|
Blog > Komentarze do wpisu
Prezydent pisze do AmerykanówPrezydent Lech Kaczyński opublikował dziś w WASHINGTON TIMES edytorial na temat stosunków polsko-amerykańskich. Nasze wspaniałe media elektroniczne podniecają się faktem, że ktoś źle zapisał nazwisko prezydenta w internecie, bo w tekście jest już wszystko OK. Mnie jednak bardziej od zwykłego błędu interesuje, co prezydent napisał. I gdzie. Artykuł mnie zmęczył, bo mnóstwo jest w nim oczywistych faktów, a bardzo mało propozycji i idei. A dokładniej - poza po raz setnym powtórzeniem, że NATO musi przyjąć Ukrainę i Gruzję, nie ma w nim żadnego nowego pomysłu, żadnej analizy. Artykuł ministra Sikorskiego opublikowany w GW w dniu inauguracji Baracka Obamy był na tyle ciekawy, że można było na jego podstawie zrobić analizę poglądów ministra na to, jak powinny wyglądać stosunki Polski i Europy z USA pod rządami Obamy. Po przeczytaniu tekstu pana prezydenta poza stwierdzeniem, że Ukraina i Gruzja powinny wejść do NATO, nic innego z tekstu nie wynika. Nie ma w nic ciekawego. I być może w tym się kryje powód, dla którego edytorial pana prezydenta ukazał się właśnie w WASHINGTON TIMES. Gazeta ta, o radykalnie prawicowym przechyle, jest własnością sekty Kościół Moona. W USA zalicza się do trzeciej kategorii gazet. Poważni ludzie, a już na pewno głowy państw, publikują edytoriale w New York Times, Washington Post lub Wall Street Journal (w tej kolejności). Od biedy może być Chicago Tribune, Boston Globe lub USA Today, ale to już jest druga liga. WASHINGTON TIMES to liga trzecia. Są dwie możliwości, obie fatalne dla prezydenta. Albo edytorial - jako kompletnie pusty - został odrzucony przez poważne gazety, a WASHTIMES przyjął go z pocałowaniem ręki, żeby podbudować swój wizerunek, albo ludzie prezydenta uważają, że WASHTIMES to odpowiednie miejsce dla edytoriali głowy państwa polskiego. Od dawna twierdzę, że licznym wpadkom pana prezydenta jest winien często on sam, ale równie często - jego kancelaria. Ciekawy jestem, jak było w tym przypadku. czwartek, 05 lutego 2009, bartosz.weglarczyk
TrackBack
Komentarze
esada
2009/02/05 14:49:32
...myslę, że bardziej ta druga wersja - nie od dziś wiadomo, że w kancelarii P.RP są wysokiej klasy specjaliści, którzy tak się znają na różnych niuansach dyplomatycznych itp, że po prostu bolą zęby. Wg nich to z pewnością jedna z najważniejszych gazet bo przecież w tytule ma Waszyngton.
Gość: gosc, chello089077013193.chello.pl
2009/02/05 15:47:49
cuda,cudenka ... jezykowe. Edytorial ???
A co to za dziwolag/hybryda jezykowa? Ni pies ci to, ni wydra. Troche wiecej " accuracy " - tak sie to ladnie nazywa w jezyku, ktorym pan sie chce poslugiwac / zawsze warto zagladnac do slownika :)/. 2009/02/05 15:58:10
"Zajrzec". "Zawsze warto ZAJRZEC do slownika".
Czasownik niedokonany "zagladac" w trybie dokonanym istnieje jako "zajrzec". Jezyk polski nie posiada czasownika dokonanego "zagladnac". Ten blad popelniaja czesto ludzie, ktorzy... hm... rzadko zagladaja do slownika.
Gość: PiotrInWashington, ip-66-80-32-2.dsl.iad.megapath.net
2009/02/05 16:05:07
A to ciekawe doniesienis z mojego podworka.
For the record: Daily circulation of The Washington Post is 635,087. Daily circulation of The Washington Times is 102,258. Even in Washington, the Times has little respect outside of the far right. Nationally it is a none-entity. With respect to the letter, I agree with Mr. Weglarczyk. I will can add that the quality of English is also fairly poor: "our relations with the United States have gained a new and deeper nature." "Deeper nature?" Not in English. 2009/02/05 16:08:00
Artykuł Prezydenta to gniot. Co gorsza to gniot wielowymiarowy. Właściwie w każdej z możliwych dziedzin PR jest to wielka pomyłka. Za którą, zgodnie z tradycją, my wszyscy zapłacimy.
