|
Blog > Komentarze do wpisu
Ted Kennedy nie żyjeZmarł senator Edward Kennedy. Miał 77 lat. To już koniec najsławniejszej politycznej generacji rodziny Kennedych. Po JFK, po Robercie, zmarł ich młodszy brat. Ted Kennedy podtrzymywał w Senacie USA (gdzie zasiadał od 1962 roku) liberalne idee swych braci, był wielkim zwolenników wszelkiego równouprawnienia, zabiegał także m.in. o reformę służby zdrowia.
W latach 70. mógł lekk ręką zostać prezydentem, ale wpadł do rzeki zabijając młodą kobietę, która z nim jechała. Spotkałem go pod koniec lat 90. Był ostrożnym zwolennikiem rozszerzenia NATO, spędziłem z nim trochę czasu, sporo rozmawialiśmy o Rosji, Polsce i NATO. Miał gigantyczną wiedzę o Europie, to było pokolenie polityków amerykańskich, którzy w czasie kampanii wyborczej, bo ja wiem, na przykład w Hiszpanii, kazali swym pracownikom informować się codziennie o najważniejszych jej wydarzeniach. Ze śmiercią Teda kończy się rozdział największej potęgi rodu Kennedych. Jest oczywiście jeszcze paru znanych Kennedych w polityce, przede wszystkim kongresman Patrick, syna Teda. Ale to już nie ta potęga. To naprawdę symboliczny koniec tej dynastii. Opowiem dziś na Wyborczej.pl o tym, jak wyprowadzałem psa pana senatora, to wrzucę embeda. Bez Kennedy'ego amerykańska polityka będzie ciut gorsza, niestety. środa, 26 sierpnia 2009, bartosz.weglarczyk
TrackBack
Ameryka Południowa też opłakuje Teda Kennedy 8217 ego
z Podróż na Południe
8222 Będziemy mu wiecznie wdzięczni 8221 8211 powiedziałała chilijska prezydent Michelle Bachelet na wieść o śmierci Ted a Kennedy 8217 ego . A komunikat wydany chwilę później przez ministerstwo spraw zagranicznych w Santiago, przypomniał ... » Wysłany 2009/08/28 05:13:25
Komentarze
allexamina.live
2009/08/26 10:12:31
Slán Abhaile, Senator! :(
2009/08/26 10:49:56
Bardzo smutna wiadomość. Kończy się pewna epoka. Następców jednak nie widać. Caroline Kennedy nie zastąpiła Hillary Clinton w Senacie. Pokolenie braci Kennedych to było rzeczywiście pokolenie gigantów. Mało dziś takich polityków. A Demokraci stracili niezwykle cennego lidera, osobę, która nawiązywała to potęgi braci Kennedych. Ted Kennedy był prawdziwym arystokratą amerykańskiej polityki (choć pewnie nie uznał by tego za komplement). Warto pamiętać, że to właśnie Ted Kennedy jako pierwszy ze znanych polityków poparł kandydaturę Baracka Obamy w wyścigu na stanowisko prezydenta USA. Był to cios dla Hillary Clinton, gdyż poparcie T. Kennedy'ego oznaczało głosy lewicowego skrzydła Partii Demokratycznej. Pamiętam jego wystąpienie na konwencji w 2008 roku, gdzie witany był jak prawdziwa gwiazda. Odszedł człowiek legenda.
2009/08/26 14:17:10
A co myslicie o "wpadnieciu do rzeki"
Z opisu w wikipedii sprawa stawia senatora w bardzo zlym swietle... Ucieczka z miejca wypadku, nie do konca wyjasniona przyczyna smierci... Jaka jest ocena tej sprawy redaktora. (nie wiem jak powinienem sie zwracac do autora bloga) Czy ta sprawa rzutowala na jego ocene? 2009/08/26 17:24:41
@MIGUEL: do autora blogu najlepiej zwracać się po imieniu :) Ocena tamtej sprawy jest jednoznacznie fatalna dla Teda. Właśnie ta sprawa przekreśliła jego szanse na to, by kiedykolwiek został prezydentem, a choćby nawet kandydatem Demokratów na prezydenta. Ale moim osobistym zdaniem on to odpokutował naprawdę ciężką pracą w Senacie.
