If you can fill the unforgiving minute with sixty seconds worth of distance run...
Blog > Komentarze do wpisu

Po co jesteśmy w Afganistanie

No i się zacznie. Zginął kolejny polski żołnierz w Afganistanie i media dostają amoku. Wszyscy się na tym znają, wszyscy rozumieją ten kraj i wszyscy są świetnymi specjalistami od taktyki i strategii wojny antypartyzanckiej. Totalny popis ignorancji i arogancji.

Dziennikarka pyta pułkownika, czy kolejna śmierć żołnierza nie powinna wreszcie zmusić nas do rozmowy o tym, czy należy się wycofać. Pyta pułkownika, który nie jest od rozważania polityki, lecz od wykonywania rozkazów. Znany komentator brukowca FAKT, a dawnej Trybuny wie, ilu żołnierzy potrzeba, żeby zapanować nad prowincją Ghazni i doradza, jak i gdzie rozlokować nasze siły.

Jestem w tej sprawie pesymistą. Polska opinia publiczna jest tak łomotana przez takich ignorantów, że raczej nie wytrzyma i wkrótce tak zdecydowanie zażąda wycofania naszych wojsk z Afganistanu, że niezwykle czuły na sondaże rząd PO wreszcie ulegnie i naszych żołnierzy wycofa. Zanim jednak te decyzje zapadną, chciałbym zwrócić uwagę na kilka rzeczy:

1. w NATO liczą się ci, którzy dokładają się do Sojuszu albo finansowo, albo militarnie. Nasi żołnierze w Afganistanie powinni zostać, bo my chcemy i powinniśmy odgrywać w NATO jak największą rolę. Chyba, że zmieniamy naszą politykę zagraniczną i przestajemy się oglądać na Sojusz.

2. naszych żołnierzy jest w Afganistanie za mało. Rząd powinien szybko zdecydować: albo zwiększyć kontyngent, albo zmienić naszą tam misję. Ja jestem za rozwiązaniem pierwszym, ale to się wiąże ze zwiększeniem wydatków i powinno się wiązać ze zmianą naszej misji. Nasi żołnierze powinni więcej, nie mniej wychodzić w teraz i brać udział w akcjach zaczepnych, a nie tylko obronnych. Powinni być bardziej widoczni, bardziej agresywny, powinni mieć zdecydowanie więcej kontaktów z ludnością cywilną.

To wszystko wymaga jednak sporych nakładów finansowych. Jeśli rząd nie chce tych pieniędzy wydać, to powinien w NATO wynegocjować zmniejsze obszaru naszej odpowiedzialności. Ale w tym zmniejszonym obszarze powinniśmy działać zdecydowanie bardziej elastycznie i agresywnie. Już słyszę dziś te głosy, że powinniśmy się zamknąć w bazach i zająć się pilnowaniem magazynów. To absurd - skoro tak, to się wycofajmy.

Nie wystarczy bowiem być, trzeba jeszcze działać. Wojsko, które pilnuje magazynów, to ciecie i tak też jest traktowane przez sojuszników. Pakistaczycy nie zdobyli sławy, choć byli w Somalii z Amerykanami. Nasza pozycja w NATO nie jest dziś tak silna, jak byśmy chcieli, bo nasze wojsko nie jest postrzegane przez Amerykanów, Brytyjczyków, czy choćby Holendrów jako wojsko, które naprawdę walczy.

3. praca w wojsku jest niebezpieczna. Żołnierze decydują się na nią dobrowolnie. Jesteśmy im za to winni szacunek, opiekę dla ich rodzin i wszelkie możliwe przywileje. Ale strażacy też giną na służbie, a jakoś nikt nie mówi, że zamiast gasić pożary powinni jedynie ściągać koty z drzew.

4. Wojna w Afganistanie to także nasza wojna. Możemy się z niej wycofać, ale miejmy świadomość konsekwencji. Nie będziemy się liczyć w NATO, nie będziemy się liczyć w europejskich debatach o polityce zagranicznej, nie będziemy postrzegani jako sojusznik, który nie podkula ogona, gdy robi się trudno. I nie będziemy mogli wymagać tego od innych, gdyby działo się coś, na czym nam zależy. Hiszpanie z Iraku uciekli jak ostatni tchórze (ich żołnierze płakali, gdy musieli się zwijać w totalnej niesławie) i do dziś się w tych dyskusjach nie liczą.

