś truciznę w żyły albo zaciskało mu pętlę na szyi.

PS wyrok został wykonany

wtorek, 10 listopada 2009, bartosz.weglarczyk

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/11/10 23:59:33
To dziwne uczucie patrzeć na zdjęcie człowieka który jeszcze żyje, a za kilka godzin go nie będzie.
Kiedyś pewnie powstanie o tym film, a Muhammada zagra Denzel Washington.
Najgorsze w karze śmierci jest to, że nie ma żadnej roli prewencyjnej i raczej nie przynosi ukojenia rodzinom ofiar.
No i to że tak naprawdę nie ma jednososobowej decyzji w tej sprawie. Za karą śmierci stoi system i prawo.

-
2009/11/11 00:26:46
Z punktu widzenia kary, śmierć jest w sumie za prosta - co to za kara szybkie zejście? Wiele się nie wycierpi, żałować później też nie będzie. To najwyżej działa jako zaspokojenie poczucia zemsty rodzin ofiar, ale czy to ma sens i cokolwiek zmienia to rozważa się od tysiącleci - na pewno życia to nikomu nie przywraca. Też wolałbym żeby siedział w więzieniu przez następne 40 lat.

No i oczywiście przypadki skazania ludzi niewinnych. Koszmar, po prostu.
-
2009/11/11 02:47:04
Jak ktoś straci 10 czy 20 lat życia i wyjdzie na wolnosc, bo okazało się że był niewinny to i tak ich nigdy nie odzyska. Puki co w przeszłość się nie możemy cofnąć, a to że dostanie odszkodowanie to tak samo mu da ukojenie jak rodzinom ofiar tego gnoja (czyli moim zdaniem średnie)
Natomiast jeśli chodzi o nieludzkość to moim zdaniem gorsze jest dożywocie(prawdziwe, a nie jak to w Polsce bywa) niż śmierć. Zwłaszcza ja jak ma ono być odbywane w zupełnym odosobnieniu. Moim taka kara jest o wiele bardziej "nieludzka" niż śmierć, czyli moim zdaniem, każdy skazaniec powinien mieć prawo zakończyć tą mękę, przez odebranie sobie życia.
-
2009/11/11 07:33:27
@BEZ SENSU: masz dobry nick. Zapewniam cię, że każdy skazany niewinnie na smierć wolałby dostać dożywocie i wyjść na wolność po 20 latach niż zostać uniewinnionym po śmierci. Twój argument jest absurdalny.
-
2009/11/11 07:44:17
Kara śmierci nie jest żadnym wyjściem. I wcale nie działa odstraszajaco na innych - tu akurat zdecydowanie ważniejsza jest nieuchronność kary, a nie jej wysokość.
A smierć zadawana w majestacie prawa - wcale nie przestaje być śmiercią...
-
2009/11/11 11:47:48
@marzatela: Nie przestaje byc smiercia - jest morderstwem. Swoja droga kiedys czytalem, ze wykonanie kary smierci jest bardziej kosztowne niz utrzymanie przy zyciu skazanca do konca jego dni.
-
2009/11/11 12:25:36
@damiankrol
Wiesz, mnie cały czas zastanawia jak znacząca część nasza społeczeństwa (z politykami na czele) potrafi zrelatywizować w swoim sumieniu konieczność ochrony życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci z jednoczesnym popieraniem kary śmierci?
-
2009/11/11 12:50:58
@marzatela:

A mnie zadziwia, jak znacząca część naszego społeczeństwa (z politykami na czele) potrafi zrelatywizować w swoim sumieniu zniesienie kary śmierci jako nieludzkiej i nieodwracalnej z przyzwoleniem na aborcję.
-
2009/11/11 13:23:07
@realista
Niby coś w tym jest. Ja jednak widzę pewną różnicę, gdy wyrok śmierci wydaje poprzez swoje instytucje państwo, a wtedy gdy taki wyrok wydaje matka. W tym drugim przypadku państwo umożiwia, a nie decyduje.
-
2009/11/11 17:23:52
Bardzo miło mi bylo przeczytać o Twoich przemyśleniach o karze śmierci. Całkowicie się z tobą zgadzam gdy mówisz, "że nawet jeśli choćby jeden niewinny człowiek został stracony w procesie sądowym, to nie warto w ogóle takich wyroków wydawać." Kara śmierci jest rzeczą straszną a przypadki skazania i uśmiercenia osób niewinnych zdarzały i zdarzają się w USA na o wiele większą skale niż przypuszczano jeszcze kilka lat temu. Zgadzam sie tym bardziej gdy na końcu piszesz, że nie chcesz "żeby państwo w moim imieniu wlewało komuś truciznę w żyły albo zaciskało mu pętlę na szyi." Lecz jeżeli uważasz, że ryzyko pomyłki i egzekucji niewinnego człowieka jest uzasadnieniem do zaniechania uśmiercania innych ludzi, to w jaki sposób możesz popierać "zrzucanie bomby na faceta Al-Kaidy" gdy, jak powszechnie wiadomo, niemal za każdym razem podobnym operacjom towarzyszą wielkie ilości ofiar składających się z postronnych osób, w tym kobiet z dziecmi i starców. Wg. danych Brookings Institution, stosunek zabitych postronnch osób do każdego terrorysty "zlikwidowanego" w ramach pozasądowych egzekucji tego typu wynosi 10 do 1. Czy teoretycznie, gdyby wiele lat temu FBI w śledztwie ustaliło, że Timothy McVeigh (człowiek który za pomocą bomby w 1995 r. wysadził w powietrze rządowy budynek w Oklahomie zabijając 168 osób "terrorysta" jak się patrzy) znajduje się w pewnym budynku mieszkalnym, uzasadnione byłoby zbombardowanie tego budynku z powietrza grzebiąc w nim innych jego mieszkąnców? Czy te ofiary Biały Dom też nazwałby "collateral damage"?

Uprzedzająco, chcę podkreślić, że z moralnego punktu widzenia zupełnie bezprzedmiotowy jest fakt, że służby specjalne USA mają utrudniony dostęp do kryjówek Al-Kaidy w Pakistanie podzas gdy w USA jednostki SWAT po prostu otoczyłyby ów budynek. Jakie mogą być długofalowe konsekwencje polityki USA polegającej na dokonywaniu egzekucji pozasądowych dla prawa międzynarodowego i praw człowieka, tj. dla bezpieczeństwa każdego z nas, można się łatwo domyśleć.
P. S. Przy sposobności chciałbym zwrócić uwagę, że prowadzona w następstwie wydarzeń 9/11 "Wojna z terroryzmem" w jej obecnej formie pośrednio lub bezpośrednio spowodowała śmierć w Iraku i Afganistanie ponad 750 tyś. osób. Są to ogólnodostępne, umiarkowane, dane. Można o tym przeczytać np. tu: www.unknownnews.net/casualties.html

"At least 753,399 people have been killed in Afghanistan and Iraq since the U.S. and coalition attacks, based on lowest credible estimatesAbout 251 times as many people have been killed in Afghanistan and Iraq than in the ghastly attacks of September 11, 2001. More than 108 times as many people have been killed in these wars and occupations than in all terrorist attacks in the world from 1993-2004. The 2004 report showed terrorism at an all-time high, and after numerous experts suggested that the wars in Afghanistan and Iraq were fueling the increase, subsequent reports have remained classified."

Ile wśród tych ofiar było terrorystów? Gigantyczna skala niesprawiedliwości jaką te dane okazują przysparza Ameryce jedynie zacietrzewionych wrogów. Trudno spodziewać się, aby było inaczej.
-
2009/11/11 19:36:11
@JANEK: mieszasz z sobą mnóstwo rzeczy. Po pierwsze - na wojnie giną niewinni ludzie. Tak po prostu jest. Jeśli uważasz, że w takim razie żadna wojna nie powinna być prowadzona, to rozumiem, że np. we wrześniu 1939 roku byłbyś za tym, żeby natychmiast skapitulować, a po ataku na Pearl Harbor jako obywatel USA opowiadałbyś za tym, żeby na ten atak nie odpowiadać.
Liczbę ofiar niezamierzonych trzeba zmniejszać jak tylko się da. Ale absolutnie nie uważam, że bandyci z Al-Kaidy powinni sobie spokojnie siedzieć w domach w Kwecie, bo otaczają się żonami i dziećmi i używają ich jak żywych tarcz.

