If you can fill the unforgiving minute with sixty seconds worth of distance run...
Blog > Komentarze do wpisu

Co Polska zrobiła Obamie

No, to wiemy już, że Barack Obama nie zalicza Polski do grona tych krajów europejskich, które są kluczowe dla bezpieczeństwa USA. Przyjedzie więc na kilka dni do Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii, ale nie do nas.

Czy to dla nas policzek? Tak. Czy należało się tego spodziewać? Oczywiście. Czy to katastrofa? Na pewno nie. Czy Obama ma nas gdzie? Nie, on po prostu nic o Polsce nie wie.

Tak, fakt, że Obama wyróżnił te trzy kraje, a nas już nie, to dla nas policzek. I znak, że w przypadku wygranej Obamy Polska spadnie na dalsze miejsce wśród krajów europejskich cieszących się dobrymi układami w Białym Domu. To dla nas powód do zmartwienia.

Stało się tak z kilku powodów. Po pierwsze - Demokraci tradycyjnie mniej interesują się polityką zagraniczną, a w tej dziedzinie na dodatek Barack Obama ma poważne braki. Mówiąc krótko - o polityce zagranicznej nie wie nic. Moim zdaniem, gdyby go spytać, kto z Amerykanami wszedł do Iraku w 2003 roku, to prędzej by wymienić Niemców (nie weszli), niż nas.

Obama ma oczywiście wśród swych doradców doświadczonych dyplomatów, w tym przyjaciół Polski )Madeleine Albright). Ale o planie wizyty Obamy w Europie nie zdecydowała Albright, lecz stratedzy jego kampanii wyborczej. A ci, zapewniam, o Polsce wiedzą tyle, że polska jest kiełbasa. I może jeszcze pierogi.

Przez wszystkie moje lata pracy w Waszyngtonie do demokratycznych polityków przebić się było dużo, dużo trudniej, niż do republikańskich. Kilku doradców senatorów i kongresmanów pozostawało ze mną w ścisłym kontakcie, bo interesowali się tym, co dzieje się w Polsce. Był wśród nich tylko jeden doradca Demokraty, ale on był potomkiem imigrantów z Polski. Podczas debaty nad rozszerzeniem NATO Demokraci zabierali głos dużo rzadziej od Republikanów - po prostu temat ich dużo mniej obchodził.

Na pocieszenie dodajmy, że zostaliśmy przez Obamę spoliczkowani w dobrym towarzystwie - Obama nie pojedzie do Włoch, które były bardzo bliskim sojusznikiem Amerykanów przez ostatnie lata, a także m.in. do Hiszpanii. No, ale to - przyznaję - marne pocieszenie.

Jednak także i my popełniliśmy poważny błąd. Otóż nasze państwo po 2000 roku praktycznie nie utrzymywało kontaktów z Demokratami. Mieliśmy z nimi dobre kontakty za prezydentury Clintona, z oczywistych względów - to oni rządzili. Ale gdy do władzy doszedł Bush, Demokraci poszli w kąt. Praktycznie całkowicie.

Były jakieś tam kontakty na niskim szczeblu, jakieś kilka wizyt doradców demokratycznych, kilku kongresmenów do nas zawitało. Ale wszystkie rządy po 2000 r. na wysokim szczeblu skupiały się na Republikanach olewając Demokratów. A takie postępowanie się w Waszyngtonie pamięta.

Zachowywali się tak i premier Miller, i premier Belka. Ale fatalnie było już za Marcinkiewicza, Kaczyńskiego i Tuska. Nie pomaga nam fakt, że minister Sikorski był za swych czasów w Waszyngtonie ściśle związany z prawicowym think-tankiem i nie miał szerszych kontaktów z Demokratami.

Fakt, że Obama jedzie do Francji, Niemiec i UK, nie jest przypadkiem. Politycy z tych trzech krajów zawsze dbali o dobre kontakty z obydwiema partiami bez względu na to, kto akurat rządzi. Kiedy pprezydent Nicolas Sarkozy, polityk w końcu prawicowy, przyjechał rok temu do USA, spotkał się z czterema politykami. Zgadniecie z kim? Oczywiście - z Bushem, McCainem, Clinton i Obamą. To się nazywa rozważna dyplomacja.