5. świat nie wygląda tak, jak byśmy chcieli. Okazało się, że to my musimy pomagać innym, a nie czekać na ich pomoc. Nie jesteśmy potęgą gospodarczą, nie mamy genialnej dyplomacji jak Finowie czy Szwajcarzy. Mamy opinię twardego, niebojącego się byle czego sojusznika. Jak ją zniszczymy, nie będziemy mieli niczego.

czwartek, 10 września 2009, bartosz.weglarczyk

Polecane wpisy

  • Nie zawsze warto rozmawiać

    Polski MSZ źle zrobił nie odwołując wizyty ministra spraw zagranicznych w Warszawie kilka dni po tym, jak białoruska milicja siłą odebrała Polonii Dom Polski w

  • D'Alema i Cimoszewicz

    Ambasador RP przy UE Jan Tombiński powiedział europejskim dziennikarzom, że Polska jest przeciwna kandydaturze Massimo D'Alemy na nowe stanowisko prezydenta UE

  • Biden i wszystko OK

    Wizyta wiceprezydenta Bidena nie przyniesie żadnych przełomych wydarzeń w stosunkach polsko-amerykańskich. A jednak jest bardzo ważna. Przede wszystkim dlatego,

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Wouldn t he? z Komentarze fizyka
Wczorajsza Gazeta Wyborcza poświęca pierwszą stronę analizie wyników międzynarodowego sondażu, z którego jakoby miało wynikać, iż Polacy są nie tylko ... coraz bardziej sceptyczni wobec Ameryki, ale też stali się jednym z najbardziej ... »
Wysłany 2009/09/11 23:32:23
Komentarze
2009/09/10 19:57:42
Jako ignorant w sprawach wojskowych mówię głośno i wyraźnie:
1. To nie jest nasza wojna
2. Wycofać polskich żołnierzy wczoraj
-
tierralatina
2009/09/10 20:07:08
Bardzo sluszne i trafne argumenty.
A punkt trzeci nalezy powtarzac, powtarzac, powtarzac do znudzenia. Nikogo do Afgenistano nie zeslano na przymusowe roboty. Zolnierz tam jadacy musi liczyc sie z tym, ze moze niestety zginac.
To nie Wietnam gdzie brano poborowych.
-
2009/09/10 20:15:12
Ogólnie zgoda. Ale sporo głupot:


"Wojsko, które pilnuje magazynów, to ciecie i tak też jest traktowane przez sojuszników."

Tak? Niemcy i Włosi to ciecie? Tak są traktowani?



"Pakistaczycy nie zdobyli sławy, choć byli w Somalii z Amerykanami."

A jaką to niby sławę zdobyli Amerykanie w Somalii? Spieprzajacych przed gołodupcami?



"Nasza pozycja w NATO nie jest dziś tak silna, jak byśmy chcieli, bo nasze wojsko nie jest postrzegane przez (...) Holendrów jako wojsko, które naprawdę walczy."

Brednia. Holendrzy po ośmieszeniu się w Bośni (dopuszczenie do ludobójstwa!) jeszcze długo nie będą oceniali jak kto walczy.
-
2009/09/10 20:40:52
@BW