To gniot w dziedzinie PR. Choć otoczenie Prezydenta kreuje się na wielkich speców w tej materii to w rzeczywistości prezentuje poziom cokolwiek mierny. W public relations, takim jak go uczą na amerykańskich uczeniach, i może 2 lub 3 specjalistów w Polsce istnieje kilka świętych zasad. Jedną z nich jest, że jak nie masz nic do powiedzenia to nic nie mów, bo tylko zaszkodzisz. ten artykuł to świetny przykład braku czegokolwiek do powiedzenia To gniot merytoryczny. Nie ma w nim, żadnej przyzwoitej tezy a tym bardziej, żadnego przyzwoitego dowodu na poparcie owej tezy. Żadnej propozycji, idei czy pomysłu. Artykuł jest właściwie wyliczanką rocznic, które przypadają, lub przypadły oraz miejsc gdzie bylismy i stwierdzeń jak to istotni jesteśmy. Amerykanie to ludzie nastawieni na przyszłość, rozwój i zmiany. Grzęźnięcie w pseudo patriotycznym powtarzaniu dat nie świadczy o nas jako o odpowiedzialnym, przyszłościowym czy rozwojowym partnerze, ale jako o zapatrzonych w przeszłość, karmiących się życzeniami egocentrykach. 90 procent artykułu mogłoby nie istnieć i nic by się nie zmieniło. To, co ciekawe zaczyna się w przedostatnim akapicie. Tylko, że to jest jego koniec. To gniot językowy. Nie wiem, kto go pisał, ale nawet z takiej papki merytorycznej można zrobić coś bardziej pociągającego, interesującego. I nie chodzi mi tu o tłumaczenie, ale o samą konstrukcję artykułu i o poziom retoryczny języka. Choć kto wie, może ten tekst zrobi wielką karierę w Stanach, przy usypianiu dzieci, zaraz za książka telefoniczną DC. Wreszcie, jest to gniot w pozycjonowaniu komunikatu. Bartek ma rację, że gazeta, w której ukazał się artykuł raczej do prestiżowych nie należy. Można by stwierdzić, cóż jest, jaka jest. Problem w tym, że publikowanie prze Prezydenta w gazecie z niższej ligi, o ile nie dotyczy jakiegoś lokalnego wydarzenia, jest raczej skazą na prestiżu. Być może otoczenie prezydenta uznało,ze publikacja w konserwatywnym, waszyngtońskim dzienniku to coś super, tylko trzeba pamiętać, ze gazeta gazecie nie równa wpływem. Prezydent znów spieprzył sprawę. Niestety, po raz kolejny naszym kosztem, bo po raz kolejny opinia zostanie rozciągnięta na nas. I choć niektórzy się z tego może ucieszą dla mnie to kolejna klęska dyplomatyczna i Prezydenta i jego kancelarii.
Gość: PiotrInWashington, ip-66-80-32-2.dsl.iad.megapath.net
2009/02/05 16:10:22
A quick question for the Polish experts: czy "op-ed" to faktycznie po polsku "edytorial?" Bo oczywiscie po angielsku "editorial" i "op-ed" to zupelnie co innego.
Gość: kolkol, dlw15.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/05 16:10:24
Zgadzam się z Esadą. Założe się, że to przy okazjii komentarza Bartka panowie z pałacu dowiedzieli sie że jest cos takiego jak Washington Post i Washington Times. Im się dotychczas chyba wydawało, że jest w tym mieście jakas opiniotwórcza gazeta o tytule 'Washington cos tam. coś tam...' No i dowiedzieli sie. Ignorancja jaka panuje w tej formacji jest po prostu nie do opisania.
Gość: kolkol, dlw15.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/05 16:17:56
@ PiotrInWashington
I bet you the Polish original was 'nowy i głębszy wymiar'. Everything in Polish has a new and deeper dimension. Just more meaningless and 'significant' (another favorite) jargon. The following quote seems appropriate here: It is better to be silent an pass for a fool than to speak and remove all doubt.