Z którym ważnym Demokratą spotkał się Tusk? A Sikorski? A Lech Kaczyński? Odpowiadam - z żadnym poza oficjałkami w Kongresie. Czy stratedzy Obamy, gdy przygotowywali wizytę swego szefa w Europie, pomyśleli o Polsce? Zapewne tak. Ale szybko porzucili ten pomysł, bo po co wysyłać być może przyszłego prezydenta USA do kraju, którego rządzący owym szefem się nigdy nie zainteresowali? Jak Bóg Kubie...

niedziela, 29 czerwca 2008, bartosz.weglarczyk

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/06/29 20:42:25
A panie Bartoszu, mamy tu czystą naoczność tego, że naszą polityką zagraniczną zajmują się dyletanci, bez względu jakie wrażenie robią... Myślę, że boleśnie daje sie nam we znaki brak Jana Nowaka-Jeziorańskiego, który był znakomitym przewodnikiem po świecie tamtejszej polityki. A tu w większości ekip partyjnych żałośni amatorzy. Cała nadzieja w tym, że albo ci nasi - pożal sie boże - politycy dobrze odrobią kolejną lekcję, albo wygrana te wybory McCaine...
-
Gość: Janekdokwadratu, dky2.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/06/29 20:46:25
Bartku, dlaczego te emocje? Moim zdaniem, jako policzek moga sprawę odczuwać jedynie Ci, którzy rzeczywiście sobie wyobrażają, że Polska jest dla USA kluczowym partnerem. Niby w jaki sposób miałaby być??? Przeciez Polska NIE odgrywa tekiej roli, nigdy nie odgrywała, i nigdy odgrywać nie będzie, chocby powstała u nas tarcza. W momencie w którym USA naprawiają swoje stosunki z tradycyjnymi sojusznikami po wielu latach napietych stosunów, normalne jest że potencjanie przyszły prezydent jedzie do tych krajów wsród sojusznijków, którzy naprawde cos znaczą dla polityki bezpieczeństwa USA. A to że machaliśmy polska flagą w Iraku obok amerykanów, naprawde nieczego nie zmienia. Chcielismy pokazać światu, że bylismy "willing" i mieliśmy swokje pięc minut. Nic więcej. To jak ważni jesteśmy dla amerykanów najlepiej widać na tle spraw offsetu dla F-16, sprawa kontraktów w Iraku, niechęci amerykanów do współfinansowania modernizacji naszej armii w zamian za umieszczenie tarczy, itd. Najryraźniej niektórym w Polsce sie w głowie przewróciło na samą myśl że bierzemy udział w "Wielkiej Grze" jak to ujął wówczas jeden z naszych pozal sie Boże dzienników (Nie GW). A Obamę tłumaczysz niewiedzą o Polsce. Zapewne niewiele o nas słyszał. Ale co by taka wiedza w tej sprawie zmieniła? Czy oczekiwałbyś, aby przesłoniła fakt, że jesteśmy gospodarczym i militarnym liliputem?


-
2008/06/29 21:47:18
Uprawianie polskiej polityki zagranicznej w USA wołałoby o pomstę do Nieba gdyby nie fakt, ze nawet Niebo położyło już na nas krzyżyk. Zgadzam się, że ci, którzy to robią w większości są partyjnie powiązanymi dyletantami, którzy myślą tyko o tym jak tu grzać posady żeby się przypadkiem nie spocić z wysiłku.

W USA są tyko 2 liczące się siły polityczne naprawdę nie trzeba mieć wiele oleju w głowach, żeby zadbać o dobre stosunki z nimi. Ale jak widać dla naszych przedstawicieli nawet to jest za dużo. Nawet ewentualna wygrana McCaina nie pomoże nam utrzymać pozycji, nie mówiąc o jej wzmocnieniu.

Co do dobrego towarzystwa to Hiszpania od czasu ucieczki z Iraku ma w DC raczej tyły. Włosi i tak dostaną swój kawałek tortu, bo liczą się jako głosujący. My nic.