2009/08/26 20:59:22
"Właśnie ta sprawa przekreśliła jego szanse na to, by kiedykolwiek został prezydentem,"
Czyżby? Jakoś pamiętam że startował do prezydentury po wypadku, i to przeciw Carterowi, siedzącemu wtedy w White House. Carter wtedy ledwo wygrał primaries. Kennedy przegrał wcale a wcale nie dlatego że kiedyś spowodował jakiś wypadek, mało tego wielu sądziło że spokojnie wygra te wybory, głównie GOP wtedy mówiło że Reagan był karłem w porównaniu - inaczej nie zmobilizowałby takiej kampanii, przeciwko siedzącemu prezydentowi z własnej partii. Wiem że ludzie się lubią epatować tym wypadkiem ale to było do przejścia dla kogoś takiego jak Teddy, nie da się żyć tabloidami... Jest pewien wywiad zrobiony w szczycie afery z zakładnikami irańskimi który wyjaśnia że Teddy nie chciał być prezydentem. Teddy się nigdy nie zacinał. Tylko w tym wywiadzie się zaciął - raz jeden w życiu. Nigdy nie chciał być prezydentem. Dał się tylko zaszufladkować w ten sposób ambicjami rodziny i partii i to zrujnowało mu życie. Jak już przestał być kandydatem na prez. to wtedy okazało się że nie musiał pić i był senatorem kalibru M.T. Cicero. Spotkałam Senatora kilka razy w życiu. Był OK. Natomiast jego kampanie w senacie zawsze powodowały że mi szczęka opadała z wrażenia. Kilka razy znalazłam się po przeciwnej stronie argumentu z Senatorem. Moja strona nigdy z nim nie wygrała. :o) Był senator IL (Simon) którego uwielbiałam, jak się uwielbia gwiazdora :o), nie zgadzałam się z nim w żaden sposób - ale nie dało się go nie-uwielbiać. ;) Dla Tedda Kennedy mam dozgonny szacunek. Cherish that you met The Giant... nothing like that will ever happen again. 2009/08/26 22:57:33
"...ale wpadł do rzeki z a b i j a ją c młodą kobietę, która z nim jechała."
A ja Panie Bartku przez 40 lat wierzyłem naiwnie amerykańskiej prasie gdy twierdziła, że jego przewinienie polegało na spanikowaniu i zaniechaniu udzielenia pomocy. A tu popatrz Pan - zabił. 2009/08/26 23:06:48
Czy Kennedy mial szanse na prezydenture ? Na pewno nie w 1980 roku z Reaganem, po beznadziejnej prezydenturze kolegi partyjnego Cartera - moim zdaniem najgorszej w historii USA. Zreszta wlasnie dlatego stanal do rywalizacji z kolega partyjnym (owczesnym prezydentem) gdyz uwazal Cartera za nieudacznika. Natomiast wczesniej ? Ta sprawa wypadku raczej rowniez nie pozwolilaby mu wygrac prezydentury - bo co by nie mowic zachowal sie w paskudnie. A sprawa byla na tyle swieza, ze trzeba bylo czasu aby przyschla i szczesliwego zbiegu okolicznosci (np kiepskiego kandydata GOP lub kiepskiej prezydentury prezydenta z GOP).
Natomiast powiem tak. Kennedy byl socjalista, mysle ze najwiekszym z braci i w sprawie jego wizji sluzby zdrowia nie zgadzam sie z nim prawie w 100%. Wiec moze jego smierc w przededniu zblizajacego sie starcia o kszalt reformy sluzby zdrowia to dobry znak-przepowiednia. Jest jeszcze jeden aspekt smierci senatora. Nie minela doba a Pelosi & Co oraz cala prasa liberalna wykorzystuja smierc senatora i tragedie rodziny do rozgrywania karty reformy zdrowia. Kazda informacja jaka pojawia sie o senatorze w mediach zamienia sie w agitke za Obamacare. Obrzydzajace. |
|