Następujące pytanie nasuwa się samo. O ile zgadzamy się obniżyć nasze pensje aby poprawić sytuację żołnierzy w Afganistanie. Osobiście jestem za, ale muszę zobaczyć przekonujący biznesplan.
-
2009/09/10 21:26:30
Ogólnie zgadzam się z BW ale dodam jeszcze, że jednocześnie powinniśmy wzmacniać polską dyplomację właśnie na wzór Finów czy Szwajcarów.
-
maciej.dobosiewicz
2009/09/10 21:32:18
Istotnie - żołnierze są po to żeby ginąć. Można jednak ginąć w słusznej sprawie, albo niesłusznej. A ja nadal mimo tytułu nie wiem, po co jesteśmy w Afganistanie? Czy mieszkańcy tego kraju chcą tej pomocy? To jeszcze pomoc, czy już okupacja? Przypomnę, że rolą dziennikarza jest zadawać pytania w imieniu obywateli, a nie kreować politykę zagraniczną.
-
apocalypse_rider
2009/09/10 22:03:37
Jesteśmy w Afganistanie bo polską racją stanu jest udowadnianie, że sojuszy trzeba dotrzymywać. Jeśli ktoś mówi, że mamy wyjść z Afganistanu, to jednocześnie powinien odpowiedzieć na pytanie, co zamiast sojuszy. Talibowie zaś nie są ogólnoafgańskim ruchem oporu przeciw najeźdzcy, ale grupą liczącą maksymalnie około 30 tysięcy bojowników w kraju 30 milionowym, którzy częściowo współpracują Al-Kaidą (są na to dowody) i mają plany zdestabilizowania nuklearnego państwa leżącego obok -Pakistanu. W Afganistanie były i są obozy szkoleniowe terrorystów, jest ich mniej niż kiedyś, ale jeśli wojska NATO się wycofają, to będzie ich znowu więcej.

blog o wojnie w Afganistanie
-
2009/09/10 22:29:40
To nie nasza wojna, wycofać wojska. Niech kamieniują kobiety, obcinają głowy, zakazują słuchania muzyki, niech jeszcze zdobędą jakąś drogą atom - co z tego skoro Izrael ma?Zaraz jeszcze ktoś wyskoczy, że przecież nic z tego nie mamy, bo wizy, bo kontrakty miały być. Ble ble ble, mam nadzieje, że Pan Bartosz wybaczy, ale chciałem podsumować treść większości powyższych i pewnie poniższych komentarzy. Zero myślenia przyszłościowego, zero wniosków z historii.

P.S. jutro 11 września. Spodziewam się jakiegoś wpisu, może coś o Strefie Zero dzisiaj? Budowa ruszyła.
Pozdrawiam
-
2009/09/10 23:46:52
@PS Tomus78
A ja sie spodziewam mniej roszczeniowych postaw...
-
2009/09/11 00:01:06
@STPAUL: przynajmniej jesteś uczciwy. Więc traktuję twój wpis jako wpis ignoranta.
@ FR_EE: zanim zarzucisz komuś głupotę, ustal najpierw, czy sam przy tym nie wyjdziesz na durnia. Niemcy ze względów historycznych są wyjątkowym przypadkiem i wszyscy z wyjątkiem ignorantów takich jak ty to rozumieją. Włosi nie zajmują się w Afganistanie pilnowaniem magazynów. Amerykańscy żołnierze w Somalii zrobili 200 proc. tego, co mogli. Zachowali się doskonale. Sprawę spieprzyli politycy. Nie jestem w stanie pojąć, dlaczego ludzie, którzy nie mają pojęcia o temacie dyskusji, odczuwają potrzebę włączania się do niej. Poczytaj o tym, co Holendrzy robią w Afganistanie. Poczytaj, dlaczego się zachowali tak jak się zachowali w Bośni. I więcej nie włączaj się do tej dyskusji, która nie jest dla ciebie.
@PIOTR228: to jest populizm czystej wody. Czy jak zlikwidujemy armię, to moja pensja pójdzie w górę?
@MACIEJ DOBOSIEWICZ: założenie twojej tezy jest totalnie błędne - żołnierze nie są po to, żeby ginąć. Nie pouczaj mnie co do roli dziennikarza, bo nie przeczytałeś ani jednego mojego tekstu. Gdybyś przeczytał, nie zadawałbyś mi takich pytań. Kolejny ignorant, który uważa, że sama umiejętność stukania w klawiaturę upoważnia go do mądrzenia się.
@RIDER: dzięki za wpis.
@TOMUS: dzięki za wpis.