Mieliśmy swoje 5 minut ale tradycyjnie Polska zawaliła sprawę. I za to dostała po twarzy oraz spadła do niższej ligi. Cóż czekajmy na kolejny cud, tylko to potrafimy :(
-
2008/06/29 22:32:57
@ BW

Bush też Polskę kilka razy pominął i serce nas tak bolało potem, jak ucznia którego nie wyczytali na apelu. (Niektórzy naukowcy zaczynają czytać publikację od sprawdzenia czy zostali zacytowani. Taka postawa jest powodem do drwin ze strony kolegów). Miejmy dystans do tego kogo wymienia Obama. Na razie wkład Obamy w politykę międzynarodową jest żaden i musi się jeszcze dużo uczyć.

Nie winię Tuska ani Sikorskiego za ten policzek. Może mogli jakoś zaakcentować przed Obamą wyjście polskich wojsk z Iraku, ale właściwie po co Obama ma zabiegać o Polskę? Zabiega się o tych których pozycja jest niepewna i od których się coś chce. Gdyby Obamie zależało np na tarczy w Polsce, to może by nas odwiedził. Ale nie odwiedzi....

Skuteczność polskiego rządu poznam po tym co będzie w stanie załatwić w USA. Np. będę bardzo zadowolony jeśli rząd nie ugnie się pod żadnymi naciskami i gołej tarczy nie przyjmie. To wzmocni pozycję Polski w oczach amerykańskich polityków. Uświadomią sobie, że poklepywanie po plecach (Bush to nawet papieża chętnie po plecach poklepie), wymienianie w przemowach, zacieśnianie sojuszu, itp itd, nie są dla nas żadną atrakcją. Niech Ameryka wreszcie zauważy, że dużo większy pożytek ma polskie społeczeństwo z integracji z UE. Sojusz z USA ma dla Polski teoretycznie duże znaczenie, ale praktycznie to ..... (takie niedomówienie). Jeśli Ameryka przypomni sobie kiedyś, że sojusznik u granic Rosji jest jej potrzebny, to się zgłosi.