Gość: kolkol, dlw15.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/05 16:32:17
Kownacki twierdzi, że o liście do WashTimes dowiedział sie od dziennikarki, proszącej go o komentarz nt listu. A może jest to 'hoax'? Pare miesięcy, temu NYT wydrukował rzekomy list of Sarkozy'ego krytykujący Caroline Kennedy. Okazało sie nastepnego dnia, że ktos wpuścił NYT w maliny. Może i tym razem... You read it here first, folks!
Gość: gosc, chello089077013193.chello.pl
2009/02/05 16:32:17
A do slownikow zagladam, zagladam ...
i tu podaje dwa przyklady, a jakze ze slownika pol-ang PWN: zaglądnąć przez dziurkę od klucza - to peep through the keyhole; zaglądnąć przez szparę w drzwiach do środka - to peep into the room through a crack in the door; I co?? Chodzi o czysta forme bezokolicznik., w rodzaju " warto pojsc, zrobic, etc.", prawda? Na zasadzie analogii.
Gość: uwazny, chello089077013193.chello.pl
2009/02/05 16:51:13
Ze op-ed a editorial to sa 2 rozne rzeczy Redaktor BW pewnie w swym zadufaniu nie wiedzial
Gość: PiotrInWashington, ip-66-80-32-2.dsl.iad.megapath.net
2009/02/05 16:52:51
BTW: I don't envy the translator of this speech. Having done some translating in the past, I remember, when faced with hopeless rhetoric, the very difficult tension between trying to improve the text or to faithfully translate the awful constructions.
Gość: kolkol, dlw15.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/05 17:04:28
Przyjrzałem się bliżej. Ten 'artykuł' reprezentuje skandalicznie niski poziom jezykowy. Jest on na poziomie ucznia szkoły sredniej z oceną mierną. Np. 'Congratulating Americans on your election...', Osoba trzecia liczby mnogiej, a zaraz potem osoba druga lliczby mnogiej. Na kilometr pachnie głupią polską zbitką 'wkład w rozwój współpracy' w sformułowaniu 'contributions to the development of cooperation' W tłumaczeniach, z jakimi mam od lat do czynienia nik nic nie robi tylko mozolnie pracuje nad wkładem w rozwój wsółpracy. Już chyba nawet wiem kto to łumaczył. Ta pani, związana z Kaczyńskimi od lat, wszelkie swoje niedociągnięcia translatorkie kwituje uwagami o 'licentia poetica'... W samym pierwszym akapicie jest takich gramatycznych i stylistycznych niedociągnięć 3 razy tyle. No co, Kaczor zrobił Sikorkiemu przysługę.
Gość: kolkol, dlw15.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/05 17:11:34
@ PiotrInWashington
I agreee that Polish 'official' texts are, more often than not, very difficult to translate. The more so as their authors often have no writing skills in their own language. Yet, the translator's task is not to 'faithfully translate awful constructions', but to convey thoughs and notions in a manner that is accurate and sounds natural in the target language. This at times requires sentence structures that differ greatly from the original. A good translator needs to be able to feel his way in the target language. For this reason, it helps if the translator is a native speaker of it . The author of this translation is obviouslny not.
Gość: kolkol, dlw15.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/05 17:16:51
Najfajniejsze jest zdjęcie Kaczyńskiego z malutkim globusikiem i blaszną lampą na stole i jakimiś wizytówkami na ścianie. Co to, komornik z VII rewiru?