-
2009/09/11 01:45:43
Niezwykle prosty jest świat, a polityka zagraniczna to bezalternatywny zbiór jedynie słusznych dyrektyw - tak można by sądzić czytając niektóre posty.
"Ignoranci" od wycofywania nie są bardziej godni ubolewania niż "eksperci" od pozostawania.
-
marchewa79
2009/09/11 08:46:15
Panie Bartku
W mojej opinii wojna w Afganistanie jest przegrana i z A. wyjdą wszyscy tylko najważniejsze pytanie kiedy i kto da twarz zgniłemu jak diabli kompromisowi z talibami czyniącemu z A. kolejną koraniczna republikę, taką jaką był przed inwazją. Taki stan rzeczy jak obecnie potrwa znowu w mojej ocenie 2-5 lat. Co oznacza straty naszych żołnierzy na poziomie jakichś 100 osób może więcej (pamiętajmy że straty stale wzrastają). Rannych i okaleczonych nie liczę. Dochodzą jeszcze koszty finansowe.

Jak sam Pan napisał wycofać się z misji nie możemy w imię dyplomatycznej wiarygodności. Zwiększenie kontyngentu=zwiększenie strat na co na etapie kampanii wyborczej Tusk chyba sobie nie pozwoli. O działaniach ofensywnych z ułamkiem mocy sprzętowych USA (chyba wie pan ile lat mają nasze Hindy używane w Afganistanie) można realnie zapomnieć. Oczywiście zupacka ambicja i mentalność mówi inaczej ale poza USA ambitnie w A. pogrywają tylko Kanadyjczycy i Brytyjczycy z mizernym (liczba ofiar) skutkiem.

Co nam pozostaje? Może wariant niemiecki ilościowo obfity ale o bardzo ostrych rules of engagement czyli pozostawanie w bazach i krótkie patrole (przećwiczyliśmy w Iraku). Przy naszych funduszach na więcej nas po prostu nie stać. I tak kto wie z jakiej ilości sprzętu wydrenuje nasze wojsko misja afgańska i to tego kosztownego i trudnego do odtworzenia (śmigłowce i Rosomaki).

Dla mnie rację stanu powinniśmy budować przede wszystkim rozwojem gospodarczym. Potrzasanie szabelką w imieniu NATO czy USA per saldo mało się opłaca.
-
maciej.dobosiewicz
2009/09/11 09:05:47
Z tym ginięciem to był sarkazm panie redaktorze. Parę pana tekstów przeczytałem, parę komentarzy w radio posłuchałem. Istotnie umiem stukać w klawiaturę (uwaga - znowu sarkazm). Wiedzę na temat Afganistanu czerpię z tekstów, które zamieszcza Tygodnik Powszechny. Polecam i ich lekturę. Być może jestem ignorantem, pan jednak najwyraźniej słabo znosi inne zdanie niż pana. Dlatego rezygnuję z tak prowadzonej dyskusji. Pozdrawiam
-
2009/09/11 09:43:52
@ bartosz.weglarczyk
Panie Redaktorze, napisał Pan, że po wycofaniu z Iraku Hiszpanie nie liczą się w dyskusjach "natowskich". Myśmy zostali, teraz jesteśmy w Afganistanie. Widzi Pan jakieś efekty wpływu Polski na Sojusz ? Nie chodzi mi o personalia tylko wpływ na decyzje, strategie, określanie kierunków. Bo mi się wydaje, że Amerykanie, jeśli z kimś się liczą w Sojusz, to jedynie z Anglia, Francją i Niemcami. I wynika to rzecz jasna z potencjału tych krajów. Co zatem Pana zdaniem zmieniłoby się, gdybyśmy sie wycofali z Afganistanu ?