Fakt, że Amerykanie nie mają dostępu do kryjówek Al-Kaidy takiego, jak do owego przykładowego bloku McVeigha, jest zasadniczy. Nie możeć mówić, że to bezprzedmiotowy problem. Bo skoro tak, to napisz teraz, że KAŻDY ostrzał artyleryjski prowadzony przez armie alianckie podczas II wojny światowej i KAŻDY nalot były niemoralne i nieetyczne, bo w każdym takim ataku mogli i ginęli cywile.

Cyfra, która podajesz jaki liczbę ofiar wojny w Iraku, jest absurdalna. Ten temat był i na tym blogu i w wielu innych miejscach przerabiany tysiąc razy. Pomijam już fakt, że w Iraku ludzie ginęli i giną przede wszystkim nie z ręki Amerykanów, Brytyjczyków czy Polaków, ale Irakijczyków i innych braci muzułmańskich. Ale nawet pomijając ten fakt (choć ja nie wiem, dlaczego mam brać odpowiedzialność na siebie za to, że Al-Kaida morduje irackich szyistów). Większość zabitych w Iraku zginęła z ręki RODAKÓW, nie Amerykanów. Mówienie, że polityka USA doprowadziła do nienawiści między szyitami a sunnitami to bzdura.
Bardziej wiarygodne liczby dotyczące zabitych w Iraku są tutaj: www.iraqbodycount.org/. Choć i ta strona oczywiście pokazuje amerykański samolot, jakby to Amerykanie zabili owe 100 tys. ludzi. I oczywiście, że 100 tys. to szokująca liczba. Ale jednak równica między 100 a 750 tys. jest spora.
Nie wierz wszystkiemu, co przeczytasz w internecie.
-
2009/11/11 19:45:49
@Bartosz Węglarczyk
eh... przecież wyraźnie napisałem ze wybór ma być dobrowolny. A jak ktoś zabił to wie że zabił więc nie może liczyć na pojawienie się nowych okoliczności.
Poza tym boom na rewizje wyroków jest chwilowy bo się pojawiła się identyfikacja śladów przy użyciu DNA.
-
2009/11/11 22:04:08
Argument, że to jest wojna (z czym sie również w tym przypadku nie zgadzam, ale to inny temat), że na wojnie giną ludzię, więc nie ma się co dziwić, jest zwykłą wymówką za pomocą której da sie usprawiedliwić każdą ilość niewinnych ofiar.

W sprawie 1939 r. (też w ogóle poza tematem), nie wiem co bym zrobił. Tęższe głowy od mojej nie wiedziały. Ale w zasadzie jedyna dla mnie moralnie dopuszczalna wojna, to wojna obronna, jednak pod warunkiem, że A) liczba ofiar w przypadku wojny obronnej będzie niższa niż w przypadku kapitulacji, oraz B) że są jakieś realne szanse skutecznej obrony. Jako historyk, wiem że takich w 1939 r. nie było. Ponadto, w Polsce pochłonęła ok. 6 milinów ofiar. Trudno przyjąć, aby w warunkach kapitulacji zgineła lczba ofiar prównywalna do tej. Biorąc to pod uwagę, moim zdaniem kapitulacja w 1939 r. w najgorszym z możliwych wariantów najprawdopodobnie ocaliłaby wiele milionów polskich istnień ludzkich. Wiem też, że w zamian za bombardowania, niezliczone hitlerowskie odwetowe rzezie cywilów, za łapanki i obozy, za powstanie Warszawskie, Polska nie zyskała niczego. Figę z makiem (niech nikt nie wyjeżdża z Ziemiami Odzyskanymi, błągam). W całej historii łajdacy chowający się za kobietami i dziecimi robili to w jednym celu i w przeświadczeniu, że wróg nie ośmieli sie zabijać niewinnych ludzi. Tak robi rabuś uciekający z banku z zakłądnikiem. Tak też robili Niemcy w powstaniu Warszawskim chowając się za Polskimi kobietam tak aby chłopcy z AK nie strzelali. Twierdzenie, że terroryści są odpowiedziałni za śmierć niewinnych osób, których używają jako żywą tarczę jest tylko częściowo prawdziwe. Bez porównania większą odpowiedzialność ma ten kto pociąga za cyngiel. Prawda, której nikt się w tej wojnie nie odważy nazwać po imieniu, to to, że podczas gdy naszych niewinnych (czytaj: własną żonę i dzieci) należy chronić, to "ich" niewinni mogą konać wraz ze "swoimi" terrorystami. Zwalanie odpowiedzialności za te ofiary na Talibów/Al-Kaidę jest odwracanie kota ogonem żałosna próba katharsis potrzebna aliantom na ukrycie nietyle nieczystego sumienia co niewinnej krwi na rękach. W sprawie dostępu do kryjówek Al-Kaidy pisałem, że ten fakt jest bezprzedmiotowy "z moralnego punktu widzenia". Zgadzam się z Tobą, że z punktu widzenia taktycznego jest on wielce istotny. No ale nie chodziło mi o względy taktyczne. Myślałem, że to było jasne. A skoro pytasz o ostrzały i naloty, to odpowiedź moja brzmi "tak", naloty dywanowe na miasta niemieckie niczym się nie różniły pod względem moralno-etycznym od podobnych nalotów niemieckich, nie dlatego, że w "takim ataku MOGLI i ginęli cywile" jak piszesz, lecz dlatego, że zakładano, że zginie ich dużo i dlatego, że również w tym celu naloty organizowano (a propos, jeżeli chodzi o morale przeciwnika, naloty miały efekt odwrotny od zamierzonego).