W tym czasie powinniśmy dokończyć reformy. Zadbać o długofalowy rozwój goepodarczy, niską inflację i deficyt. Wtedy będziemy mocni i będą o nas zabiegać. Trzeba prowadzić poważną politykę zagraniczną. W polityce zagranicznej mamy 2 lata przerwy, ale musisz przyznać, że (pomimo takich policzków) odrabiamy straty.
-
2008/06/29 23:45:22
P. Weglarczyk spodziewal sie, ze Obama odwiedzi Polski w czasie swej przedwyborczej podrozy po Europie i jest zdziwiony ze do tego nie dojdzie. Potwierdza to raz jeszcze, ze mozna przebywac w USA jako korespondent polskiej gazety przez pare lat i nic nie rozumiec z polityki amerykanskiej. Obama, jak p. Weglarczyk zauwazyl, odwiedzi tylko Francje, Niemcy i W. Brytanie. Polska nie jest liczacym sie partnerem USA, w zwiazku z jej malym znaczeniem w Unii Europejskiej, jak i nieliczacej sie ekonomii. Zauwaza sie ja, kiedy potrzeba "miesa armatniego" w Iraku i Afganistanie, czy tez kiedy sie szuka darmowego miejsca na instalacje militarne. Czym predzej przestaniemy negocjowac z Amerykanami na kolanach, i przestaniemy sie osmieszac operetkowymi wyprawami pani Fatygi, oslabiajacej pozycje rzadu polskiego w rokowaniach na temat tarczy przeciwrakietowej tym lepiej. Czas przestac mamic polskich czytelnikow mrzonkami na temat naszego znaczenia na swiecie p. Weglarczyk.
-
Gość: zwolenniczka, chello089078093005.chello.pl
2008/06/29 23:48:07
Jaki policzek? to chyba żarty, ktoś kto wierzy, że jesteśmy jednym z trzech najistotniejszych państw europejskich chyba ma zaburzone poczucie rzeczywistości. Mialłby wyrzucić któreś z państw, które rzeczywiście z powody swojego potencjału ekonomicznego i ludnościowego nadają ton UE a wybrać nas, którzy tylko dzielnie machamy szabelką wznosząc przy tym głośne okrzyki? A co do rzekomej nieznajomosci polityki zagranicznej przez demokratów, to pozwolę sobie przypomnieć, że obecnie urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych piastuje dyletant, który w wywiadzie w czasie kampanii nie potrafił wymienić ŻADNEGO z ówczesnych przywódców politycznych w regionach newralgicznych dla USA np. Pakistan (mocarstwo atomowe) czy Czeczenia. (panstw było o wiele wiecej, ale te dwa przypadki niewiedzy jako szczególnie kuriozalne utkwiły mi w pamięci)
-
Gość: Baltazar, aea238.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/06/30 00:24:41
W dużej części winę ponosi Polonia, która pomimo swojej liczebności nie stanowi skonsolidowanej siły nad którą warto by się jakiemuś politykowi pochylić.
Może już czas aby zacząć wychowywać Polonię?
Na początek proponuje wprowadzić wizy dla Amerykanów.
Będzie płacz i zgrzytanie zębami ale gdy będzie tak samo trudno otrzymać wize polską przez Amerykanów jak amerykańską dla Polaków to może pojawi sie w USA siła która, dążyłaby do zmiany polityki wizowej USA.
Mój pomysł wygląda być może jak nieżyciowy manifest sfrustowanego intrenauty ale od lat Polska traktowana jest w Waszyngtonie przedmiotowo pomimo kilkomilionowej rzeszy imigrantów biorocej teoretycznie co 4 lata udział w wyborach. Miejszości żydowska i włoska mogą stanowić wzór, pewnie niedościgniony, ale nawet część takiej siły byłoby sukcesem.
A nasi emigranci karmieni przez przyjeżdzających z kraju polityków banałami że są ostoją polskości nie widzą celu w ułatwieniu przyjazdu biedakom z Podhala (jeszcze pracę by zabrali).
Niema ich zresztą co żałować, bo w poprzednich wyborach i tak w przeważającej mierze głosowali na Kaczyńskiego.
-
Gość: Black-Stone, dko1.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/06/30 00:32:12
Podsumowująć: to nasza wina że nas nie odwiedzi bo myśmy go za wczasu, gdy był małym Barakiem olewali. Zresztą pewnie Obama i tak nie lubi kiełbasy i pierogów, zapewne gustuje we francuskim sakreble. Za to Niemcy, Francja i Uk pamiętali o składaniu wizyt więc teraz będą nagrodzeni. Oczywiście wszystko wynika z kurtuazji apotencjał gospodarczy, militarny, demograficzny kraju czy jego wpływy dyplomatyczne na świecie nie mają żadnego znaczenia. To dobrze bo już się bałem że nie mamy szans na dialog z USA a okazało się że wystarczy się często odwiedza. Na początek trzeba jednak powiedzieć Obamie że to u nas leży Auschwiz, na pewno nie omieszka tam zajrzeć co może stanowić dobrą okazję by zaprzyjaźnić go z pierogami.
-
2008/06/30 01:49:15
Obama nie przyjedzie też do następujacych krajow Europy:
Albania
Andora
Austria
Belgia
Białoruś
Bośnia i Hercegowina
Bułgaria
Chorwacja
Czarnogóra
Czechy
Dania
Estonia
Finlandia
Grecja
Hiszpania
Holandia
Irlandia
Islandia
Kazachstan
Liechtenstein
Litwa
Luksemburg
Łotwa
Macedonia
Malta
Mołdawia
Monako
Norwegia
Portugalia
Rosja
Rumunia
San Marino
Serbia
Słowacja
Słowenia
Szwajcaria
Szwecja
Turcja
Ukraina
Watykan
Węgry
Włochy

Wsród tych krajów widać co najmniej kilka, które są - by użyć pańskiego argumentu - "kluczowe dla bezpieczeństwa USA". Myslenie w kategoriach "policzka dla Polski" jest po prostu dziecinadą.
-
2008/06/30 02:02:58
Brzeziński był/jest jego doradcą a Pan Obama nic nie wie o Polsce? Wolne żarty;) Prawda jest taka że nic nie znaczymy w światowej polityce.
-
2008/06/30 02:30:04
@doppio_doppio: zanim się zaczniesz wymądrzać i mnie pouczać, zapoznaj się z faktami. To nie ja mówię o krajach kluczowych dla bezpieczeństwa USA. Twoje uwagi są więc nie do mnie.
-
2008/06/30 02:30:45
@tim.riggins: Brzeziński nie jest doradcą Obamy.
-
2008/06/30 03:26:10
@ Baltazar