G.
-
2009/09/11 11:01:30
@GUMPEL: tak, widzę różnicę między pozycją Polski i Hiszpanii w NATO. Widać to nie tylko w procencie budżetu NATO przeznaczonym na inwestycje w Polsce i w Hiszpanii, ale także np. w postępie, jaki dzięki nam dokonuje się w programach współpracy z krajami b. ZSRR. My wygrywamy w NATO swoje, Hiszpanie, którzy chcieliby, aby te pieniędze zamiast w b. ZSRR poszły w Afrykę Północną, nie dostają praktycznie nic. Również zmiana struktury dowództw regionalnych w NATO dokonała się na naszą korzyść i niekorzyść Hiszpanów mimo ich starań, żeby się tak nie stało. Więc tak, widzę efekty. Pomijamy w tej dyskusji dodatkowy fakt, być może kluczowy, choć nie związany bezpośrednio z NATO - dzięki misjom w Iraku i Afganistanie po raz pierwszy od 1945 roku mamy armię, która wie, co to jest walka. Mamy żołnierzy, którzy są twardzi i profesjonalni, a pole walki znają nie tylko z książek. To jest coś absolutnie nie do zastąpienia. Że nie wspomnę już o gigantycznej rewolucji, która dokonała się od 2003 r. w polskiej armii - w myśleniu strategicznym, w nauczaniu taktyki, w sprzęcie itd itp. Tacy oficerowie jak Skrzypczak, Buk, te setki kapitanów, majorów, sierżanów i szeregowych nie powstają w szkołach.
-
2009/09/11 11:02:01
@BW,

To wcale nie jest żaden populizm. Jestem jak najbardziej za wzmocnieniem armii.

Armia (tak jak policja i służba zdrowia) nas kosztuje i musimy być tego świadomi. (Zdrowie kosztuje nas bodajże 7% niezależnie od tego czy chorujemy czy nie). Armia kosztuje zapewne dużo mniej. Jednak w czasie kryzysu jesteśmy pod ścianą. Już nie za bardzo można bezkarnie zwalić wydatków na przyszłe pokolenia czyli zwiększyć deficytu. Dlatego nie wiem czy są szanse na zwiększenie wydatków na armię bez podniesienia podatków. Być może właśnie tak należy zrobić. Nie ma w tym wcale sarkazmu ani populizmu. Jest to raczej pytanie do ekspertów, a z drugiej strony pieniądze tak pozyskane nie mogą być zmarnotrawione przez ustawione przetargi itp...
-
2009/09/11 11:14:38
jesli mamy przelewać krew tubylczą i swoją w Afganistanie po to by się liczyć w NATO, to ja się pytam po co? Po co mamy się liczyć w NATO? Czy mamy jakiś pomysł na NATO, poza tym by się rozszerzyło jak najdalej na wschód aż po Gruzję włącznie? (głupi pomysł nota bene). Czy dzięki temu że się liczymy o czymś decydujemy? Dostajemy co nam dają, a udział w misjach NATO jest dobrowolny. Chyba że chcemy jakiś duży sztab w Polsce, ale tu będe raczej sceptyczny -jakbyśmy się dzielnie nie nawalczyli i tak nasi liderzy jak choćby antyrosyjski Radek Sikorski zdyskwalifikują nasze szanse na zaszczyty w ramach NATO. Ale i tak byłaby to klasyczna nasza zagrywka z tradycją jeszcze z zaborów: pokażemy jacy jesteśmy dzielni, to może ktoś się zlituje i nas doceni. Liczymy na czyjąś dobrą wolę, zamiast działać tak by to z nami się liczono.

Co do polityki zagr w dyskusjach europejskich, to póki co są z grubsza 2 obozy i np nie biorąc udziału w misji w Afganistanie zapisalibyśmy się do tego drugiego. Nie wiem czy to byłoby dobrze, ale nieprawdą jest że byśmy się nie liczyli.
Zwłaszcza że w tych rozmowach z powodu naszego podążania za USA dokądkolwiek się nie wybiorą i tak spora część Europejczyków patrzy na nas podejrzliwie.