Gość: mk, 86-82-n1.aster.pl
2009/02/05 18:37:08
Panie Redaktorze,
nie wspomniał Pan, że to nie pierwszy występ Prezydent Kaczyńskiego w Washington Times. Ta właśnie gazeta zamieściła głośny już, obarczony błędami list Prezydenta Kaczyńskiego gratulujący Amerykanom Obamy-prezydenta. (N.b. tenże Washington Times bodaj najobszerniej spośród amerykańskich dzienników komentował nie mniej głośną gafę prez. Kaczyńskiego, kiedy ten po rozmowie telefonicznej z Osamą twierdził, że prezydent-elekt stoi twardo przy tarczy rakietowej w Polsce. Hm....) Widać "wszyscy ludzie Prezydenta" (naszego) pracowicie podtrzymują kontakt z Washingotn Times uważając tę gazetę za dogodny kanał dotarcia do opiniotwórczych kręgów Waszyngtonu. W elektronicznym wydaniu WT, pod dzisiejszym artykułem, w komentarzach internetowych, Kancelaria prez. Kaczyńskiego prawdopodobnie zamieściła obszerną oficjalną biografię prez. Kaczyńskiego, a po prawdzie hagiografię (prawdopodonbnie, bo styl, i forma, i schematy frazeologiczne wskazują na czysto polskie, od-kancelaryjne pochodzenie tego wpisu). Trafnie Pan wskazał, że Kancelaria wybrała mierny kanał do komunikowania się Prezydenta Kaczyńskiego z Waszyngtonem. Zresztą wygląda na to, że redakcja Washington Timesa nie odwzajemnia ciepłych uczuć, jakie żywi do niej Kancelaria. Przeciwnie, traktuje cała sprawę chyba dość lekceważąco, a na pewno z niewielką atencją i szacunkiem dla głowy innego państwa. Czego dowodem, iż w samym tytule omawianego przez Pana artukułu pisze nazwisko jego autora KACZYNKSI. (Przynajmniej w wydaniu elektronicznym.) Pozdrawiam,
Gość: mk, 86-82-n1.aster.pl
2009/02/05 19:44:37
Panie Redaktorze,
wygląda na to, że Washington Times przeedytował swą stronę, i zmienił wreszcie pisownię prez. Kaczynksiego na Kaczyńskiego w swym wydaniu elektronicznym, więc i ja paralelnie dokonam zmian w moim - przesłanym wczesniej - tekście: nie wspomniał Pan, że to nie pierwszy występ Prezydenta Kaczyńskiego w Washington Times. Ta właśnie gazeta zamieściła głośny już, obarczony błędami list Prezydenta Kaczyńskiego gratulujący Amerykanom Obamy-prezydenta. (N.b. tenże Washington Times bodaj najobszerniej spośród amerykańskich dzienników komentował nie mniej głośną gafę prez. Kaczyńskiego, kiedy ten po rozmowie telefonicznej z Obamą twierdził, że prezydent-elekt stoi twardo przy tarczy rakietowej w Polsce. Hm....) Widać "wszyscy ludzie Prezydenta" (naszego) pracowicie podtrzymują kontakt z Washington Times uważając tę gazetę za dogodny kanał dotarcia do opiniotwórczych kręgów Waszyngtonu. W elektronicznym wydaniu WT, pod dzisiejszym artykułem, w komentarzach internetowych, Kancelaria prez. Kaczyńskiego prawdopodobnie zamieściła obszerną oficjalną biografię prez. Kaczyńskiego, a po prawdzie hagiografię (prawdopodonbnie, bo styl, i forma, i schematy frazeologiczne wskazują na czysto polskie, od-kancelaryjne pochodzenie tego wpisu). Trafnie Pan wskazał, że Kancelaria wybrała mierny kanał do komunikowania się Prezydenta Kaczyńskiego z Waszyngtonem. Pozdrawiam,"
Gość: puk, aclp45.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/05 22:04:37
Co tu komentować?
Kolejna kompromitacja Pana Prezydenta i jego biednej drużyny. Coraz częściej się zastanawiam, czy w ogóle stanowisko prezydenta jest Polsce potrzebne. Akurat nie ma to związku z osobą niefortunnego obecnego mieszkańca Pałacu Namiestnikowskiego ale co by nam ubyło przez brak tego dziwnego stanowiska. Zwolnił by się piękny pałac, dwór prezydencki nie zabierał by podatnikom pieniędzy na ciągłe potknięcia itd. Powtarzam: nie chodzi mi o konkretnego człowieka, tylko o stanowisko, które wydaje mi się całkiem niepotrzebne. puk 2009/02/05 22:50:12
Panie Bartoszu opublikował Pan jeden tekst dość mało wnikliwy w dwóch miejscach lekko go redagując. To niesamowite. Na gw pisze, że tu dowiem się czegoś więcej na temat artykułu a tu dowiaduje się tego co już przeczytałem na stronie gw. Żal.
