If you can fill the unforgiving minute with sixty seconds worth of distance run...
Blog > Komentarze do wpisu

Czy Polacy w Afganistanie walczą?

Po moim niedawnym tekście w GW odbyłem kilka bardzo ciekawych rozmów o naszej obecności w Afganistanie. No i okazało się - a wiem to z najlepszych możliwych źródeł - że Polacy w Afganistanie nie są postrzegani przez Zachód jako ci, którzy tam walczą z talibami.

Wielokrotnie polskie media, przede wszystkim GW, pisały o tzw. rules of engagement. RoE ustala dla swych żołnierzy każda armia na świecie. RoE to po prostu opis sytuacji, w których żołnierzom wolno używać broni. Naszym wolno jej użyć w zasadzie wyłącznie w obronie własnej, czyli gdy sami znajdą się pod ostrzałem.

Polacy wzięli co prawda niedawno udział w operacji zaczepnej, czyli takiej, w której sami atakowali, ale zdaje się, że była to wyjątkowa sytuacja.

I dlatego właśnie gdy zachodni wojskowi mówią o krajach walczących w Afganistanie, wymieniają zazwyczaj tylko dwa - Amerykanów i Brytyjczyków - a czasem także trzeci, czyli Holandię. Holenderscy żołnierze walczą w Afganistanie bardzo dużo i często, bo ich RoE pozwalają na akcje wyprzedzenione, czyli takie, w których samemu atakuje się talibów, których podejrzewa się, że przygotowują atak na wojska afgańskie lub NATO.

Brytyjscy i amerykańscy wojskowi cenią sobie polskich wojskowych, ale nie uważają ich za ”walczących” w Afganistanie. I doskonale rozumieją, że to nie decyzja wojskowych, bo RoE, choć wydawane przez MON, są zawsze decyzją polityczną, podejmowaną przez polityków.

Piszę o tym nie twierdząc, że RoE dla polskich żołnierzy powinni się zmienić, opisuję tylko, jak jesteśmy postrzegani w Afganistanie. Większość kontyngentów z innych krajów ma dużo bardziej ścisłe RoE, na przykład na tle Niemców to jesteśmy bojowi niemal jak marines. Nie jestem przekonany, że polskie wojsko dałoby sobie radę z szerszymi RoE, bo mamy za dużo problemów ze sprzętem. Nie wyobrażam sobie na przykład, że Polacy prowadzą duże akcje zaczepne bez własnego zwiadu powietrznego, czyli bez samolotów bezzałogowych.

Ale tak jesteśmy postrzegani. I zapewne dlatego gdy politycy i wojskowi amerykańscy lub brytyjscy mówią o brothers in arms walczących w Afganistanie, często nie wymieniają Polaków.

czwartek, 20 sierpnia 2009, bartosz.weglarczyk

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/08/20 13:27:06
Więc pieniądze polskiego podatnika idą na "misję zbrojną" której zadania kończą się na administrowaniu kawałka skalistego terenu. Już pomijając, że nic z tego nie mamy- to nawet w oczach naszych sojuszników jesteśmy tylko, co najwyżej pomagierami.

Wracajmy stamtąd do kraju jak najprędzej- bo żadnych pozytywów tej misji nie ma.
-
2009/08/20 14:22:47
@plainviewpl - pamiętaj, że "polską racją stanu" jest bronienie kilkudziesięciu wiosek, piasku oraz głównie złóż gazu dla amerykanów za miliony polskich złotych... kto za to płaci ? Pan płaci... Pani płaci...
-
2009/08/20 15:53:33
no poprostu zabijamy za mało Afgańczyków by nas uważali za "walczących". Zbombardujmy jakies wesele, a nasze notowania zaraz się poprawią. Najlepiej wymalujmy jeszcze jakies obsceniczne hasła na bombach, żeby localsom bardziej poszło w pięty.
Donaldu Tusku: czy czytasz redaktora Węglarczyka? Zrzućmy jakąś bombę -będzie lepiej
-
2009/08/20 16:51:52
Holendrzy rehabilitują się za Srebrenice.
-
2009/08/20 17:03:07
@VILLAIN: trzeba było wyjątkowo głupim, albo mieć mnóstwo złej woli, żeby tak zinterpretować mój wpis. Gratuluję.
-
2009/08/21 11:12:32
zamiast obrażać się na czytelników, pisz jaśniej. Skoro ja to tak odebrałem, mogli i inni, chocby nie grzeszący lotnością politycy, nie?
A swoją drogą biorąc pod uwagę głoszone poglady piszącego, uważam moją interpretację twojego tekstu za uzasadnioną
-
2009/08/21 19:44:23
Zawsze mnie bawi jak ktos trolluje a potem sie oburza że go obrażają. Gratz, Villain
-
2009/08/22 08:31:52
Panie Bartoszu bardzo wartościowy i ciekawy wpis - dziekuję. Może warto też napisać o tym jak nas postrzega ludnoś afgańska? :-) Wiekszość ludzi myśli że afgańczycy uważają nas za przyjaciół, którzy przyjechali pomóc a przecież ktokolwiek tam był wie, że tak nie jest.