Krótko mówiąc nie wiem co by się realnie zmieniło gdybyśmy się z Afganistanu wycofali, tak samo jak nie wiem co się zmieniło w związku z tym że w tam i w Iraku byliśmy.
Może Pan Bartosz popełniłby tekst o konkretach, bo rzeczywiście jak na razie wszystkie te publikacje nt Afganistanu czy tarczy brzmia jak odezwy pełne pobożnych życzeń.
Dodam że o swojej niewiedzy piszę z punktu widzenia kogoś kto się tematem interesuje -co wiedzą o konkretnych korzyściach lub ich braku ludzie interesujący się zupełnie inną tematyką, czy taki zwyczajny przysłowiowy szary przedstawiciel opini publicznej -którą kierowany jest, jak słusznie Pan Bartosz zauważył, rząd Tuska?
-
2009/09/11 11:16:46
wpis redaktora z 11.02 częsciowo odpowiedział na moje pytania (zanim je zadałem :))

co cieszy, choc chyba jeszcze not enough
-
2009/09/11 12:08:33
A ten wpis to nie Totalny popis ignorancji i arogancji? podaje Pan recepty, gdzie i jak powinno się zachowywać wojsko w Afganistanie. Szkoda, że odpowiada Pan tylko na wpisy, które przyklaskują Pana teoriom. Dyskusja czasem może wnieść coś nowego do naszego myślenia.

Nasi żołnierze powinni więcej, nie mniej wychodzić w teraz i brać udział w akcjach zaczepnych, a nie tylko obronnych. Powinni być bardziej widoczni, bardziej agresywny, powinni mieć zdecydowanie więcej kontaktów z ludnością cywilną

Czy Pan nie rozumie, że ludność cywilna nie chce takiej naszej pomocy? Z co za tym idzie takich kontaktów? Wojskowi są traktowani jako okupanci nie jak przyjaciele, czas to zobaczyć a nie wierzyć w propagandę Pana Sikorskiego. Ludność toleruje wojsko gdy przynoszą jedzenie i lekarstwa a za takie kontakty mogą w nocy stracić głowy albo ich domy pójdą z dymem. O czym Pan w ogóle pisze?

praca w wojsku jest niebezpieczna. Żołnierze decydują się na nią dobrowolnie. Jesteśmy im za to winni szacunek, opiekę dla ich rodzin i wszelkie możliwe przywileje.

Tak, szczególnie te akcje zaczepne, gdy jak sprzęt czy nawet człowiek zawiedzie to prokuratura w naszym kraju po powrocie zrobi im gorsze piekło niż mieli a Afganistanie Żołnierze z pewnością mają poczucie wdzięczności i szacunku swojego kraju.

Wojna w Afganistanie to także nasza wojna A niby dlaczego? Będziemy szli w każde miejsce, w którym Amerykanie zażyczą sobie robić swoje porządki a raczej interesy? NATO miało być po to aby członkowie mieli zaplecze obronne, nie do wszczynania wojen.
Okazało się, że to my musimy pomagać innym szkoda, że nie tym, którzy naszej pomocy potrzebują w słusznej sprawie i obronie własnych domów. Historia drugiej wojny pokazuje, że jak my potrzebujemy pomocy to zostajemy sami. Historia niestety lubi się powtarzać.
-
tomek_hardyk
2009/09/11 12:10:02
@Gumpel

Śmieszny jesteś, trafiasz kulą w płot :)

Sprawdź najpierw kto odpowiada za opracowanie nowej strategii NATO a potem zapytaj się retorycznie i z ironią czy mamy na nią wpływ...
-
apocalypse_rider
2009/09/11 12:27:21
Chętnie odpowiem na pytanie o strategię w Afganistanie.
Nowa strategia NATO w Afganistanie została opracowana przez Amerykanów, którzy korzystali z rad Australijczyków (proszę sprawdzić nazwisko David Kilcullen), wiedzy Francuzów (sprawdzić nazwisko David Galula) oraz doświadczeń kolonialnych imperium brytyjskiego (patrz praca doktorska niejakiego Johna Nagla, doradcy Petreausa). W tym sensie nowa strategia USA nie jest wcale tylko ich pomysłem, bo starali się i dalej starają współpracować z innymi krajami nad jej tworzeniem. Dość kreatywni bywają w tej mierze także Kanadyjczycy (patrz ich eksperymenty szkoleniowe z odziałami afgańskimi). Polski dowódca Andrzejczak był chwalony przez brytyjską prasę za pomysłowe prowadzenie wojny i negocjacji z miejscową ludnością. Trudno to zweryfikwać teraz, bo polskie wojskowe służby prasowe nie umieją się chwalić sukcesami i na stronie PKW Afganistan są tylko laurki oraz nudnawe, okolicznościowe wzmianki.
Więcej o amerykańskiej strategii w Iraku i Afganistanie na moim blogu a href=http://apocalypse.blox.pl/htmlapocalypse.blox.pl/html
Do wyszukiwarki na stronie bloga wrzuć: Afganistan
-
apocalypse_rider
2009/09/11 12:31:46
Sorry za spam. Oprócz hasła: Afganistan, także hasło: talibowie
-
2009/09/11 12:59:16
Panie Bartoszu, dlaczego Pan jest taki agresywny? Dlaczego Pan się tak piekli??