Z przykrością muszę powiedzieć, że całkowicie się z Tobą zgadzam. Sprawę wiz należy zgłosić do Komisji Europejskiej i albo albo. Pamietam jak po spotkaniu Kaczyński - Rice w 2006 ogłoszono z dumą że wizy dla naukowców zostaną zniesione. Lata mijają a tu nic. Obiecanka poszła, polonia była zachwycona i ..... cisza. Po prostu mają nas na każde skinienie i nie muszą nic dla nas (z)robić. Starczy tego dobrego.
-
Gość: Joanna_ns, pc87-239-196-60.netcorp.pl
2008/06/30 08:51:09
On się dowiedział oi polskich skinwch.
-
Gość: asimo21, ip-73-175.mofnet.gov.pl
2008/06/30 09:28:19
www.dziennik.pl/polityka/article200268/Klamka_zapadla_tarcza_bedzie_w_Polsce.html

Panie Bartku można prosić o jakiś komentarz - stoi to w wyraźnej sprzeczności z Pańskim wpisem na blogu ...
Pozedrawiam
-
Gość: łżepacyfista, 217.153.131.14*
2008/06/30 11:03:48

ciekawy komentarz
passent.blog.polityka.pl
-
2008/06/30 11:44:51
@ zwolenniczka:
Problem nie w tym, że Obama nie przyjedzie do Polski, ale w tym, że nie funkcjonujemy w jego świadomości. Oczywiście, że wizyta w 3 wymienionych krajach jest związana z ich pozycją gospodarczą i polityczną na świecie. Nikt się przecież nie spodziewa, że potomkowie francuskich osadników w USA to ważny blok wyborczy. Tu chodzi o zakotwiczenie się w jego wizji świata i brak tego jest policzkiem.

Co do naszej pozycji w Waszyngtonie to czasami, żeby coś uzyskać gra się wyżej niż rzeczywiste możliwości. Tylko, że my nie gramy w ogóle.

@Baltazar:
Wizy są bez znaczenia. Amerykanie i tak to olewają. Jedynymi, których to zaboli jest zadufana w sobie Polonia co mi akurat nie przeszkadza - a dla reszty Amerykanów ten temat to żaden argument.

@black-stone:
nie zapraszajmy Obamy do Auschwitz - znajdźmy lepszy powód niż cmentarz.
-
2008/06/30 13:24:49
@asimo21: w sprawie tarczy informacje lecą od lewa do prawa, jednego dnia mamy tarczę, drugiego nie. Czekam na oficjalne komunikaty, już nie mam siły do analizowania plotek. Dziś wieczorem coś powinniśmy wiedzieć.
-
Gość: dyplomata, h-72-245-29-85.mclnva23.dynamic.covad.net
2008/06/30 14:55:33
Panie Bartoszu!