Liczbę ofiar jaką podaję nie jest bynajmniej absurdalna. Rozumiem, że dla osób karmionych przychylnymi dla USA danymi ta liczba zaskakuje. Dlatego więc należy podać, że liczba ta jest wynikiem kumulacyjnym dwóch badań przeprowadzonych w 2004 i 2006 r. przez szanowanego na całym śwecie pisma Lancet. Wiecej info tu: en.wikipedia.org/wiki/Lancet_surveys_of_casualties_of_the_Iraq_War#Criticisms_and_countercriticisms. Wiele źródeł podaje liczby jeszcze większe. Nigdzie nie obarczałem winą za nienawiść pomiędzy Szyitami i Sunnitami Amerykanów, ani tym bardziej Ciebie. Nie pisałem, że "polityka USA doprowadziła do nienawiści między szyitami a sunnitami." To są zwykłe konfabulacje. Nie wszystkie ofiary zostaly zabite bezpośrenio przez siły amerykańskie, ale wszsytkie zginęły na skutek warunków jakie powstały w tzw. "Wojnie z terroryzmem". Pisałem, że owe 750 tyś. ofiar ponieśli śmierć "pośrednio lub bezpośrednio" w następstwie tej wojny. Inaczej było? Kto otworzył tę puszkę Pandory, Kurdowie?
-
2009/11/11 22:05:33
Ciąg dalszy

A dane z IBC są dośc wątpliwe, choćby z tego powodu, że opierają się wyłącznie na danych dostępnych w języku angielskim, i to danych pochodzących z co namjmniej dwóch angielskojęzycznych żródłach. Skutki takiego podejścia muszą wzbudzać wątpliwości u każdego kto ma jakieś przygotowanie metodologiczne i były szeroko krytykowane.
Twierdzisz, że Amerykanie zabili zaledwie 100 tyś. i że ta liczba jest "szokująca". Ja myśle, że prawda jest jeszcze bardziej szokująca. I nie jestem skłonny przejść nad tym do porządku dziennego tak łatwo jak się to innym udaje, tylko dlatego że "no wiesz... wojna jest... gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą."
-
2009/11/11 22:56:06
zgadzam się z Jankiem.

Trzeba się zdecydować. W karze smierci nie chodzi tylko o to że można zabić niewinnego, ale o to że nie możemy jako społeczeństwo decydować kto ma prawo żyć a kto nie. A wydając wyroki na przywódców Al-Kaidy czy Hamasu właśnie to robimy. Wykonujemy (rząd USA, rząd Izraela -my, Zachód) wyroki śmierci

W mysleniu redaktora jest sprzeczność. Jeśli przytoczony przez Janka rabuś uciekając weźmie zakładniczkę i przystawi lufę do skroni, to Bartosz Węglarczyk byłby za tym by oboje rozwalić z karabinu. Lub rzucić granatem. Ale jeśli np zakładniczka wyrwałaby się (ratując życie z rąk przestępcy lub policji) to przestępca miałby trafić do więzienia a kara śmierci (nawet jakby miał zabójstwa na sumieniu) byłaby nie ok.

