If you can fill the unforgiving minute with sixty seconds worth of distance run...
Blog > Komentarze do wpisu

Do poczytania: to Chiny rządzą światem

Anthony Brown w DAILY MAIL stara się nas przebudzić: Chiny już dziś rządzą światem i tak będzie jeszcze bardzo długo.

Bardzo ciekawy artykuł. W GAZECIE WYBORCZEJ niedawno pisał też o tym polski ambasador w Singapurze.

sobota, 12 kwietnia 2008, bartosz.weglarczyk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Mikuma, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/04/13 13:40:29
Chiny są wszędzie - np zmieniałem ostatnio obudowę do peceta domowego. Ładne opakowanie Cooler Master Centurion, wszystkie zalety jak na dłoni. A małymi literkami na dole Made in China. Ja już nie mówię elementy elektroniki, bo to Chiny lub Tajwan (czyli też Chiny), ale obudowa? Panie Bartoszu, lepiej niech już nie przechodźmy na euro, rozsądniej będzie na juany. Pozdrawiam
-
Gość: , *.mpls.qwest.net
2008/04/13 17:03:18
Proponuje kubel zimnej wody na rozpalone balwochwalczym zachwytem Chinami glowy.
Przypominam sobie podobne "meledie" zachwytu na gospodarka ZSRR. Baaa, pamietam jak w szkole uczono mnie kiedy to ZSRR przescignie gospodarczo USA, i mialo to nastapic okolo przelomu wiekow XX/XXI.
Nadszedl rok 2001 i pytam sie gdzie jest dzisiaj ZSRR. A 30 lat wczesniej gospodarka ZSRR tez pedzila jak opetana i caly Zachod sie zachwycal planowana gospodarka socjalistyczna i zastanawial czy to przypadkiem nie jest przyszlosc swiata.
Poki co technologicznie Chiny sa zasciankiem swiata. Wszystko na czym opiera jest ich obecna "potega" to sila tanich rak do pracy, wyzyskiwanych niemilosiernie glownie przez obcy kapital, ale rowniez przez wlasnych rzadzacych.
A i sila juana jest jakas taka cuchnaca standardami ZSRR. Przypominam forumowiczom, zwlaszcza tym mlodym ze rubel transferowy byl wymienialny w RWPG i tylko w RWPG na 2 dolary amerykanskie. Juanowi zatem bardzo daleko do rubla transferowego.
-
2008/04/14 11:17:38
@gość:

chyba z tymi dwoma USD za rubla transferowego przesadziłeś. 1.5 pamiętam, ale więcej nie.

To zresztą niespecjalnie istotne - raczej uwaga na marginesie.

To, że w latach 20. 30. ub. wieku o japońskich produktach mówiono to samo co dziś o chińskich w sensie jakości niewiele znaczy, Japonia wtedy była zaściankiem technicznym, jak dziś Chiny.

Jednak Chiny raczej nie wywołają wojny z całym światem; w przypadku Japonii zostałą zmuszona do drastycznego szukania rezerw, co zaowocowało różńymi tamkaizenami i innymi doagramami ryb. Dla Chin taki scenariusz raczej nie wchodzi w grę.

W dodatku pozostaje kwestia skali.

Nie ma wątpliwości, że na dłuższą metą nie da się utrzymać takiego wzrostu gospodarczego, bo raz środowisko (już dziś miasta chińskie toną w smogu), dwa: kwestie energetyczne i surowcowe...

Osobiście obstawiam chiński kryzys ok. roku 2015.

Martwi mnie tak naprawdę, to, że może przy okazji dostać popalić środowisko naturalne południowych Chin, co oznaczałoby duży dyskomfort dla miłośników prawdziwej herbaty (w tym mnie :-( )

Choć uczciwie mówiąc jak tam tąpnie, to cała gospodarka dostanie po głowie, ale raczej nie będzie to kryzys typu przełom lat 20. i 30. ub. wieku.
Ale i tak zaboli.
Niestety nie do uniknięcia.

A co Chung Kuo, (czy Zhongguo, jeśłi ktoś woli zamiast Wade'a-Gilesa pinyin) w wersji Wingrove;'a (polecam) jeszcze daleko...
Jeśli w ogóle.
wyborcza.pl
Bartosz Węglarczyk

Szef działu zagranicznego Gazety Wyborczej

↑ top | © Agora SA | design by kate_mac
Schronisko dla Zwierząt w Łodzi

Endgame

↑ Grab this Headline Animator

Subscribe to Endgame by Email