Wstyd. Strasznie lubię Pana blog, bo jest tu wiele mądrych spostrzeżeń. Ale ten wpis jest słabiutki i parę osób powyżej znakomicie to skomentowało. Doceniłbym, gdyby przyznał się Pan do błędu (słabszy dzień), ale chyba naprawdę Pan tak myśli. Szkoda. Naprawdę uważa Pan, że to policzek? Spadłbym z krzesła, gdyby do grona tych krajów, które odwiedzi OBECNIE Obama dołączono Polskę. Byłby to kompletnie niezrozumiały i nielogiczny ruch. Poza tym, co Pan wie o staraniach polskiej dyplomacji o dobre kontakty z Demokratami po 2000 r.? Z całym szacunkiem dla Pana i Pana autentycznie sporej błyskotliwości i inteligencji Panu się wydaje, że Pan wie. Ale widzę, że Pan nie wie niestety. W skrócie i ogromnym uprzoszczeniu chodzi o to, że do spotkań i kontaktów dwóch stron potrzeba woli dwóch stron.
Strasznie się zawiodłem logiką tego wpisu. Po raz pierwszy na tym blogu: strasznie.
-
2008/06/30 15:12:56
@DYPLOMATA: Ah, Pan rozumiem jest dyplomata. Ciężko mi się rozmawia z kimś, kto mnie poucza sam się nie przedstawiając, ale rozumiem, że jest Pan dyplomatą, a tych właśnie w owym wpisie skrytykowałem. Pan pracuje w polskiej dyplomacji? Pracował? W Los Angeles, czy gdzie indziej?
Otóż Panu się wydaje, że Pan wie, że ja nie wiem. Ale ja niestety wiem. Jakoś to tak jest, że jak źle napisałem o prawnikach, to pewna prawniczka, która mnie bardzo lubiła, przestała mnie lubić. Jak napisałem źle o dyplomatach, od razu łup! odzywa się dyplomata. A ja niestety naszą dyplomację, zwłaszcza w USA, znam na wylot, drogi Panie. I prawda o niej jest niestety przykra. Choć przyznaję, że akurat w sprawie kontaktów z Demokratami nie ma zainteresowania także na najwyższych szczeblach państwa, nie tylko - a może nie przede wszystkim - w dyplomacji.
-
2008/06/30 15:14:39
@DYPLOMATA: i jeszcze jedno. Jeśli Pan uważa, że przez ostatnie osiem lat nie zaniedbaliśmy kontaktów z Demokratami, to moja opinia o polskiej dyplomacji znowu się gwałtownie pogorszy.
-
Gość: dyplomata, h-72-245-29-85.mclnva23.dynamic.covad.net
2008/06/30 15:49:14
Panie Bartoszu!
Nie chcę się kłócić. Pracuję w DC i naprawdę wiem jak "sprawy stoją". Nigdy nie twierdziłem, że nasza dyplomacja w USA jest bezbłędna, ale Pan w tej kwestii (kontaktów z Demokratami) jest silnie nieobiektywny. Naprawdę. Choć podejrzewam, że w tej sprawie bylibyśmy w stanie się porozumieć, przedstawić wspólne wnioski i spostrzeżenia. OK?

I naprawdę nie o to chciałbym kruszyć kopie.
Gorsza sprawa z tym Pana poglądem na samą wizytę Obamy. Kompletnie nie rozumiem tego "policzkowania". Musimy umieć oddzielać realia polityczne od polityki życzeniowej. Był Pan tutaj kilka lat, to powinien Pan wiedzieć gdzie jest miejsce Polski w priorytetach administracji USA. Obecnej czy też przyszłej.

Naprawdę uważa Pan, że stoimy w jednym szeregu z WB, Francją i Niemcami? Rozpaczliwie proszę o odpowiedź.
I jaki byłby sens - z punktu widzenia Obamy - "dorzucenia" właśnie Polski do wizyty na obecnym etapie kampanii wyborczej, przy uwzględnieniu problemowych spraw bieżących (np. MD) czy też oczekiwań i potencjałów innych dużych krajów w Europie? Skoro Obama nie ma w tym interesu, no to jak go przekonać? Podejrzewam, że nie przyjechałby do Polski nawet gdyby miał innych przodków i nazywał się np. Obamowski.

Dość mądry pogląd w tej sprawie prezentuje D.Passent.

Pozdrawiam!