.
-
2009/11/12 01:15:55
@JANEK: rozumiem, że próbujesz mnie obrazić pisząć o "karmieniu amerykańskimi danymi", ale badanie Lancetu już dawno zostało uznane za totalnie niewiarygodne. Czy ty wiesz jak oni robili to badanie? Dowiedz się, zanim będziesz pisał, że jest wiarygodne. Jeśli uważasz, że w 1939 r. należało się zastanawiać, czy się bronić czy nie, to rzeczywiście są między nami różnice filozoficzne. Zaproponuj negocjacje z Al-Kaidą, może kapitulację. Najlepiej pojedz do nich rozmawiać. Powodzenia.
Liczba 700 tys. zabitych nie ma żadnego potwierdzenia w rzeczywistości. A wmawianie, że Amerykanie otworzyli tę puszkę Pandory, jest równie logiczne, jak mówienie, że Amerykanie odpowiadają za wojnę Czeczenii czy w Karabachu, bo zabiegając o demorkację w ZSRR też otworzyli i tę puszkę.

@ VILLAIN: nie wkładaj mi w usta czegoś, czego nie powiedziałem.
-
2009/11/12 01:28:23
realista333
"A mnie zadziwia, jak znacząca część naszego społeczeństwa (z politykami na czele) potrafi zrelatywizować w swoim sumieniu zniesienie kary śmierci jako nieludzkiej i nieodwracalnej z przyzwoleniem na aborcję."

To bardzo proste. Człowiek skazany na śmierć jest z reguły istotą świadomą a płód nie za bardzo (zresztą niemowlę też nie, ale tu nikt nie optuje za aborcją, hehe). Skazaniec zauwazy że go zabijają a płód nawet się nie zorientuje że go zterminatorowali. Chyba, że wierzysz w nieśmiertelną duszę, ale wtedy przecież idzie do nieba z duzym bonusem punktowym za totalną niewinność, więc chyba dobrze?

Sorry, aborcja to trochę wybuchowy offtopic, przepraszam za kontynuowanie tematu :D
-
2009/11/12 01:43:22
Panie Bartku, Lou Dobbs odszedł z CNN podobno w związku z jego wypowiedziami o imigrantach. Może by Pan coś o tym skrobnął?
-
ezr
2009/11/12 11:55:32
Kara śmierci nie powinna być stosowana w przypadku "zwykłych" zbrodni, nawet tak brutalnych jak wielokrotne morderstwa, ale wtedy zabójca oczywiście nie powinien nigdy wyjść z więzienia, nie powinien liczyć na żadne przywileje. Kara śmierci powinna być stosowana, ale tylko w przypadkach zbrodni ludobójstwa, zbrodni wojennych i zbrodni przeciw ludzkości, np. jak podczas procesów norymberskich. Takie jest moje zdanie, dziwię się, że tego rozwiązania nie stosuje się np. w Unii Europejskiej, bo jest sprawiedliwe. Podobnie jest w Izraelu, śmierć za Holocaust. Kara śmierci dla "zwykłych" przestępców nie, ale w określonych przypadkach tak. Nikt mi nie powie, że na śmierć nie zasługuje ktoś, kto bezwzględnie zaplanował i realizował zagładę Tutsi, rzeź Ormian itp., doskonale znając tego konsekwencje.
-
2009/11/12 12:42:13
takie tam gadanie jak pana Węglarczyka zawsze mnie śmieszyło.

jak znajdę, to wkleję statystyki z amerykańskich (najnowocześniejszych na świecie) zakładów karnych - ilu tam ginie ludzi (więźniów/strażników/lekarzy) co roku z rąk osadzonych na dożywocie morderców. włos się jeży na głowie (w porównaniu do 86 niesłusznie skazanych na śmierć w całej historii USA - w dodatku lwia cześć z tych wyroków wydana została, gdy nie przeprowadzano testów DNA, a niektóre to jeszcze w czasach, gdy nie pobierano odcisków palców ). potem wkleję statystyki, które pokazują, ilu ludzi ginie z rąk morderców po wypuszczeniu ich na warunkowe (bo się władza zmieniła albo nowy naczelnik przyszedł).

jeśli świadomie godzimy się na TAKIE ryzyko (milion razy większe niż możliwość skazania na śmierć niewinnego człowieka), to chyba coś nie tak, prawda?

i na koniec: z treści wpisu wnioskuję, że pan Węglarczyk chciałby - bo tak humanitarnie i "postępowo" i w ogóle weźże wyluzuj - wsadzić takiego delikwenta jak na załączonej fotografii na 40 lat - NA KOSZT PODATNIKA. ja tam bym go najchętniej powiesił. przynajmniej stolarz zarobiłby swoje za budowę szubienicy.