2009/02/06 09:46:19
@puk, thomas fowler
Widać dokładnie jak rodziła się polska demokracja po '89r. Stanowisko prezydenta mogłoby być niesamowicie pozytywne i potrzebne. Konstytucja daje bowiem prezydentowi możliwości dbania o Polskę zagranicą i Wałęsa się z tej roli bardzo dobrze wywiązywał. Niestety konstytucja nie przewidziała że naród może wybrać "durnia na prezydenta" (Wałęsa tak powiedział o Kaczyńskim). Wtedy taki prezydent ma pełną swobodę szkodzenia Polsce zagranicą i niezmiernie trudno go przed tym powstrzymać. Pytanie czy Lech Kaczyński jest katastrofą dlatego że sam jest zły, czy też dlatego że ma złych doradców, jest bezprzedmiotowe. Wybór ostatnich doradców ekonomicznych dowodzi, że Kaczyński zrobi wszystko aby Polsce zaszkodzić. Postawiłbym raczej pytanie o to, jakie czynniki musiałyby być spełnione aby Lech Kaczyński (wraz z bratem swoim Jarkiem) stał się Hitlerem naszych czasów. 2009/02/06 10:22:51
Bracia Kaczyńscy zrobili ile mogli aby Gruzji do NATO nie przyjmowano. Są w tym bardzo skuteczni. Ostatnie wyczyny z podburzaniem Szakaszwilego do ataku na Osetię, to mistrzostwo świata. Gruzja odsunęła się od NATO na wiele lat i o to właśnie braciom Kaczyńskim chodziło.
2009/02/06 11:01:24
@bernardo
Zupełnie mi nie przeszkadza, że ta gazeta została założona prze sektę Moona. Uważam natomiast, że The Washington Times jest kiepski jakościowo i mało prestiżowy. Prezydent powinien starać się o to, aby jego opinie (nawet, jeżeli się z nimi nie zgadzam) były czytane na łamach gazet mających większe znaczenie i wpływy oraz lepszy warsztat dziennikarski.
Gość: kolkol, dlq130.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/06 12:44:10
@łżepacyfista
Nie chodzi o to ŻĘ to Moon, lecz o to KIM jest Moon. Pocztaj sobie troche na jego temat. 2009/02/06 15:26:42
tomas fowler
no to sobie przeczytaj, zwłaszcza ostatni akapit: wiadomosci.onet.pl/1911894,11,item.html
Gość: echh, user-10ib68a.biz.mindspring.com
2009/02/06 16:52:13
Gość: , 70-56-172-221.mpls.qwest.net
2009/02/06 19:50:35
Wlasnie, ciekawy link odnosnie tekstu Obamy w WT.
Znalazlem w Onecie rowniez informacje o tym : wiadomosci.onet.pl/1912160,11,item.html Ciekawe co na to ci wszyscy ujadacze. Napaplali jezeorem na jednego prezydenta a co do drugiego pewnie jezor w kubel wsadza. Jak zwykle w takich sytuacjach. Jakos Obamie Moon niestraszny ani ta "skrajnie" konserwatywna gazeta. Swoja droga redaktorze radze zajrzec do slownika co znaczy slowo skrajny ...
Gość: A, aaii66.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/07 21:42:44
No dokładnie. Każdy powód jest dobry by Wyborcza mogła dokopać prezydentowi Rp.
Obama piszę artykuły do tej gazety, piszą tam inni politycy, ale oczywiście Wyborcza musi wygłosić swoje mądrości, z pozycji wszystkowiedzącej i moralnej wyroczni. A fakt, iż założycielem tamtej gazety jest twórca jakiejś religii? No to co z tego? Dlaczego niby ta organizacja Moona ma być gorsza niż Kościół rzymsko-katolicki czy Świadkowie Jehowy? Jeżeli nie trzyma się tam kogoś na siłę, to mają prawo działać jak każda inna religia na świecie. Zresztą gdyby przed opublikowanie jakigoś tekstu w gazecie, sprawdzałoby się biografie twórcy danej gazety to byłoby nieco dziwne, bo rzadko mamy tu do czynienia z kryształowymi postaciami. Cała sprawa jest w ogóle nie warta prądu jaki zużyłem na napisanie tego komentarza i gdyby nie rozdmuchanie tego przez Wyborczą, która wykorzysta każdą okazję by poszturchnąć, kopnąć, czy wyśmiać prezydenta Rp nikt by się o tym nawet nie zająknął. |
|