To bardzo odrzuca od Pana retoryki, nawet jeżeli jest słuszna.
-
2009/09/11 17:53:58
Dzień Dobry
Panie Bartoszu.
W całym rozognionym sporze zabrakło mi rzeczy wręcz podstawowej.
Nie wiem czy Pan pamięta , napisy na koszulkach amerykańskich młodych ludzi.
Odwiedzajcie Związek Radziecki ,póki on nie odwiedzi Ciebie- w wolnym tłumaczeniu.
Trawestują tamten bon mot, Odwiedzajmy Afganistan.
Przypominam też pojęcie wojny prewencyjnej,które-mimo kompromitacji- tutaj akurat ma pełne zastosowanie
Pozdrawiam


-
2009/09/11 18:04:04
Zapomniałem.
Dzięki,że Pan się piekli.
Irytujący są Blogerzy traktujący się jak ściana płaczu,albo"ponad to"
To jest dopiero arogancja,a Pan się fantastycznie" kłóci"
Jeszcze raz pozdrawiam.
-
2009/09/13 00:04:37
Może szanowny Pan BW poszedłby na wojnę i docenił nasz wkład w NATO ?? Przyczynił się do tego byśmy w Nato mieli lepiej?? Wkurwia mnie ocenianie naszej roli w sojuszu wygłaszanej przez ludzi którzy siedzą za biurkiem i próbują oceniać - na wojnę Panowie!! BW bierz kałasza i dawaj!!
-
2009/09/13 00:41:18
A "znany redaktor GW" wie, ilu żołnierzy potrzeba, żeby zapanować nad prowincją Ghazni?
Ewidentnie tak, bo pisze "naszych żołnierzy jest w Afganistanie za mało". Chciałbym wiedzieć skąd taki pogląd. Mnie ten temat bardzo interesuje, a wiarygodnych źródeł informacji brak. Bo dowództwo kontyngentu uczestniczącego w misji ISAF nie udziela praktycznie żadnych informacji na temat rozlokowania sił, incydentów, współpracy z lokalnymi władzami, strat sprzętu... Nie wiemy nic i to bardzo dobrze, bo im mniej się o tym mówi w mediach tym lepiej. Bo jak już raz na jakiś czas do prasy przedostaną się jakieś dane, to jest krzyk, co pan redaktor słusznie piętnuje.