-
2009/11/12 15:39:12
@ BW

Bartku, sformułowanie o "karmieniu amerykańskimi danymi" jest, przyznam, niezbyt fortunne, za co przepraszam. Dość jasno jednak widać w moich dwóch dość długich postach o co mi chodzi, a tą rzeczą nie jest obrażanie kogokolwiek. Przykro mi, że rozumiesz moje wywody w tych kategoriach.

Mogą być między nami "różnice filozoficzne". Nie martwi mnie to. Ale rok 1939, nie mający w zasadzie niczego do rzeczy, nie ja wprowadziłęm do dystkusji. Doskonale też zdaję sobie sprawę z metodologii zastosowanej przez Lanceta. Znam również metodologię zastosowaną przez IBC. Każdemu badaniu można zarzucić niescisłości i mankamenty i żadne badanie nie jest wiarygodne na 100%. Ale dla mnie metodologia IBC ma bez prównania większe wady od metodologii Lanceta (która nota bene sama zostały zbadana przez zespół z John Hopkins University, który wyraził sie o niej pozytywnie, mino kilka krytycznych uwag). Co więcej, w obliczu strasznie trudnego tematu, jakim jest oszczowanie liczby ofiar, metodologia IBC robi wrażenie wybranej specjalnie po to, aby autorom badania zbytnio nie komplikować sprawy. Takie jest moje zdanie. Dałeś mi jasno do zrozumienia, że masz swoje. No sweat, man. It's a free country.

Pomijając powyższe kwestie, istnienie bloga z definicji stanowi zaproszenie do duskusji na tematy w nim poruszane. Zabrałem więc głos w sprawie, która leży mi na sercu. Meritum całej sprawy, które poruszyłem na samym początku, sprowadza się do pytania o jaskrawą sprzeczność pomiędzy Twoją troską o los niewinnych ofiar pomyłek sądowych w przypadkach wykonywania kar śmierci a losem niwinnych ofiar amerykańskich bombardowań w Afganistanie i Pakistanie. Nie odniosłeś się to dego ani słowem.

Wytłumacz mi więc za pomocą merytorycznych argumentów, czym pierwsi niewinni zasługują na Twoją troskę podczas gdy drudzy jak widzę na tę troskę najwyraźniej sobie nie zasłużyli?
-
2009/11/13 09:23:35
Mariusz Zawadzki pisze:
"...Niedawno okazało się, że najsłynniejsza firma ochroniarska świata dostała też od administracji George'a Busha kontrakt w ramach tajnego programu CIA, którego celem było skrytobójcze likwidowanie ważnych członków Al-Kaidy. Program nie wszedł w życie, ale przeprowadzono szkolenia, za które Blackwater dostała kolejne miliony."

to też jest ok?
-
2009/11/13 16:50:20
Panie Redaktorze czy te dane przedstawione prze Janka to nie przypadkiem przyklad lewicowego oszolomstwa ? - to tak a'propos ludzi chorych z nienawisci jakim to przydomkiem okreslil Pan Lou Dobbs'a. A przeciez te dane Janek skads wzial, ktos je wytworzyl - czyz nie oszolomi chorzy z nienawisci ???
-
2009/11/13 16:53:33
"...od administracji George'a Busha kontrakt w ramach tajnego programu CIA, którego celem było skrytobójcze likwidowanie ważnych członków Al-Kaidy.

to też jest ok? "

Alez oczywiscie, ze jest OK.
A czy jakakolwiek walka z Al'Kaida jest ok wedlug lewicowych ortodoksow ???
-
2009/11/14 20:27:44
wyborcza.pl
Bartosz Węglarczyk

Szef działu zagranicznego Gazety Wyborczej

↑ top | © Agora SA | design by kate_mac
Schronisko dla Zwierząt w Łodzi

Endgame

↑ Grab this Headline Animator

Subscribe to Endgame by Email