@villain12 Jak ktoś nie ma nic mądrego lub konstruktywnego do napisania to może powinien siedzieć cicho albo znaleźć sobie blog na swoim poziomie.
-
2009/08/22 20:19:00
Bardzo lubię czytać Endgame, bo często dowiaduję się z tego bloga ciekawych rzeczy - jak wyżej. Sam rzadko zabieram głos, gdyż nie czuję się kompetentny w sprawach najczęściej poruszanych przez Pana redaktora (no, może z wyjątkiem filmów), ale wiele wpisów wzbogaca moją gazetową wiedzę o polityce zagranicznej. Dzięki!
-
2009/08/22 23:06:57
Koziej uważa że nastawienie do wojny w Afganistanie powinno zmienić całe NATO. Myślę że ma rację w 100%:
wyborcza.pl/1,75515,6942688,Zmienic_status_operacji_w_Afganistanie.html

Wpisy o tym że niby jesteśmy okupantami w Afganistanie są wyjątkowo niepoważne i byłyby śmieszne gdyby nie ofiary Talibów i AlKaidy.
-
2009/08/24 14:58:09
"Jak ktoś nie ma nic mądrego lub konstruktywnego do napisania to może powinien siedzieć cicho"

"Zawsze mnie bawi jak ktos trolluje a potem sie oburza że go obrażają"

dobra klakiery, bez ekscytacji, tylko czytac ze zrozumieniem.
Najpierw o meritum (bądź go brak):
Pan Bartosz ubolewa że "nie walczymy", tylko "jesteśmy" w Afganistanie. Że nam Dire Straits nie puszczą towarzysze broni z USA i UK. Ale to jak wyglada walka w Afganistanie to wiemy. Bombardowania z samolotów, ostrzał ze śmigłowców, rajdy komandosów, wszystko z podstawową zasada minimalizowania strat własnych, niechby i kosztem cywilów będących w złym miejscu i czasie.
Ja na przykład bardzo się cieszę, że skoro tam już jesteśmy to wojny nie prowadzimy, a ochraniamy kilkanaście wiosek, patrolujac teren itp. Że od naszych bomb czy karabinów nie giną cywile. Krótko: nie zgadzam się z apelem redaktora o walkę. Apelem może nie wprost, ale wiadomo o co chodzi.
To tyle w kwestii czy było ad meritum czy nie i trollowania.

A tekst "sie oburza że go obrażają" Grenade Launchera, świadczący albo o pobieznym czytaniu albo problemach z jęz polskim zrzucam na karb goracej głowy pasjonata granatów i innych wybuchowych broni -co to najpierw wybuchnie a potem pomyśli, pisząc jednocześnie oczywiście tylko ad meritum

-
2009/08/25 11:51:44
"Wiekszość ludzi myśli że afgańczycy uważają nas za przyjaciół, którzy przyjechali pomóc a przecież ktokolwiek tam był wie, że tak nie jest."

Przedmówca słusznie zauważył. Dlaczego nie pytamy o zdanie najbardziej zainteresowanych?
wyborcza.pl
Bartosz Węglarczyk

Szef działu zagranicznego Gazety Wyborczej

↑ top | © Agora SA | design by kate_mac
Schronisko dla Zwierząt w Łodzi

Endgame

↑ Grab this Headline Animator

Subscribe to Endgame by Email