Jeżeli ma Pan jakieś podstawy żeby uważać, że żołnierzy jest za mało, chciałbym wiedzieć jakie. Bo z relacji samych żołnierzy wynika, że jak na ich możliwości sprzętowe jest ich wręcz za dużo (strzelców, personelu wsparcia jest w sam raz). Siłą rzeczy patrzy Pan na tę misję z punktu widzenia naszej pozycji w sojuszu i z tej perspektywy zwiększenie naszego kontyngentu może mieć sens. Ale czysto militarnie - moim zdaniem nie.
-
2009/09/13 00:58:31
No tak, jak przeczytałem co napisałem to wyszedłem trochę na palanta, przepraszam. Nie celowałem w takim ton wypowiedzi. Cieszę się bardzo, że taki wpis pojawił się na Pana blogu - oby takich więcej. Szkoda, że w polskiej prasie i ogólnie w naszych mediach opinie muszą być zawsze takie wyważone i nie ma szans na bardziej osobisty komentarz, jak Pana tekst tutaj. Szczególnie w telewizji, czasami irytuje mnie to, że włączając serwis informacyjny mam zawsze bezbarwne relacje z lotu ptaka. Czemu w Polsce - i w ogóle w Europie - nie ma miejsca na stacje takie jak FOX, gdzie w ciągu godziny możemy doświadczyć dwóch biegunów w postaci Seana Hannity('ego) z jednej strony i Shepa Smitha z drugiej? Nawet jeśli nacisk jest na jedną stronę (wiadomo którą w powyższym przykładzie), to wolę trochę fanatyzmu, niż naszą nudną wyważoną papkę.
-
2009/09/13 13:27:27
Nie bylem i właściwie do dzis nie jestem zwolennikiem naszej obecności w Afganistanie. Ale została podjęta taka, a nie inna decyzja, i jeśli powiedzialo się "a", trzeba powiedziec "b". Gdybyśmy dzis wyjechali z Afganistanu, w oczach naszych sojuszników byłaby to dezercja. Przez długi czas los łaskawie obchodził się z naszymi żołnierzami w Afganistanie, nie było informacji o ich śmierci. Teraz kilku zginęło pod rząd, ale i tak nasze straty - patrząc na inne kraje - są stosunkowo niewielkie.
Generalnie więc podzielam to, co Pan napisał, Panie Bartoszu. Ale też nie bardzo mi się podoba, gdy reaguje Pan emocjonalnie na wpisy internautów na blogu i wyzywa ich Pan od ignorantów czy mend internetowych (akurat nie w tym wątku, ale wcześniej się to zdarzalo dość często). Więcej wyrozumiałości i dystansu!
-
2009/09/14 10:43:10
@Bartosz Węglarczyk
No cóż, pewnie Pan ma lepsze informacje niż ja. Patrząc z perspektywy laika-czytacza (gazet i Internetu) jakim jestem trudno jest uznać, że obecna strategia NATO dla Europy Wschodniej, ma coś wspólnego z pozycją Polski w tej organizacji. Raczej wygląda to na odpowiedź na wyzwania jakie pojawiły się już i zagrożenia jakie mogą pojawić się w przyszłości w tym regionie + subtelna gra amerykańsko-rosyjska. Myślę, że gdyby nie było nas w Afganistanie niewiele by się w tym względzie zmieniło.

@tomek_hardyk
A dlaczego uważasz, że mój wpis miał charakter ironiczny ? Nic bardziej błędnego. Byłem i jestem zwolennikiem utrzymania kontyngentu w Afganistanie, mimo, że uważam, że tej wojny Zachód nie wygra. Przekonuje mnie argumentacja o angażowaniu różnej maści "antyzapadników" daleko od Europy w ogóle, a o zbieraniu być może bezcennego doświadczenia przez polską armię w szczególności. W umocnienie naszej pozycji w ramach NATO specjalnie nie wierzę.


G.
-
2009/09/14 16:37:50
nie rozumiem, dlaczego o wycofaniu wojsk z Afganistanu mówi się wtedy, kiedy giną polscy żołnierze, a nie wtedy, kiedy giną afgańscy cywile.
-
2009/09/15 10:15:56
Może dlatego, że dyskutujemy o wycofaniu polskich żołnierzy a nie afgańskich cywilów?
-
2009/09/15 23:58:54
"nie rozumiem, dlaczego o wycofaniu wojsk z Afganistanu mówi się wtedy, kiedy giną polscy żołnierze, a nie wtedy, kiedy giną afgańscy cywile."

A czy afganscy cywile przestana ginac gdy wycofamy nasze wojska ?
Ba czy przestana ginac gdy wycofamy wszystkie wojska NATO ???
Bo jesli nie to po co ta faryzeuszowska obludna troska !!!
wyborcza.pl
Bartosz Węglarczyk

Szef działu zagranicznego Gazety Wyborczej

↑ top | © Agora SA | design by kate_mac
Schronisko dla Zwierząt w Łodzi

Endgame

↑ Grab this Headline Animator

Subscribe to Endgame by Email