Byłbym zaniepokojony, gdyby Obama pojechał także np. do Czech, Bułgarii czy Ukrainy, ale nie do Polski. A w obecnym planie jego podróży wszystko jest
-
Gość: dyplomata, h-72-245-29-85.mclnva23.dynamic.covad.net
2008/06/30 15:52:03
Przepraszam za poprzedni wpis. Błąd pośpiechu.
Końcówka powinna być jako Post scriptum, no i zabrakło słówka, że w obecnej sytuacji wszystko jest logiczne i zrozumiałe.
-
2008/06/30 19:30:28
@DYPLOMATA: Ja też się nie chcę kłócić, ale jest faktem, że Demokratów odpuściliśmy w 2000 roku. Pomiędzy 2000 i 2004 rokiem w ambasadzie RP w Waszyngtonie poważni Demokraci byli 2-3 razy. Ani nasz prezydent, ani premier, ani minister spraw zagranicznych nie spotkali się ani razu z Obamą lub Clinton. To są niestety fakty. To, że sztab Obamy nazywa UK, Fr i RFN jako kraje kluczowe dla bezpieczeństwa Polski, to też fakt. Wyraźnie napisałem, że nie obciążam całkowicie naszej dyplomacji winą za to, bo - może Pan nie wierzyć - znam doskonale zdanie demokratycznych staffersów o Polsce. Ale to właśnie nasi dyplomaci powinni przekonać ludzi Obamy i Clinton, że warto się z nami przyjaźnić. A oni nawet nie próbowali. I to już nasza wina.
-
Gość: Daniel Bociaga, c-24-13-111-114.hsd1.il.comcast.net
2008/06/30 23:55:30
@Bartosz
tuz po wyborze Obamy do Senatu robilem z nim wywiad dla Polskiego Radia w Chicago. Pytalem go m.in. o visa waiver. Obama powiedzial cos w tym rodzaju: to skandal, ze Niemcy i Francuzi, ktorzy nie pomogli Stanom w inwazji Iraku moga bez problemow podrozowac do Ameryki, a Polacy wspierajacy USA w Iraku juz nie... Wywiad nie byl umowiony wczesniej, wiec trudno oczekiwac zeby sie do niego przygotowywal. prawda jest taka, zdjecie z Merkel, Brown i Sarkozym na pewno znajdzie sie na czolowkach amerykanskich gazet. Natomiast wydaje mi sie, ze wzmianka o spotkaniu z Kaczynskim lub Tuskiem w ogole by sie nie pojawila, a jesli juz to gdzies daleko, malym druczkiem. pozdrawiam.
-
Gość: , 71-220-67-175.mpls.qwest.net
2008/07/01 00:58:59
"Brzeziński był/jest jego doradcą a Pan Obama nic nie wie o Polsce? Wolne żarty;) Prawda jest taka że nic nie znaczymy w światowej polityce."

Brzezinskiemu po prostu bardzo daleko do Nowaka-Jezioranskiego.
A co do Obamy i jego podrozy po Europie: po co sie tak goraczkowac. Ten facet jest absolutnie zielony w polityce zagranicznej i zrobi wszystko co powiedza mu PRowcy.
A z punktu widzenia blysku fleszy w Europie licza sie tylko Niemcy, Francja i Wlk Brytania.
Zaloze sie, ze w tej kampanii odwiedzi jeszcze Rosje. No i koniecznie jakas wizyta na Bliskim Wschodzie np Izrael-Palestyna, ze niby ma pomysl na ostateczne rozwiazania.
Ale najwspanialsze w tym wszystkim jest to, ze im bardziej swiat naciska Amerykanow na wybor Obamy tym Amerykanie bardziej sa sklonni zrobic psikusa.
Pamietam to napiecie w calej "starej" Europie i nie tylko wiazane z Kerry'm.
-
2008/07/01 10:09:13
@DANIEL BOCIAGA: ależ ja się z tobą absolutnie zgadzam co do tego, dlaczego sztab Obamy wybrał taką, a nie inną trasę. Bez wątpienia masz rację. Mi tylko chodzi o to - i to prztyczek w stronę komentującego pod tym wpisem DYPLOMATY Z DC - że powinniśmy byli wstawić nogę w drzwi i przekonać sztab Obamy, że do Polski też warto zajrzeć choćby na 2-3 godziny.
-
2008/07/01 11:47:25
moim zdaniem we wszytskich komentarzach jest sporo prawdy...
Pan Weglarczyk przesadza z ta niewiedza Obamy o Polsce ... czytalem gdzies z nim wywiad w ktorym wspomina o udziale Polski w misji w Iraku...prezydencie i premierze (ktorych zna z nazwiska)...pare miesiecy temu Obama spotkal sie z paroma politykami o polskich korzeniach i poswiecil im pare godzin (Indianapolis) .... rozmawail tez o wizach...
nie przecenialbym oczywscie tych spotkan itd
ale potraktowanie barku wizyty Obamy w polsce jako policzek to duza przesada...
Wybrane zostaly najwazniejsze kraje z Europy pod wieloma wzgledami (Unia , gospodarka, sojusz itd) , gdzie nam tam do Niemiec czy Francji...
wyborcza.pl
Bartosz Węglarczyk

Szef działu zagranicznego Gazety Wyborczej

↑ top | © Agora SA | design by kate_mac
Schronisko dla Zwierząt w Łodzi

Endgame

↑ Grab this Headline Animator

Subscribe to Endgame by Email